Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pełne towarów sklepy? Możliwość podróżowania po świecie? Wyższa stopa życiowa? Samochód w każdej rodzinie? Jeśli brać pod uwagę czynniki materialne, to są niewątpliwe wyznaczniki sukcesu. Ale mimo tych osiągnięć – przecież nie Prawa i Sprawiedliwości! – odkrywając, jak bardzo obecne rządy przypominają tamte, sprzed dziesiątków lat – staję osłupiały. Jakbym widział siebie, starszego o 40 lat, w realiach późnego Gomułki lub wczesnego Gierka...

Podobnie jak wtedy jesteśmy poddani woli jednej partii i lepiej dla nas, gdybyśmy wyznawali jej ideologię. W przeciwnym wypadku zostaniemy okrzyknięci zdrajcami narodu. Podobnie jak wtedy uchwala się w Sejmie prawa łamiące obowiązującą Konstytucję, a posłom opozycyjnym (byli tacy) odbiera się możliwość wypowiedzi. Podobnie jak wtedy demokracja jest fasadą, niczym fronty domów pomalowane na przyjazd Pierwszego Sekretarza. Podobnie jak wtedy nadaktywne są wszelkiego rodzaju służby. Podobnie jak wtedy część funkcjonariuszy aparatu sprawiedliwości jest posłusznymi narzędziami na usługach władcy. Podobnie jak wtedy w szkołach indoktrynuje się nasze dzieci i wnuki. Podobnie jak wtedy tworzy się nową, fałszywą historię. Podobnie jak wtedy niszczy się samorządność, centralizując zarządzanie. Podobnie jak wtedy jednostka traci społeczne znaczenie na rzecz kolektywu, który jest znacznie łatwiej sterowalny. Podobnie jak wtedy programy informacyjne telewizji są maszynką propagandową władzy, posługującą się kłamstwem i prostacką manipulacją. Choć tamta telewizja w warstwie artystycznej była o lata świetlne lepsza! Podobnie jak wtedy akcentuje się konieczność militaryzacji społeczeństwa. Podobnie jak wtedy władza ma ciągoty do cenzurowania dzieł artystycznych. Podobnie jak wtedy to władza decyduje, co jest dla mnie dobre, a co złe. Podobnie jak wtedy o karierze decyduje nie wiedza i zdolności, lecz wierność i posłuszeństwo partii. I co najgorsze, podobnie jak wtedy znaczna część społeczeństwa radośnie mości się w tej rzeczywistości, nie potrafiąc zobaczyć jej wad... Wymieniać dalej?

To prawda, jeszcze nie mamy więźniów politycznych i ewidentnych przestępstw sądowych. Jeszcze! Ale już areszty wydobywcze działają w najlepsze, a policja poczyna sobie coraz śmielej. Czy zatem nie mam prawa czuć się jak w czasach młodości? Czy przesadzam?

Powiedzmy wprost, na korzyść Gomułki i Gierka przemawia, iż jednak nie wmawiali nam, że zło jest dobrem, kłamstwo jest prawdą, bałagan jest porządkiem, a klęska sukcesem. Nie musieli.

Realia były, jakie były, dywizje radzieckie stały w polskich miastach, byliśmy jednym z demoludów, wszyscy zdawali sobie z tego sprawę, więc nie trzeba było nikogo oszukiwać. Jak w dowcipie o chłopaku rozrzucającym czyste kartki jako ulotki.

A ludzie władzy? Tamta „komunistyczna” władza niewątpliwie była skorumpowana, pazerna, ale mimo wszystko nie tak bezczelna w swoich przestępczych działaniach jak dzisiejsza. Zaryzykuję twierdzenie, że zdawała sobie sprawę ze swoich grzechów i do pewnego stopnia ich się wstydziła. Skrzętnie je ukrywała przed społeczeństwem. Dzisiaj PiS-owi „się należy” i już! Dzisiaj oni zdobywając w wyborach poparcie 19 proc. społeczeństwa, gromko krzyczą, że daje im to prawo do czynienia absolutnie wszystkiego, czego zapragną. Nepotyzm, polityczna korupcja są na nieporównanie wyższym poziomie niż za czasów „komuny”. Do tego Gomułka i Gierek mieli węższe marginesy decyzyjności niż dzisiaj Kaczyński. Inaczej mówiąc, mogli mniej. Już choćby z powodu owych dywizji. A my nazywaliśmy ich satrapami. To jak powinniśmy nazwać Kaczyńskiego?

Siedzę więc w niedzielny wieczór i wspominam tamte lata, którym – co by nie powiedzieć – niemałego waloru przydawała młodość. Zaczynam pojmować młodych ludzi, którzy nie znając tamtych czasów, mogą nie rozumieć dzisiejszych. Cieszą się młodością, zachłystują luksusem życia w pozornie demokratycznym kraju i materialnym dobrostanie. Choć to dobrostan na kredyt. Nie w głowie im protesty pod Sądami i chodzenie na manifestacje. Że do czasu? Pewnie tak, ale dla nich ten czas jeszcze widać nie nadszedł.

Smutno... Mam tyle lat, że każdy kolejny rok zdrowego, aktywnego życia jest dla mnie na wagę złota. Te lata, które mógłbym spędzić spokojnie w normalnym kraju, ciesząc się sensowną władzą, kradnie mi człowiek opętany szaloną ideą przerobienia rodaków w bezwolną, posłuszną masę. Kradną mi je ludzie pozbawieni jakichkolwiek zasad moralnych i etycznych. Kłamcy z miedzianymi czołami. Historia zatoczyła koło i ukazuje się w gorszej wersji. Więc siedzę w ten niedzielny, smętny wieczór i z pewnym rozrzewnieniem wspominam wczasy FWP. I Kabaret Starszych Panów. I studencką stołówkę na Madalińskiego w Warszawie. I śmiesznego Gierka wołającego: „Pomożecie?!”. I kiełbaski na 22 Lipca...

Nie dziwcie mi się, proszę!

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.