Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Drodzy nauczyciele, jak wygląda wasz dzień w pracy? W szkole i w domu, bo przecież tam też dużo pracujecie. Ile godzin poświęcacie pracy, jakie dostajecie za to wynagrodzenie? Co lubicie najbardziej w swoim zawodzie, a co chcielibyście natychmiast zmienić? Pokażcie nam prawdziwy dzień nauczyciela, dzień z waszego życia, opiszcie go przed strajkiem. Każdy nauczyciel, który podzieli się z nami swoimi doświadczeniami (adres: listy@wyborcza.pl), a jego list zostanie przez nas opublikowany, dostanie roczną prenumeratę cyfrową „Wyborczej”.

Nie pisałbym tego listu, gdyby nie ogromna satysfakcja z wykonywania tego zawodu od 20 lat.

Jestem nauczycielem historii, który w wieku 34 lat został dyrektorem jednej z konińskich szkół. Moim największym marzeniem było stworzenie nowoczesnej szkoły, w której uczniowie czuliby się bezpiecznie i szanowali nawzajem bez względu na to, czy są z zamożnych rodzin lub nie, czy są wierzący lub nie i czy są odmiennej orientacji seksualnej.

Zanim zostałem dyrektorem, przez 13 lat łączyłem etat w co najmniej trzech szkołach (historii jest zaledwie 2 godz. tygodniowo – dla porównania religii też 2 godz.), praca w różnych placówkach dała mi ogromne doświadczenie, które mogłem wykorzystać w dalszej pracy.

Swój dzień zaczynam o godzinie 6.20. W szkole jestem o godzinie 7.15, aby mieć chwilę spokoju, zanim o 8.00 rozpoczną się zajęcia. Każdy dzień niesie ze sobą wiele niewiadomych wyzwań. Uwierzcie mi, szkoła to miejsce pracy, w którym nauczyciel musi być przygotowany na wszystko. Z jednej strony jest wiedza, którą musi się umiejętnie wykazać, aby zainteresować uczniów, a z drugiej strony musi być doskonałym wychowawcą, który w świecie multimediów i nowinek technicznych potrafi wskazać swoim wychowankom proste mechanizmy życia oparte na wzajemnym szacunku, wrażliwości, miłości i poszanowaniu przyrody.

I takie są właśnie moje lekcje historii. Staram się moim uczniom pokazać, że pomimo tysięcy lat, wielu wojen i nieszczęść są rzeczy, które nie uległy zmianie. Jest to miłość, której każdy człowiek pragnie bez względu na wszystko i do niej dąży.

Najpiękniejsze w tym zawodzie jest to, że nie pozwoli mi się on zestarzeć – z kolejnym rokiem szkolnym przychodzi nowe pokolenie uczniów, do którego muszę się dostosować. Tak, ja muszę się dostosować do nich, a nie oni do mnie. Nauczyciele, którzy myślą odwrotnie, już na starcie są przegrani. To nie jest wina tych dzieciaków, że przyszło im żyć w tych „zwariowanych” czasach. Nie znają innych i to my musimy pokazać im, że życie nie tylko składa się z kasy i rywalizacji.

Moja szkoła jest niewielka placówką ze 160 uczniami, którzy potrafią jeszcze powiedzieć dzień dobry i do widzenia.

Jakie zdziwienie spotkało mnie podczas ewaluacji zewnętrznej, kiedy to wizytatorzy zaskoczeni byli witającymi się z nimi na korytarzu uczniami. Niestety, takie zachowania są już rzadkością w molochach dużych miast. I to jest właśnie przerażające w polskiej szkole, że kładzie się nacisk na zdobywanie nieprzydatnej nikomu wiedzy, a zapomina się o umiejętnościach miękkich, które uczą wzajemnego współistnienia.

Kocham swoją pracę za codzienny kontakt z tymi młodymi, jeszcze niezepsutymi ludźmi. Kocham ich beztroskę i radość życia.

Na zakończenie odniosę się do zarobków.

Zdaję sobie sprawę, że z moim wykształceniem mógłbym zarabiać znacznie więcej niż obecnie. Jako dyrektor szkoły zarabiam na rękę 3400 zł! Tak, szanowni Państwo, to nie żart. Nauczyciel dyplomowany zarabia ok. 2900. Jeśli ma nadgodziny, zarabia więcej od dyrektora.

Ale na szczęście w życiu nie liczy się tylko kasa i nawet jeśli nie dostanę podwyżki, nie zmienię tej cudownej pracy.

Bardzo ważną kwestią nieporuszaną w tym całym zamieszaniu strajkowym jest kwestia predyspozycji do wykonywania tego zawodu. Niestety, bardzo duża część osób pracująca w szkole nie powinna lub nie nadaje się do wykonywania tego zawodu. Ale to już jest zupełnie inny temat.

Czekamy na Wasze historie, opinie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.