Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Oto reakcje niektórych przechodniów w Piasecznie z ostatniego weekendu na zaproszenie do podpisania się pod obywatelskim projektem ustawy o ochronie flagi UE (projekt znajdziesz na stronie Fronteuropejski.pl).

Jak sobie poradzili działacze zbierający podpisy?

„Podpisałabym się, gdyby to była ustawa o tym, że UE rozwiąże problem biednych dzieci, da im obiady itd.”.

Odpowiedzi działaczy: – Nasza obecność w Unii zmniejsza poziom biedy, choć może nie wszyscy obywatele bezpośrednio to odczuwają, najwięcej funduszy z Unii dostają samorządy, wspierają m.in. szkoły. Obywatele mogą się włączyć i dowiadywać, dlaczego dzieci głodują w jakiejś szkole. Trzeba się jednak zaangażować i monitorować działanie samorządów.

„Podpisać się pod ustawą Sorosa? Nigdy w życiu...”.

Tu dyskusji nie było, osoba odchodzi i macha ręka, i nie chce odpowiedzieć na pytania, dlaczego tak diabolizuje Sorosa, skąd taka reakcja?.

„Dlaczego flaga UE? A polską chronicie?”.

Tak, jest już ustawowo chroniona (kodeks karny). Nie wolno jej niszczyć ani znieważać. Flaga UE nie ma takiej ochrony!

Jest ona drugą flagą po polskiej i powinna być chroniona, a nie darta, deptana czy nazywana szmatą, wyprowadzana z publicznych budynków.

„To nie jest moja flaga”.

Flaga UE jest Pana/Pani flagą, bo jest Pan/Pani tak samo Polką/Polakiem jak Europejką/Europejczykiem. Mamy podwójne obywatelstwo od chwili wejścia do UE.

„Nie podpiszę, bo nie czuję się Europejczykiem”.

A kiedy poczułby się pan Europejczykiem? – i tu kłopot z odpowiedzią.

Pytamy więc, czy byłoby lepiej, gdybyśmy przynależeli do azjatyckiej części kontynentu? Nie, proszę pani, ja chcę przynależeć do Zachodu, ale na moich warunkach, żeby się nie wtrącali.

Pan jest Europejczykiem, bo ma pan paszport UE+drugie obywatelstwo+może pan podróżować+może dostać pan pieniądze na różne projekty+korzysta pan z infrastruktury zbudowanej za środki UE.

No tak, powiada Pan, ale ja nie podpiszę...

„Ja niczego nie podpisuję”.

Dlaczego? Nie, bo nie.

Obserwacja: o podpisaniu bądź nie decydowali mężczyźni (jeśli to był spacer z rodziną), kobieta się nie odzywa i czeka na decyzję męża. Jeśli mąż jest na tak – ona też podpisuje. Jeśli nie, ona się wycofuje, nie ma zdania albo udaje, że go nie ma.

Podpisz: Fronteuropejski.pl

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.