Piszę oskarżycielskie słowa, biorąc na siebie tę obywatelską współodpowiedzialność, choć nie jestem już osobą wierzącą.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszę w przeddzień obejrzenia filmu Wojciecha Smarzowskiego, ale po lekturze recenzji Krzysztofa Vargi. Ta i kilka innych opinii pozwalają mi oczekiwać spotkania z arcydziełem sztuki filmowej. W dodatku pozbawionym „jazdy po bandzie” i „rąbania siekierą”, co przyjmuję z zadowoleniem, jako że temat wymaga powagi i głębszej refleksji, a nie fajerwerków. Dlatego też uznałem, że do takiego spotkania należy się przygotować…

'Ręce precz od dzieci'  manifestacja przeciw kryciu winnych - pedofilów w sutannach. Kraków, 7 października 2018
'Ręce precz od dzieci' manifestacja przeciw kryciu winnych - pedofilów w sutannach. Kraków, 7 października 2018  Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.pl

Wiem już, że film nie polega na epatowaniu pedofilską rozpustą, ale traktuje szerzej o złu w Kościele katolickim. O demoralizacji kleru i jego patologicznego otoczenia. Prawda jest bowiem taka, że to my, społeczeństwo, jesteśmy współodpowiedzialni za ten patologiczny stan rzeczy. Dlatego jeśli ten film, to dzieło sztuki, ma odegrać jakąś pozytywną rolę społeczną, musimy to przyjąć na klatę i przepracować. I zadać sobie różne niewygodne pytania. Dlaczego przymykaliśmy oczy na tę patologię? Dlaczego ograniczaliśmy się do żartów z „pasibrzuchów”, zamiast protestować, sprzeciwiać się ich zachłanności, ich sprośnym wybrykom, a wreszcie – ich niepohamowanej rządzy władzy? Oni są tak zepsuci, bo mają za sobą nasze milczenie, nasze przyzwolenie, naszą uniżoność wobec „panów w sukienkach”, których tradycyjnie uważamy za namiestników Pana Boga (czy po to było oświecenie, po to wybuch humanizmu, z którego wyrosły prawa człowieka i postawienie godności ludzkiej na piedestale, by zapomnieć o swoim poczuciu ludzkiej godności?).

Jeśli ten film nie jest o samej pedofilii, to dobrze. Bo patologia „świętości” Kościoła polegająca na moralnym szantażu milionów ludzi przekonanych o jego boskim umocowaniu, na chorym pojęciu lojalności jest szerszym zjawiskiem. Jednak nie sposób nie traktować sprawy pedofilii w Kościele katolickim jako szczególnego zła. I nie tylko chodzi tu o krzywdę, niewysłowioną krzywdę wykorzystywanych dzieci. Wobec tej krzywdy największym skandalem i bólem jest fałszywie pojęta lojalność wobec instytucji Kościoła. Bo cóż może być gorszego i bardziej sprzecznego z istotą chrześcijaństwa, ba! z istotą człowieczeństwa, niż stanięcie po stronie oprawcy – księdza pedofila (silniejszego) – zamiast po stronie jego ofiary (słabszego). A ileż to razy stawaliśmy murem za księdzem, który popełnił to zło, odwracając się od ofiary, nie zważając na jej cierpienie, w rzeczywistości traumę mogącą pozostawić ślad na całe jej życie. To nie jest tylko wina duchownych, to jest także wina całej polskiej katolickiej społeczności.

Piszę oskarżycielskie słowa, biorąc na siebie tę obywatelską współodpowiedzialność, choć nie jestem już osobą wierzącą. Ale wychowałem się w domu katolickim i próbowałem, niestety, w tym duchu wychować swoje dzieci. Aż w końcu przejrzałem na oczy i odszedłem od tej organizacji zwanej Kościołem katolickim.

