Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trwa rozpoczęta na początku czerwca akcja naszych lokalnych redakcji. Dziennikarze odwiedzają osiedla, by zapytać mieszkańców, co trzeba poprawić i w czym „Wyborcza” może pomóc.

Poznań. Oddać Garbary mieszkańcom

– Garbary dziś są trasą przelotową, a chcielibyśmy, by mieszkali tam ludzie i czuli się komfortowo. Wierzymy, że ten kawałek miasta ma przyszłość – mówił dziennikarzom poznańskiej „Wyborczej” Tomasz Dworek z rady osiedla Stare Miasto, która rozpoczyna dyskusję o rewitalizacji Garbar – od Cytadeli po ul. Królowej Jadwigi.

Andrzej Rataj, przewodniczący rady, dodaje: – Byłoby niesamowicie chociaż raz w roku zamknąć ul. Garbary dla ruchu i pozwolić wszystkim na nią wyjść, zaprosić na festyn. W Kijowie Chreszczatyk, ogromna arteria przecinająca centrum miasta, jest zamykana w weekendy i robi się z niej wspaniały deptak.

Katowice. Jak udrożnić Koszutkę?

Dziennikarka katowickiej „Wyborczej” Michalina Bednarek odwiedziła Koszutkę, osiedle, które przypomina Nową Hutę, ale ma zupełnie inne problemy. Można tu parkować bezpłatnie, a ponieważ to prawie centrum miasta, auta zajmują każdy skrawek przestrzeni. Wiele z nich należy do pracowników okolicznych biur. Część mieszkańców uważa, że lekiem na to byłoby wprowadzenie opłat lub szlabanów, takich jak na Osiedlu Tysiąclecia. Inni jednak są przekonani, że lekarstwo mogłoby być jednak gorsze od choroby. Pani Katarzyna: – Opłaty za parkowanie uderzyłyby przede wszystkim w miejscowych, bo obcy pewnie znaleźliby sobie inne miejsce. Poprawę przyniosłoby nałożenie na sąsiadujące z dzielnicą firmy i inne instytucje obowiązku wytyczenia parkingu dla pracowników.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Katowice wypadły z dziesiątki największych miast Polski

Warszawa. Wilno kusi

Deweloper zapowiedział, że stworzy na osiedlu Wilno w zapomnianej części Targówka „prawdziwy kawałek miasta”. A żeby skusić mieszkańców, obiecał też stację kolejową. Michał Radkowski z redakcji stołecznej „Wyborczej” pojechał sprawdzić, czy dotrzymał słowa. I okazuje się, że mieszkańcy osiedla doceniają to, że deweloper za własne pieniądze wybudował przystanki czy skwery. Zdają sobie jednak sprawę, że bez tych inwestycji pewnie mało kto chciałby się tu przeprowadzić.

Pani Paulina: – Kiedy tu pierwszy raz przyjechałam, myślałam, że jestem na wsi. Marcin: – Brakuje terenu rekreacyjnego, parku. Marek: – Nie ukrywajmy, to sypialnia Warszawy.

Ale pan Rafał zaznacza, że są tu fajni ludzie. – Mówią o tym miejscu „słoikolandia”, ale ja jestem warszawiakiem. Dużo działam, dlatego nazwali mnie „sołtysem Wilna”.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Targówek wprowadza prohibicję. W nocy alkoholu nie kupisz

Wrocław. Zniecierpliwienie na Hubach

Podczas dyżuru reporterskiego na osiedlu Huby mieszkańcy mówili Magdzie Nogaj z wrocławskiej „Wyborczej”, że choć są teraz skazani na stanie w długich korkach i częste przesiadki, to liczą, że nowe torowisko poprawi komunikację na osiedlu. – Nie możemy się już tego doczekać – podkreślali.

– Mieszkamy tu od dwóch lat, ale chcemy zostać na dłużej. Zastanawiamy się tylko, dlaczego osiedle jest tak zaniedbane. Miasto rewitalizuje Nadodrze i ostatnio Przedmieście Oławskie, a o Hubach zapomniano – oceniła Celina Strzelecka. W parku, w którym odbywał się dyżur, jest za to bardzo pięknie, o czym mieszkańcy wyrażali się z uznaniem. – Takich miejsc powinno być więcej – zaznaczyła Elżbieta Ostrowska.

__________________________________________

Więcej na ten temat w piątkowych lokalnych magazynach „Wyborczej”.

Masz temat dla naszego reportera? Pisz: listy@wyborcza.pl

__________________________________________

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.