Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„24 czerwca 2017 roku w Radomiu przy ul. Żeromskiego brał udział w bójce z innymi ustalonymi osobami, w trakcie której zadawał ciosy nogami oraz przewracał na ziemię,
czym naraził uczestników tej bójki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 par. 1 lub art. 157 par. 1 kk, tj. o przestępstwo z art. 158 par. 1 kk. 
Biedni wszechpolscy młodzieńcy, których niechcący skopałem, leżąc na plecach, są tak słabi, że musi ich bronić naczelny prokurator Rzeczypospolitej” – napisał na swoim FB. Poniżej fragment rozmowy z Andrzejem Majdanem przeprowadzonej przez skwerwolnosci.eu.

Czytaj też tekst Wyborczej: Po ataku Młodzieży Wszechpolskiej na KOD zarzut postawiono pobitemu koderowi

REDAKCJA SKWERWOLNOSCI.EU: Co się stało już na początku uroczystości w 2017 r.?

ANDRZEJ MAJDAN: W momencie oficjalnego rozpoczęcia zgromadzenia, około godz. 14, pod scenę wmaszerowała zorganizowana grupa w czarnych koszulach. Poprzez
wykrzykiwanie faszystowskich haseł przeciwko nam, a także symulowanie ataków, zrywanie czapek organizacyjnych czy grożenie poszczególnym osobom przybyłym
na uroczystości usiłowali ją przerwać. Mimo wezwania przez organizatora do opuszczenia zgromadzenia nie zrobili tego, tylko dalej nam przeszkadzali. A potem
zostałem zaatakowany. Przewrócili mnie na ziemię i kopali.

Zgodnie z ustawą o zgromadzeniach z „automatu” tego typu uroczystość powinna być ochraniana przez policję. Było tam sporo mieszkańców, w tym osoby starsze, dzieci i kobiety. A tymczasem w tłum spokojnych ludzi wkroczył oddział, bo tak to wyglądało. Kilkudziesięciu młodych z ugrupowania Młodzieży Wszechpolskiej przyszło uzbrojonych w metalowe pałki i 40-centymetrowe gwoździe z okrzykami: „Śmierć wrogom ojczyzny!”. Gdzie wtedy była straż  miejska i policja?

– Policji wtedy nie było – ja nie widziałem wtedy ani jednego policjanta, ani nie słyszałem, żeby ktoś inny widział choćby jednego funkcjonariusza. Patrol straży miejskiej odjechał stamtąd pospiesznie bez interwencji, gdy tylko dostrzegł
zbliżającą się grupę tych osobników. Dlaczego organizatorzy tak starannie przygotowali się do wydarzenia i szczególnie uczulali urząd miasta na zagrożenia? Powody były dwa: mieli nieprzyjemne doświadczenia związane z incydentami już rok wcześniej
podczas obchodów rocznicy. Symptomatyczne i niepokojące było też, że Młodzież Wszechpolska zgłosiła kontrmanifestację w tym dniu, choć w innym miejscu,
ale też o innej godzinie. Można było się spodziewać, że przynajmniej istnieje groźba, że dojdzie do kontaktu między grupami o przeciwnych poglądach. 

Jak zakończyło się śledztwo w sprawie pobicia, a drugie w sprawie zaniechania policji?

– Śledztwo prokuratorskie w sprawie zaniechania działań policji zostało umorzone przez prokuraturę w Radomiu, choć prokurator stwierdził, że manifestacja
nie była właściwie zabezpieczona i przygotowana. Rozprawa w sądzie w Radomiu w sprawie skargi na to postanowienie prokuratury została utajniona – do dziś nie jest nam znany wyrok [dziś już wiemy, że skarga została oddalona – przyp. red.].
Z kolei śledztwo prokuratorskie w sprawie pobicia nas ciągnie się już ponad rok – we wrześniu byli już przesłuchani sprawcy, nas przesłuchiwano sukcesywnie po nich. Ostatnio jednak wszelkie czynności przestała wykonywać prokuratura w Radomiu, a zaczęła radomska policja i cały czas to śledztwo trwa.

Napastnicy przecież zostali uwiecznieni na licznych filmach i fotografiach. Do sądu skierowano 17 wniosków o ukaranie napastników uzbrojonych nie tylko w pałki, ale też podobno w kastety, a teraz okazało się, że nie bijący ciebie, ale ty zasiądziesz na ławie oskarżonych? Dlaczego?

– Nie wiem dlaczego, mogę się tylko domyślać, że stoją za tym zmiany kadrowe w resorcie sprawiedliwości oraz naciski z wyższego szczebla. Ta sprawa od początku
jest sprawą polityczną, a powiązania mogą sięgać bardzo wysoko – dobrze by było, gdyby któryś z dziennikarzy śledczych zajął się tym tematem. Przypuszczam, że mógłby odkryć poważną aferę polityczną na różnych szczeblach władzy.
---
Czekamy na wasze listy. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.