Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ostrów Mazowiecka nie jest bastionem PiS

W jednym z ostatnich artykułów został wspomniany krótki film BBC o Polsce, w którym moje miasto, Ostrów Mazowiecka, zostało nazwane „bastionem PiS”. Chciałbym poinformować, że tu także są przyzwoici ludzie, którzy palili świeczki pod sądami, którzy biorą udział w demonstracjach, którzy stanowczo i otwarcie potępiają ruchy neonazistowskie. I są to ludzie o różnym wieku, stanie majątkowym czy zawodzie. Lekarze, policjanci, nauczyciele, studenci lub emeryci.

Bardzo bym chciał, by ten list ukazał się na stronie „Wyborczej”, ponieważ nie tylko w dużych miastach wiele osób nie popiera obecnej władzy.

Franek

Ciężko i trudno na języku

Czy zauważyliście, że ginie słowo TRUDNO?

I słyszę, np.: „Pan redaktor zadał mi CIĘŻKIE pytanie”.

Czy to nie dziwne?

Stanisław

O spotkaniach Szpotańskiego w ’81

W „Ale Historia” z 12 marca zamieściliśmy/?/ fragment książki Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza „1968. Czasy nadchodzą nowe”. Tekst opowiadał o Januszu Szpotańskim.

Przeczytałam z zainteresowaniem artykuł, ale nie znalazłam w telefonie miejsca na komentarz, a sprawa wydaje mi się ważna. Otóż nie jest prawdą, że Szpotański miał tylko jeden oficjalny wieczór autorski w Białymstoku, bo byłam na innym jego wieczorze w Krakowie, było to najprawdopodobniej w klubie Pod Przewiązką w akademiku Politechniki Krakowskiej przy ul. Bydgoskiej, na pewno 13 maja 1981 r., w dniu zamachu na JPII. Frekwencja słaba, bo wszyscy pognali do kościoła Mariackiego, gdzie bp Stanisław Smoleński odprawiał mszę za papieża, a ludzie nie mieścili się w kościele i zajęli sporą część rynku. Parę osób jednak przyszło, skromna salka, skromny prelegent, który nagle odezwał się głosem Gomułki... Absolutnie niezapomniane.

Małgorzata Sieradzka-Fleituch, Kraków

Prawa rządzące światem

(...) Jeśli jest to twoja gazeta, idź rano do kiosku, by stoczyć z kioskarzem swoją małą prywatną wojnę. Z uśmiechem na twarzy zapytaj o „Gazetę Wyborczą”. Jeśli z małego prostokątnego okienka w dole dobiegnie odpowiedź, że nie ma, to znaczy, że sam wykupił połowę nakładu, a drugą część odeśle z adnotacją, że nie było chętnych, by chronić niewinny naród przed jej zgubnym wpływem. Jeśli usłyszysz, że jest, to ją kup i trzymaj w ręce tak, aby wszyscy widzieli, co czytasz każdego dnia. Niektórzy z nich bowiem czytać już dawno zapomnieli, ale wzrok mają sokoli. Zobaczą i będą źli i smutni, że jeszcze nie umarli ci, co piszą, co widzą.

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.