Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Monika Lewandowska z Sopotu, mama trzech córek, opisuje w nim, jak wygląda codzienna opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem. Pod koniec marca zamieściliśmy jej list do Kai Godek, autorki projektu „Zatrzymaj aborcję”.

17-letnia Ola ma czterokończynowe porażenie mózgowe. Nie chodzi, nie siedzi samodzielnie, nie potrafi obrócić się na boki i nie informuje o swoich potrzebach fizjologicznych. Jest na poziomie rozwoju dwuletniego dziecka.

„Od prawie 17 lat moje życie, życie mojego męża i zdrowych córek wygląda jak życie w wojsku” – opisuje Monika Lewandowska. „Wstajemy o świcie, bo Ola budzi się bardzo wcześnie. Musi być szybko przewinięta. Nie ma wylegiwania się! Jej pełen pampers nie wygląda jak pampers słodkiego noworodka. Zapewniam. Do tego dochodzi menstruacja. Jakiego patentu użyć, żeby włożyć podpaskę do pampersa i żeby było higienicznie? Nie wiem”.

Rodzice Oli płacą z własnych pieniędzy za rehabilitację, opiekunki, wózki inwalidzkie i środki pielęgnacyjne. Nigdy nie otrzymali propozycji pomocy z parafii ani z pomocy społecznej. Monika Lewandowska pyta w liście Kaję Godek, dlaczego działaczka pro-life chce decydować o prawie do aborcji za wszystkie polskie kobiety, i proponuje, by pomogła ona w opiece nad Olą. Nie otrzymała do tej pory odpowiedzi.

List wywołał ogromne zainteresowanie czytelników. Z profilu „Gazety Wyborczej” na FB internauci udostępnili go prawie 1,5 tys. razy. Na facebookowej stronie Manifestu Wolnej Polki list Moniki Lewandowskiej miał ponad 4,7 tys. udostępnień. Zgłosiło się też wiele osób, które zaoferowały konkretną pomoc – wiadomości przychodziły do redakcji, do organizacji feministycznych oraz do autorki. Piszą Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii, Niemczech, USA.

Wiele osób proponuje wsparcie niematerialne – wyjście z niepełnosprawną Olą na spacer lub zajęcie się dziewczynką w domu, żeby rodzice mieli trochę czasu dla siebie. Czytelniczka, która mieszka za granicą, oferuje bezpłatną pomoc w nauce języka angielskiego dla dwóch zdrowych córek (mają 18 i 10 lat). Grupa Dziewuchy Dziewuchom z Trójmiasta chce zorganizować zbiórkę pieniędzy na opiekunkę dla Oli (lub na inne potrzeby rodziny) lub zorganizować wolontariuszy, którzy mogliby pomóc rodzinie.

– Dostałam między innymi wiadomość od 17-latka z USA, który w lipcu wybiera się do Polski na festiwal Open’er – mówi Monika Lewandowska. – Pisze, że chętnie poświęci trochę czasu, aby zająć się Olą.

Wszystkie wiadomości z propozycjami pomocy przekażemy autorce listu. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.