Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Piszę do Państwa po lekturze tekstu o blokowaniu sal szkolnych przez religię. Proszę – jesteście siłą, nie odpuszczajcie. Proponuję zrobić symulację planu lekcji w szkole na konkretnym przykładzie – czy wyprowadzenie religii poza mury pozwoliłoby uniknąć pracy na dwie zmiany.

Trzeba w tym kraju skończyć z obstrukcyjnym podejściem „nie da się”, tylko zacząć myśleć kreatywnie. Religia w szkole – proszę bardzo, ale niech Kościół da w zamian sale, budynki na inne lekcje dla niemieszczących się klas. Albo inaczej prowadzić zajęcia – wykład dla kilku połączonych klas na sali gimnastycznej czy bibliotece. Na ostatnich lekcjach wieczorem.

Połączyć te godziny, niech nawet co drugi tydzień idą na pół dnia do kościoła i zwolnią sale. Wszystkie dzieci powinny mieć równy start, takie samo prawo do odpoczynku, tyle samo czasu na naukę po szkole, pomoc w domu, pasje i podwórko. Dzieci z naszego dużego osiedla w Ursusie chodzą do trzech różnych pobliskich szkół. W dwóch z nich starsze klasy chodzą zawsze na rano i kończą lekcje o 13.30 lub 14.40. To koledzy mojego syna, mają pół dnia na wszystko – obowiązki i przyjemności.

Syn tylko raz kończy lekcje o takiej porze, pozostałe dni do 16.30, 17.30. Jest w domu wieczorem, nie będzie chodził nawet na zajęcia sportowe, na spacer na chwilę. Jaka jest koncentracja po południu, wiemy sami z pracy. Prosto po przydźwiganiu plecaka (kolejny temat) znowu do biurka. Od połowy czwartej klasy skrzywienie kręgosłupa, jest to czas intensywnego wzrostu i będzie tylko gorzej. Z rozmów ze znajomymi wynika, że żadne z naszych dzieci nie jest w stanie odrabiać lekcji i uczyć się rano przed drugą zmianą, więc robią to wieczorem, kosztem snu. Rozklekotany zegar biologiczny. Nikt mi nie powie, że wchłoną tyle samo wiedzy i będą mieć takie same wyniki w nauce jak te pracujące rano i dotlenione po południu na zajęciach sportowych czy podwórku. Komuś się chyba wydaje, że to wszystko jedno – bynajmniej – jest skrajnie inaczej. Że atmosfera w domach pracujących do nocy jest taka jak tych w tym czasie już odpoczywających. Bynajmniej. Tak, mogę przenieść dziecko do innej szkoły, ale musiałabym je potraktować jak worek ziemniaków i oderwać od przyjaciół. Proszę, zróbcie duży sondaż, zapytajcie speców od planowania. To się musi udać.

Czekamy na Wasze historie, opinie. Do tematu religii w szkole niebawem wrócimy na łamach Wyborcza to Wy. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.