'Stop pedofilii w Kościele' - Dziecięce buciki jako symboliczny protest przeciwko ukrywaniu winnych przez hierarchów. Kraków, Kościół św Floriana. 26 sierpnia 2018
'Stop pedofilii w Kościele' - Dziecięce buciki jako symboliczny protest przeciwko ukrywaniu winnych przez hierarchów. Kraków, Kościół św Floriana. 26 sierpnia 2018  Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Kolejne skandale pedofilskie w Kościele w końcu przywróciły wypieraną przez lata pamięć dawnych zdarzeń, gdy szanowani w moim rodzinnym domu księża nie mogli się powstrzymać od skorzystania z okazji obcowania z ufnym chłopcem, a później młodzieńcem, i sięgnięcia swą „duchowną” ręką do intymnych okolic mojego ciała. Wówczas nie rozumiałem tego, lecz pełen owej ufności bagatelizowałem to, uznając, że widocznie księdzu tak czynić wolno. O czym to świadczy, oprócz mojej naiwności, jeśli nie głupocie? Czy moi rodzice zareagowaliby wówczas odpowiednio, gdybym im o tym wspomniał? Czy jak inni w podobnych przypadkach nie uwierzyliby swemu skrzywdzonemu dziecku, nie zdając sobie sprawy z tego, jak dewastujące dziecięcą psychikę mogą być takie sytuacje? Nie wiem, ale faktem jest, że poszło to na długie lata w niepamięć. Dziś myślę, że wiele dzieci mogło tak samo bagatelizować to pozornie nieznaczące przeżycie, a potem zapłacić za to cenę wyższą niż ja. Albo zapłaciły ją po latach ich dzieci…

Spodziewam się, że wyjście jutro do kina będzie jakimś zamknięciem, jakimś oczyszczeniem. Ale przedtem potrzebowałem podzielić się powyższą refleksją. Dziękuję za taką możliwość.

'Stop pedofilom w sutannach' protest przeciwko ukrywaniu winnych przez hierarchów. Warszawa, 24 września 2018
'Stop pedofilom w sutannach' protest przeciwko ukrywaniu winnych przez hierarchów. Warszawa, 24 września 2018  Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Wczoraj obejrzałem. Przygnębiający.Sądzę, że myślą przewodnią filmu nie jest pedofilia w kościele - tylko jego wszechwładza w polskiej rzeczywistości - realna nietykalność oraz mafijność. Kościół w pigułce.
    @brokrak
    mnie najbardziej rozwalił "komisja" przed którą stanęła ofiara pedofila......."..na Boga co wy ludzie robicie?"
    już oceniałe(a)ś
    21
    0
    @krzys0002
    I końcowa scena Gajos vs Braciak w limuzynie biskupa.
    już oceniałe(a)ś
    14
    0
    @j.urbanski
    byłem w niedzielę na mszy i mi się wyświetlał ten film. a klecha bredził o ataku medialnym na księży. te matoły nic nie jarzą. za 10 lat będa mowic do pustych kościołów.
    już oceniałe(a)ś
    21
    0
    W "Klerze" najbardziej wstrząsnęła mną Policja, niby "polska", niby "państwowa", ale tak naprawdę na usługach przestępców w sutannach, którzy doprowadzili ją - niczym najgorszy wróg zewnętrzny - do kompletnej demoralizacji. I śmiem twierdzić, ze w żaden sposób filmowa kreacja nie odbiega od rzeczywistości. W zetknięciu z Kościołem nasze państwo to kartonowa imitacja Rzeczpospolitej.
    już oceniałe(a)ś
    64
    0
    (Współ)życie w seminarium, celibat i pochodzenie księży (jakie wychowanie wynieśli z rodzinnego domu) to podstawowe przyczyny pedofilii wśród kleru. Nie można mydlić oczu tym, że "wśród ludzi panuje duża swoboda i tolerancja obyczajowa, promuje się rozwiązłość" i to wg kościoła ma usprawiedliwiać księży- przestępców? Pedofile mogą sie wywodzić z różnych środowisk, ale ich odsetek wśród kleru jest ogromny. Nazywanie zbrodni grzechem pozwala przypuszczać, że zbrodniarze w sutannach wyspowiadali się, odprawili pokutę i mieli "czyste sumienie". Załóżmy, że teraz kilku księży "grzeszników" zostanie ukaranych tak jak zwykli obywatele. Ale co będzie z tymi, jeszcze gorszymi świętymi, którzy tolerowali, ukrywali i ukrywają przestępców przed wymiarem sprawiedliwości. Przecież oni są wspólnikami księży ?pedofili. Ale gdyby nie konkordat, gdyby nie POPISowa władza, kapelani omalże nie na stacjach benzynowych, ogłupiaenie narodu destrukck=ję oświaty
    już oceniałe(a)ś
    54
    0
    "Prawda jest bowiem taka, że to my, społeczeństwo, jesteśmy współodpowiedzialni za ten patologiczny stan rzeczy."

