Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aż 84 proc. z was opowiada się za wolnym handlem w niedziele. Ale to nie oznacza, że jesteście niewrażliwi na los pracowników handlu i ich prawo do odpoczynku. Skąd to wiemy? Między 1 a 4 marca 4,5 tys. z was wypełniło ankietę na Wyborcza.pl – bardzo dziękujemy za te opinie. Przyjrzeliśmy się im skrupulatnie (nasz poprzedni tekst pt. „Wasze niedzielne nieposłuszeństwo” znajdziecie pod adresem: wybr.cz/nieposluszenstwo).

Wyciągnęliśmy też kolejne wnioski:

- Można was podzielić na pięć grup (szczegóły poniżej). Przynależność do nich zależy od wieku – entuzjaści zakazu częściej są wśród osób przed 50. rokiem życia, a jego przeciwnicy wśród osób przed ukończeniem 30 lat lub po skończeniu 60.

- Im więcej macie siwych włosów, tym częściej sprzeciwiacie się zakazowi, jednocześnie czujecie rozterki, że ktoś musi pracować w dzień wolny.

- Poparcie dla zamkniętych sklepów zależy też od tego, czy sami pracujecie w weekendy.

A teraz odnajdźcie się w jednaj z grup:

1. Entuzjaści zakazu (10 proc. czytelników)

Zakaz handlu jest spójny z waszym stylem życia. Dziewięciu na dziesięciu z was uważa, że w niedzielę należy spędzać czas z rodziną, odpoczywać i nie można zmuszać innych do pracy w ten dzień.

W niedzielę staracie się nie pracować, nawet w domu. Wolicie wypoczywać w towarzystwie: chodzicie na spacery (42 proc.), spotykacie się z rodziną (36 proc.), rozmawiacie/bawicie się z dziećmi (26 proc.), spotykacie się z przyjaciółmi (23 proc.)

W niedziele w zdecydowanej większości nie robicie też zakupów – ani większych zakupów spożywczych (tylko 4 proc.), ani zakupów w galeriach handlowych (tylko 5 proc.), rzadko także w osiedlowym sklepie/na bazarze (8 proc.). Niektórzy z was popierają zakaz z powodów religijnych – w tej grupie jest też największy odsetek osób, które w niedziele były w kościele (29 proc.), a 36 proc. spośród tej grupy uważa, że niedziela jest dniem świętym.

2. Świadomi skutków zwolennicy zakazu (6 proc. czytelników)

Serce wam mówi „tak” dla zakazu handlu, choć zdajecie sobie sprawę, że to utrudni wam życie.

21 proc. z was jest zdania, że niedziele należy święcić z powodów religijnych, a 75 proc. że nie można zmuszać innych do pracy. Ale pod względem zachowań konsumenckich bardziej przypominacie przeciwników zakazu handlu: 21 proc. z was pojechało w niedzielę do galerii handlowej, 22 proc. robiło zakupy w sklepie osiedlowym/na bazarze, a 20 proc. robi większe zakupy spożywcze.

Jesteście w niedziele bardzo aktywni: częściej niż pozostali zajmujecie się wtedy domem, nadrabiacie zaległości w zawodowe, spędzacie czas towarzysko (spotkania z rodziną – 33 proc., rozmowy lub zabawy z dziećmi – 31 proc.), ale też częściej niż pozostali spędzacie czas, czytając książki, prasę, oglądając TV lub filmy w internecie czy siedząc przed komputerem.

Macie dużo obowiązków, chcielibyście tego dnia zrobić wszystko, na co brakuje wam czasu w ciągu tygodnia, a niedziela jest taka krótka...

3. Wrażliwi społecznie przeciwnicy zakazu (46 proc. czytelników)

Nie popieracie zakazu handlu, ale nie jesteście obojętni na trud i znój pracowników handlu. Chcielibyście im go wynagrodzić: waszym zdaniem praca w niedziele powinna być dobrowolna i więcej płatna.

