Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kde domov muj? (Gdzie mój dom?) został zaczerpnięty ze śpiewogry Fidlovacka, czyli żadne swary ani branie się za bary – rzecz dotyczyła wiosennego święta szewców. Muzykę do dzieła Josefa Kajétana Tyla napisał František Škroup. Pieśń tak się spodobała, że od 1834 r. weszła do śpiewników ludowych. Po 1918 r. została pierwszą zwrotką w hymnie Czechosłowacji, a po 1993 r. – hymnem Republiki Czeskiej:

Gdzie jest mój dom,
gdzie jest mój dom?
Woda huczy wśród łąk,
bory szumią pośród skał,
w sadzie pyszni się wiosenny kwiat,
widać, że to ziemski raj!
Oto jest ta piękna ziemia,
ziemia czeska – mój dom,
ziemia czeska – mój dom!

Urzeka prostota słów – i to, że nikt nie ponagla do broni. Jest pytanie o dom i odpowiedź, że można znaleźć swoją chudobę pod gołym niebem, na przykład w sadzie, który jest pozostałością po raju. A to, czy zakwitną krzewy i drzewa, zależy od nas. W życiu jest albo–albo. Można mieć oczy pełne radości albo żalu, bo znowu ktoś nam życie sknocił i wszystko, co fajne, świsnął.

A my, Polacy, śpiewamy, że jeszcze nie zginęliśmy. I szukamy raju na obcej ziemi, a przecież mamy tyle sadów. Oto pierwszy przykład z rogatki Warszawy – sady spod Tarczyna, Rembertowa, Kopanej i Grójca. I dalej!

Czesław Mirosław Szczepaniak, Warszawa

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.