    Wszyscy są odpowiedzialni za to że księża molestują dzieci, tylko nie Kościół i księża. Oni mają problem, oni się starają, to ich osobista tragedia, mieli trudne dzieciństwo i to ich tłumaczy, żałują za grzechy i przepraszają, itd. Wszystko tylko żeby nie stwierdzić prostego faktu. Niestety przed nami jeszcze długa droga do normalności.
    już oceniałe(a)ś
    39
    2
    Molestowane dzieci po prostu się wstydzą. Nie rozumieją tego, co się dzieje, a przy tym zboczeniec w sutannie ma do perfekcji opracowaną metodę "tajemnicy"... Ze swojego dzieciństwa pamiętam księdza, który kolejnym dziewczynkom kazał przynosić na parafię zeszyty do religii. W pokoju czekały czekoladki, ciasteczka, soczki, a ksiądz zapraszał na kanapę... Moja koleżanka i ja nie miałyśmy pojęcia o pedofilii, ale jakoś dziwnie się czułyśmy i szybko wychodziłyśmy, bo "mama kazała wracać prosto do domu". Po latach dowiedziałam się, że jedną z dziewczynek ( 11-12 lat ) udało mu się "złowić". Skończyło się to jej próbą samobójczą i szpitalem psychiatrycznym. Nie wierzę, że była jedyną jego ofiarą. Pamiętam jego nazwisko i szukałam go w historii kościoła (Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni). Nie ma po nim nawet śladu !
    @zwinka1
    Może pomoże fundacja Nie lękajcie się? Warto spróbować (ja sama również przypomniałabym sobie imię i nazwisko księdza, u którego "zdawałyśmy" modlitwy na kolanach. Parafia św. Bartłomieja w Gliwicach, rok ok.1987)
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    (Współ)życie w seminarium, celibat i pochodzenie księży (jakie wychowanie wynieśli z rodzinnego domu) to podstawowe , ale nie jedyne przyczyny pedofilii wśród kleru. Nie można mydlić oczu tym, że "wśród ludzi panuje duża swoboda i tolerancja obyczajowa, promuje się rozwiązłość" i to wg kościoła ma usprawiedliwiać księży- przestępców? Pedofile mogą sie wywodzić z różnych środowisk, ale ich odsetek wśród kleru jest ogromny. Nazywanie zbrodni grzechem pozwala przypuszczać, że zbrodniarze w sutannach wyspowiadali się, odprawili pokutę i mieli "czyste sumienie". Załóżmy, że teraz kilku księży "grzeszników" zostanie ukaranych tak jak zwykli obywatele. Ale co będzie z tymi, jeszcze gorszymi świętymi, którzy tolerowali, ukrywali i ukrywają przestępców przed wymiarem sprawiedliwości. Przecież oni są wspólnikami księży ?pedofili. Ale gdyby nie konkordat, gdyby nie POPISowa władza, kapelani nieomalże na stacjach benzynowych, ogłupienie narodu destrukcję oświaty ? to ci watykańscy agenci nie byliby tacy bezczelni, aroganccy i pewni bezkarności.
    już oceniałe(a)ś
    21
    0
    Drodzy kochani polscy katolicy , pamiętajcie ,że Pan Bóg jest wszędzie i wszędzie możecie się z nim porozumieć i nie potrzeba chodzić do kościoła a również możecie się z Panem Bogiem porozumieć samodzielnie i nie potrzebny jest wam do tego ksiądz jako pośrednik i pamiętajcie pilnujcie swoje dzieci bo nie są one bezpieczne będąc pod opieką księży .
    już oceniałe(a)ś
    16
    3
    Parafia świętego krzyża w Gliwicach na ulicy Nowotki ( aktualnie Daszyńskiego ) zbieg z ulicą Wieczorka ( obecnie Siemińskiego) dla niewtajemniczonych Siemiński wojujący z socjalizmem proboszcz tej parafii. Dla bardziej wtajemniczonych ( należałam do tak zwanych Maryjanek ) ksiądz lubiący sobie podotykać dziewczynki w różnym wieku. Świeckie opiekunki Maryjanek jak wchodził proboszcz starały się pilnować, żeby nie miał do tego okazji. Ci sami wtajemniczeni wiedzieli, że ma gdzieś na boku kobietę z którą sobie pokątnie żyje. I imieniem tego podłego człowieka nazwano jedną z fajniejszych ulic w Gliwicach. Obrzydzenie mnie bierze.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0