Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Drodzy nauczyciele, jak wygląda Wasz dzień w pracy? W szkole i w domu, bo przecież tam też dużo pracujecie. Ile godzin poświęcacie pracy, jakie dostajecie za to wynagrodzenie? Co lubicie najbardziej w swoim zawodzie, a co chcielibyście natychmiast zmienić? 
Pokażcie nam prawdziwy dzień nauczyciela, dzień z Waszego życia, opiszcie go przed strajkiem. Każdy nauczyciel, który podzieli się z nami swoimi doświadczeniami (adres: listy@wyborcza.pl), a jego list zostanie przez nas opublikowany, dostanie roczną prenumeratę cyfrową „Wyborczej”

Strajk przewidywany jest w najbardziej napiętym dla uczniów, nauczycieli i rodziców czasie, w dniach egzaminów gimnazjalnych, ósmoklasistów i może maturzystów.
Wszystkie dowody na sens tego działania zostały dzień w dzień szczegółowo wyjaśnione: zmiany, które wprowadziło MEN w szkole podstawowej uczyniły ją merytorycznie rozchwianą, niedofinansowaną personalnie i poturbowaną emocjonalnie. Przyszłe szkoły średnie i uczelnie mogą się już prześwietlać przez eksperyment szkoły podstawowej.
Zapalnikiem było zlekceważenie przez minister edukacji Annę Zalewską odważnych negocjacji w sprawie podwyżki tysiąca złotych dla nauczycieli. Zarobki tej grupy zawodowej kształtują się mniej więcej od 1800 zł do 3000 zł (netto). Proszę dokładnie zobaczyć tę masę krytyczną na paskach płac, bo większość ludzi z niedowierzaniem przyjmuje tę prawdę, a częstym argumentem dla kpin i złości na nauczycieli jest przekonanie, że kilka godzin pracy przy tzw. tablicy jest przyjemnym minimum na przykład w stosunku dwunastogodzinnej pracy w różnych korporacjach.


Jeszcze niedawno polskim nauczycielom nie przyszłoby do głowy walczyć o swoje. Nauczanie traktowano jako wspólnotową pokorę, misyjnie. To traktowanie nauki i nauczania, jakby placówki oświatowe ciągle były pod zaborami, w słomianych warunkach lub w zniewolonym PRL-u, sprawiły, że teraz trudno zobaczyć nauczyciela jako godnego wysokich pensji.
PiS, idąc tym duchem, wyjątkowo spróbował poniżyć wartość pracy nauczyciela. Obok anachronicznego myślenia (relatywizacja nauki narodowymi legendami) zawłaszczył autonomię szkół przez choćby obłędną kontrolę placówek i kpinę z elitarnego statusu tego zawodu. Protekcjonalna postawa polityków wobec ciężko pracujących osób uderzyła mocno w ich godność.
Ta władza upolityczniła szkołę i wyjątkowo wzgardliwie ją traktuje. Jednocześnie, obłudnie podsycając rozmyty idealizm, uderza w wiedzę, w postęp naukowy (przykładem archaizm lekturowy, wiedza dotycząca płci i jej tożsamości, bioetyki i biofizyki związanych z życiem i katastrofą klimatyczną, a nawet ingerencja w ustalenia językoznawców odnośnie do mowy nienawiści). Dlaczego tak jest? Proste: PiS zafundował nieambitną, sztucznie kreowaną szkołę, aby w tym chaosie bitew wyciosać sobie skłonnego do automatycznej zależności młodego człowieka. Jak to wróży? Czy np. rodzice, społeczeństwo interesują się tym? Nauczyciele mówią temu - nie.
Wspierajmy nauczycieli. Nauczyciel to człowiek, który poza szkołą ma częściowo swoje własne życie, więc proponowane tysiąc złotych to minimum. To my, polscy nauczyciele, uczestniczymy w kształtowaniu uczniów na przyzwoitych ludzi, świadomych konstytucyjnych reguł, tłumaczymy, że kłamstwo jest niemoralne. To m.in. dlatego ten strajk - żeby wyrównać godność i sprzeciwić się rozsiewanemu politycznie kłamstwu o „gnuśnym zawodzie nauczyciela”.
W 2016 r. przystąpiono do zmiany dotychczasowego modelu szkoły. Nikt nie zdołał zahamować fanaberii prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Bo to jego pomysł, który ulegle wykonała minister Anna Zalewska. Czemu miał służyć powrót ośmioklasowego modelu szkoły podstawowej? Co pozytywnie zmieniło naruszenie dotychczasowej gimnazjalnej struktury? Jaką perspektywę poznawczą wytyczono w nowych szkołach? Jaką psychologią kierowano się, wtłaczając uczniów i nauczycieli w koszmar korporacyjnej walki o przetrwanie? Co się stanie, kiedy wiosną i latem zderzy się 720 tysięcy uczniów startujących do szkół średnich?


Odebrano edukacji intelektualną elastyczność, wprowadzając twardą pamięciówkę. Odebrano swobodę dialogu, indywidualną chęć uczenia się. Zinfantylizowano nastolatków. Potworne przemęczenie uczniów niszczy ich kreatywność. Do szkolnych pedagogów i psychologów są teraz bardzo długie kolejki. W tym wszystkim ukrytą istotą nowego sprytu edukacyjnego PiS są sensacyjne układy faktów i pojęć wypisane w nowych podręcznikach, które to zabiegi mają zapewne zaprojektować posłusznego obywatela. To chyba jedyne przesłanie tej edukacyjnej koncepcji.
Nauczyciele dzień w dzień, stając z uczniami, nauczają. Językiem wolności naukowej przekazują zweryfikowaną wiedzę (np. z zakresu edukacji seksualnej czy historycznej), językiem tolerancji i etyki otwarcia na każdą różnorodność - często w stołówkach, kontenerach czy na szkolnych korytarzach.
Uczniowie też świetnie wiedzą, że przekupstwo umysłowe w sferze politycznej propagandy może przynieść korzyści - ale to prawda jest silniejsza, daje osłonę spokojowi, wyważonemu krytycyzmowi i pewności wyborów.
Dlatego ten strajk to suma wszystkiego i dla wszystkich w życiu szkoły. I dlatego nauczyciele popierają każdą grupę zawodową walczącą o godne wynagrodzenia.
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.