Moja decyzja, by na półmetku życia zostać nauczycielem, została podyktowana sensem. Sensem życia
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

(nie)Pokój nauczycielski: To sekcja, którą chcemy gościć jak najczęściej na łamach „Wyborczej to Wy”. Czekamy na wasze historie, obserwacje, przemyślenia. Zapraszamy do dyskusji nauczycieli, rodziców, uczniów. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Jakiś czas temu pisaliście Państwo o wątpliwościach, jakie nachodzą nauczycieli po zmianie systemu edukacyjnego. O ich zniechęceniu i w konsekwencji odejściu od zawodu. Z przekazów medialnych wyłaniał się obraz ogólnego bałaganu, braku perspektyw i braku poszanowania „stanu” nauczycielskiego. Taka też była (i jest) rzeczywistość. Specjaliści bili na alarm, że 30 proc. kończących pedagogikę, którzy pozostaną w zawodzie, to to najgorsze 30 proc.

A ja... Ja akurat robię drugie podyplomowe studia kierunkowe (wcześniej: nadające prawo wykonywania zawodu nauczyciela, a aktualnie pedagogikę wieku przedszkolnego i szkolnego). Długo wahałam się, by do Was napisać. 

Moja decyzja, by na półmetku życia zostać nauczycielem, została podyktowana sensem. Sensem życia. Pięć i pół roku temu przyszła na świat moja młodsza córka, z zespołem Downa i wadami serca. Te 66 miesięcy sprawiły, że zaczęłam postrzegać Świat w inny sposób. Przewartościowały mi się priorytety. Przedefiniowały pojęcia: szczęścia, potrzeb, możliwości. Zrezygnowałam z pracy zawodowej z myślą, że gdy córka będzie „gotowa” (żadne inne słowo nie pasuje, bowiem samodzielność czy dojrzałość w przypadku dziecka z dysfunkcjami to zupełnie co innego niż w przypadku „zwykłego” dziecka), wrócę do pracy. Od pewnego czasu wiem już, że nie będę mogła wrócić do „normalniej” czy „dotychczasowej” pracy. Nie chodzi tylko o kwestie dostępności czasowej, elastyczności. Właściwie chodzi o ważność. Ważność pracy, którą się wykonuje. Przez te 66 miesięcy odkryłam, że niewiele rzeczy jest NAJistotniejszych w życiu. Doszłam też do wniosku, że mogę pójść do pracy tylko takiej, która ma naprawdę głębszy sens i wartość nadrzędną. I do takich właśnie należy zawód nauczyciela. Tak więc, mimo że jest bałagan organizacyjny, płaca nie odpowiada wysiłkowi i poziomowi wykształcenia, jaki trzeba reprezentować, społeczeństwo nie szanuje nauczycieli, podważając nieraz ich kompetencje... to warto. Warto być Nauczycielem. Tak jak Policjantem, Pielęgniarką, Strażakiem, Ratownikiem Medycznym. Jak stwierdziła moja starsza córka: „Jak będzie koniec świata i przeżyjemy, to Ty, mamo, jako nauczycielka będziesz bardziej potrzebna niż tata Gosi, dyrektor w banku, albo ten pan Polityk”.

Z poważaniem

Ewa Tina Szafranowicz

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Ciekawe jak ta chęć realizacji przełoży się na codzienność. Obecna szkoła nadaje się tylko do wystrzelenia w kosmos i zbudowania od nowa. I żadne zaklinania tego nie zmienią. Jako początkujący nauczyciel zarobi Pani 1800 brutto, od samego spojrzenia na wypłatę można stracić przytomność. Lekarze są drodzy, nie na kieszeń nauczyciela w Polsce.
już oceniałe(a)ś
6
0
Wspaniałych pedagogów pamięta się całe życie.Często potrafią zachęcić do rozwoju i poszerzania zainteresowań.
już oceniałe(a)ś
5
0
Absolutnie się z Panią zgadzam, praca jest ważna i powinna być odpowiednio szanowana, dlatego staram się pracować tylko do południa a piątki robię sobie wolne.
@jan@dreptak
Po takim komentarzu nie dziwię się, że nauczyciele nie mają szacunku w społeczeństwie...
już oceniałe(a)ś
0
1
Warto być nauczycielem, ale się nie opłaca.To zawód, który wrażliwego i oddanego pedagoga zniszczy psychicznie.Znam nauczycieli po 5 latach pracy- totalnie wypalonych.
już oceniałe(a)ś
3
0
Z dużą przyjemnością przeczytałam Pani list i mogę tylko życzyć, by po 32 latach pracy nadal zachowała Pani dla tego zawodu taki sam entuzjazm i dawkę idealizmu. Mnie się to niestety nie udało i dlatego od września rozstałam się ze szkołą...
już oceniałe(a)ś
2
0