Pracują w wakacje jako opiekunki osób starszych w Niemczech albo popołudniami w McDonaldzie czy na kasie w Auchan.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Każdy nauczyciel, który podzieli się z nami swoim doświadczeniami (adres: listy@wyborcza.pl), a jego list zostanie przez nas opublikowany, dostanie roczną prenumeratę cyfrową „Wyborczej”.

Rozmyślania nauczycielki w drodze na wakacyjne saksy do Niemiec

Pracuję 29 lat w szkole ponadgimnazjalnej. Od 15 lat jeżdżę na wakacje do pracy w Niemczech jako opiekunka osób starszych. I tam w drodze mogę sobie porozmawiać z moimi koleżankami po fachu, co byśmy zmieniły w chorym systemie oświaty.

Nauczycielki to bardzo liczna grupa pracowników w firmach oferujących opiekę nad seniorami. Ale nie o pieniądzach rozmawiamy. Bolą nas: przeciążenie i zaniedbanie dzieci, idiotyczne programy, stosy papierów. Pragniemy szkoły, w której dziecko od przedszkola do ukończenia edukacji będzie miało czas na rozwijanie swoich pasji, na przyjemności i zabawy!

Rodzic nie może budować więzi z dzieckiem, jeśli po południu zamienia się w tyrana goniącego do lekcji! Ergo: program do zmiany; egzaminy zakazane; dziecko odrabia lekcje w klasie z nauczycielem (po przerwie na posiłek); po lekcjach (ok. godz.15 lub 16) dziecko nie robi nic związanego z zapamiętywaniem, nauczaniem i tym podobnymi nieprzyjemnymi czynnościami. Dalej... uczymy dzieci kreatywności i umiejętności zdobywania informacji, a przede wszystkim empatii, asertywności, tolerancji, wrażliwości.

Tak sobie w tych busach zmierzających do pracy w wakacje marzymy...

AD

Weź udział w projekcie "Gazety Wyborczej" i szesnastu europejskich mediów
Wypełnij ankietę składającą się z kilku pytań i dyskutuj z mieszkańcami UE o najważniejszych tematach Europy

Na dwóch etatach: jako przedszkolanka i na kasie w Auchan

Jestem nauczycielką ze Śląska, pracuję w przedszkolu - mam wykształcenie pedagogiczne dwukierunkowe - nauczanie początkowe i wychowanie przedszkolne - studia pięcioletnie, tytuł magistra, później studia podyplomowe jedne oraz kolejne z logopedii. Wiele szkoleń i warsztatów oraz konferencji. Mogę się pochwalić 16-letnim stażem pracy w przedszkolu, jestem nauczycielem dyplomowanym. I jestem również nauczycielką, która pracuje na drugi etat na kasie w Auchan. Wiem, co to jest ciężka praca.

W McDonald's też pracowałam na drugi etat jakiś czas temu.

Mam rodzinę i dwóch synów - trzynasto- i dwuletniego. Serce mi się kraje, że dzieci mnie prawie nie widzą.

Mąż również nie zarabia kokosów, tylko najniższą krajową, ale robi, co może, aby było lepiej.

MK

Na polu truskawek

Byłem młody, przystojny, inteligentny, przez całe lata uchodziłem za najlepszego nauczyciela uwielbianego przez uczniów w każdej szkole, w której pracowałem. I zaraz na początku dostałem naganę za to, że nie wróciłem z Niemiec na rozpoczęcie roku szkolnego 1 września (drugi rok mojej pracy). Pracowałem przez całe wakacje przy zbiorze truskawek i wiśni, miałem wtedy małe dziecko, mieszkaliśmy u teściowej, a wakacje wykorzystywałem, aby dorobić do nauczycielskiej pensji, wykonując proste prace fizyczne w Niemczech. 31 sierpnia nie było autobusu do Polski.

To nie jest strajk tylko o pieniądze. To jest strajk o godność i podmiotowość nauczycieli. To jest strajk przeciwko fałszywej litości i administracyjnemu despotyzmowi. Liderzy związkowi, którzy chcieliby uchodzić za przywódców protestu, nie do końca rozumieją tę sytuację i raczej z pewnym niepokojem podążają za nauczycielami, niż ich prowadzą.

(fragment listu do Wyborcza.pl)

Piszcie: listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Pensje to kwestia najważniejsza, ale inna niezwykle ważna kwestia to pensum. Przedmiotowcy (tu nie wliczam katechetów i wuefistów) mają listę obowiązków domowych znacznie więcej niż logopedzi, wychowawcy świetlicy, pedagodzy, psycholodzy, a pensum tylko o 2 godziny mniejsze. To rodzi ogromne poczucie niesprawiedliwości. Bo polonista czy matematyk wyrabia tygodniowo 50-60 godzin, a inni mają tylko pensum. Pensum powinno być zróżnicowane w zależności od obowiązków. Dlaczego związki nie mają tego w postulatach? Bo nie wypada przyznać, że wielu 'nauczycieli" (dlaczego logopedę i świetliczankę nazywa się nauczycielem?) nie pracuje 40 godzin w tygodniu, lecz tylko tyle, ile mają pensum.
    @slav
    "(dlaczego logopedę i świetliczankę nazywa się nauczycielem?)" - dlatego że zgodnie z przepisami, na tych stanowiskach muszą spełniać dokładnie takie same wymagania jak np nauczyciel klas 1-3 czyli wykształcenie wyższe, pedagogiczne uprawnienia itd...a np logopeda dodatkowo musi mieć wykształcenie kierunkowe... Pani ze świetlicy zaś, niejeden raz z Twoim dzieckiem lekcje odrabia...
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Chcesz pracować w szkole, jednocześnie dobrze zarabiać i mieć zagwarantowane zatrudnienie?
    Mam dobrą wiadomość, to nie tylko jest możliwe, ale wręcz łatwe - zostań katechetą!

    Że niby nie starczy etatów jak się wszyscy nauczyciele przebranżowią? Spokojnie starczy, bo znikną inne lekcje zastąpione katechezą.
    Że takie eldorado to tylko za "dobrej zmiany"? Nieprawda, cała nasza klasa polityczna, bez względu na wyznawaną ideologię, wciąż klęczy przed Sektą.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Przyszłaś z niczym i odejdziesz z niczym. Tej kobiecie nauczycielce ktoś odebrał rozum chce zarobić tyle ażeby żyć jak przedwojenni ziemianie nie rozumie że oni mieli to od 10 pokoleń i związkom małżeńskim, a nie pracy nakładczej.
    już oceniałe(a)ś
    3
    8