Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wyborcza to Wy, witamy na łamach. Przedruk ze Skwerwolnosci.eu

Katarzyna Wyszomierska: Dlaczego akurat taki album jest nam potrzebny? Przecież było mnóstwo innych protestów, bardziej kolorowych, bardziej emocjonalnych, w ważniejszych sprawach…

Katarzyna Pierzchała: Emocji właśnie było najwięcej na tych protestach. Zresztą to widać na zdjęciach. Dlaczego album powstał teraz? Przede wszystkim „kontrmiesięcznice” to protest zakończony, dlatego można pokusić się o podsumowanie tego zjawiska. Oprócz tego to protest nietypowy, ponieważ przez dwa lata, miesiąc w miesiąc, najpierw grupka ludzi, z czasem setki, a nawet tysiące stawały w proteście przeciwko kłamstwom i ograniczaniu wolności jednostek.

Staraliśmy się informować o „kontrmiesięcznicach”, ale nie robiliśmy tego miesiąc w miesiąc. Media tzw. duże nieco rzadziej pokazywały obrazy z Krakowskiego. Wraz z innymi fotografami-wolontariuszami byliście jakby w środku tajfunu… Zdjęcia wrzucaliście na fejsbuka…

– Kadry wrzucone do internetu szybko odchodzą w niepamięć, a dobrze by było, żeby zostały utrwalone i pozostały w świadomości społecznej. Stąd powstał pomysł wydania ich w formie albumu. Razem z Rafałem Łuczkiewiczem postanowiliśmy dać świadectwo… Dodam, że braliśmy udział w wielu „kontrmiesięcznicach”;  ja – fotografowałam, a Rafał – filmował.

Czy to publikacja tylko dla nas, którzy chodzili co miesiąc na Krakowskie, czy także dla niezainteresowanych polityką?

– Przede wszystkim dla tych ostatnich. Chcemy, aby historia „kontrmiesięcznic” została z nami na zawsze w formie albumu, znalazła się w domach osób biorących czynny w nich udział. Ale warto, żeby z historią tego protestu trafić do ludzi, którzy nawet nie mają pojęcia, że coś takiego odbywało się w Warszawie. Dlatego zebrane w albumie fotografie zostały poprzedzone tekstami liderów organizacji: Pawła Kasprzaka i Kajetana Wróblewskiego, a poszczególne rozdziały opatrzono komentarzami uczestników protestu, m.in. Ewy Błaszczyk, Agnieszki Czeredereckiej, Arka Szczurka.

Paweł w tekście, który znajdzie się w albumie, pisze, że wobec protestujących postawiono cały aparat władzy. Czy ktoś z Was doświadczył szykan w trakcie czy po protestach?

– My tam „pracowaliśmy”, więc mieliśmy inny status niż pozostali. To szok, że raczej milczące i pokojowe protesty „zaowocowały” kilkuset procesami karnymi wobec naszych koleżanek i kolegów. Na sali sądowej w tej sprawie pojawiali się nie tylko członkowie organizacji Obywatele RP, O.S.A, TAMA, ale także wiele osób niezrzeszonych. Przed sprawą karną byli przesłuchiwani na komisariatach czy karani mandatami… Ale były też inne szykany – próbowano przy pomocy prawa zakazać demonstracji, policyjne zasieki pojawiały się co miesiąc w centrum stolicy, zaangażowano tysiące policjantów i funkcjonariuszy służb specjalnych, koszty tych zabezpieczeń szły w miliony złotych. Podczas marcowej „kontrmiesięcznicy smoleńskiej” z 2017 roku kurtki protestujących zostały pocięte ostrym narzędziem. Wiele osób zostało posiniaczonych, jednej z kobiet złamano palec, kogoś opluto czy szarpano… Jak pisze Paweł, my mieliśmy tylko białe róże, które zresztą stały się symbolem tego protestu.

***

W albumie będą fotografie ulicznych reporterów: Marty Bogdanowicz, Katarzyny Pierzchały, JohnBoB & Sophie Art oraz Aleksandry Perzyńskiej. Wszyscy z nich to wolontariusze. Mamy ambicje dotrzeć z przekazem za granicę, dlatego album będzie wydany też w wersji angielskiej (adres: tuobywatele.pl).

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.