Wielu z was robi w niedziele zakupy: do galerii handlowych pojechało 40 proc., większe zakupy spożywcze robiło 29 proc., a zakupy w sklepie osiedlowym/na bazarze – 18 proc. Dla 35 proc. chodzenie po sklepach i galeriach to dobry sposób spędzania wolnego czasu. Tylko co czwarty z was uważa, że niedziela jest dla rodziny i odpoczynku.

33 proc. z waszej grupy pracuje co najmniej dwie niedziele w miesiącu.

4. Nieco mniej wrażliwi społecznie przeciwnicy zakazu (22 proc. czytelników)

Jesteście za wolnym handlem – tylko 13 proc. z was uważa, że nie powinno się oczekiwać od innych pracy w niedziele.

Wielu z was prowadzi konsumpcyjny styl życia i nie ma z tym problemu – aż 40 proc. lubi spędzać wolny czas, chodząc po sklepach i galeriach. 35 proc. pracuje w niedziele.

Poglądy są zgodne z praktyką – 45 proc. robiło zakupy w galeriach handlowych, 33 proc. – większe zakupy spożywcze, a 22 proc. – zakupy w sklepie osiedlowym/na bazarze.

5. Dzieci szkoły chicagowskiej (8 proc. czytelników)

Precz z ograniczeniami w handlu! Pracę w niedzielę w handlu uważacie za coś naturalnego i nie widzicie potrzeby, aby płacić za nią ekstra. Zdecydowanie najczęściej ze wszystkich grup czytelników robicie zakupy w niedziele (51 proc. w galeriach handlowych, 41 proc. większe zakupy spożywcze, a 21 proc. zagląda do sklepu osiedlowego/na bazar). Dla 45 proc. spośród was zakupy to dobry sposób spędzania wolnego czasu.

40 proc. deklaruje, że mimo zakazu będzie kupować tam, gdzie to możliwe.

Aż 41 proc. z was pracuje w niedziele – co najmniej dwie niedziele w miesiącu, a co czwarty w każdą niedzielę. Może dlatego nie widzicie powodu, aby jakaś branża była uprzywilejowana.
---
Z listów do Wyborczej:
Kasjerka skarży się, że chciałaby iść na przerwę, ale nie może, po lud ją pożre żywcem
Bardzo nie lubię doświadczać polityki w życiu codziennym, a jednak. Poszłam do dyskontu w sobotę o 10 rano. Chciałam kupić składniki tylko na jeden obiad, a nie prowiant na cały tydzień. Nie wszyscy pomyśleli tak jak ja. Nawet przed świętami nie widziałam tylu ludzi. Kolejka na dobre 25 minut. Obok kasy plakat mówiący o wszystkich kasach otwartych w godzinach szczytu. 10 rano można by spokojnie uznać za taką godzinę, ponieważ tłum ludzi mówi sam za siebie. Jednak otwarte były dwie kasy na pięć.
Kasjerka skarżyła się już głośno, że chciałaby iść na przerwę, ale zwyczajnie nie może, po lud ją pożre żywcem. Mówiła też, że wczoraj skończyła pracę o 19, więc TEORETYCZNIE nie powinna przychodzić dziś na 6 rano. Ale musiała. Pożaliła się też, że dziś będzie pracować do 16, a nie było widać końca kolejki. No i oczywiście odwieczny argument, że w Niemczech sklepy w niedziele zamknięte od zawsze.
Mieszkałam we Włoszech kilka miesięcy i zawsze mogłam zrobić zakupy w niedzielę razem z tysiącami Włochów, ponieważ galerie handlowe są otwarte. Zamknięte są jedynie jakieś dzielnicowe markety. Moja ciocia z Niemiec też się nie skarży. Nie wiem, czy warto dla tych niedziel, niszczyć komuś zdrowie w sobotę.
Karolina
---
Wyborcza to Wy! Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.