Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem matką czworga dzieci. Nie mam bogatej historii zatrudnienia. Chłopcy, trójka, urodzili się w przeciągu sześciu lat, więc na pracę nie miałam najnormalniej czasu. W 1998 r. urodziłam upragnioną córkę. Była dzieckiem upośledzonym psychicznie i fizycznie. Przebywałam więc na świadczeniu pielęgnacyjnym. Kiedy zmarła w 2017 r., zarejestrowałam się w PUP jako osoba poszukująca pracy, z prawem do zasiłku w zawrotnej wysokości ok. 600 zł. Nie dostałam żadnej oferty pracy, bo bez kierunkowego wykształcenia w wieku 50+ nie miałam szans na zatrudnienie. Kursy szkoleniowe są dedykowane osobom, które mają gwarancję zatrudnienia po odbyciu szkolenia.

Sama znalazłam sobie pracę, w firmie sprzątającej. Wygasła ona z dniem 7 września i od tej pory szukam kolejnej. Czasami znajduję coś na umowę-zlecenie... Śmieszna umowa, śmieszne pieniądze, za mało, żeby żyć, za dużo, żeby...

Może ktoś potrafi pomóc Czytelniczce? Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.