Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Opowiadał o firmie, która naciąga drobnych przedsiębiorców na usługi reklamowe. Mówi, że oszuści grasują w okolicach Świdnicy i Gliwic. Obiecują, że będą reklamować np. kiosk za symboliczną złotówkę miesięcznie. To młodzi ludzie z firmy TeleOpieka. Biorą na litość. Proszą, żeby podpisać umowę. Wmawiają, że to prawie nic nie kosztuje, bo pieniądze na ten projekt daje Unia.

Ale jeśli ktoś uwierzy im na słowo, będzie miał zszargane nerwy przez następne miesiące. Umowa to pułapka. Jej podpisanie zobowiązanie do płacenia ponad 600 zł miesięcznie nawet przez 30 miesięcy! Za zerwanie umowy TeleOpieka24 liczy sobie ok. 9 tys. zł.

Czytelnik mówi, że „Gazeta Wyborcza” jest potrzebna, bo o sprawie w kraju cicho. „Wy jesteście jedynym medium, które jeszcze się interesuje losem normalnych ludzi” – rzuca na koniec.

Gorący telefon

Pan Artur dzwonił w imieniu znajomej, pani Heleny, którą naciągnięto kilka dni wcześniej. Jest już prababcią, prowadzi kiosk i w ten sposób dorabia do emerytury. Była w szoku, sama nie chciała rozmawiać z dziennikarzami.

Pan Artur podaje mi numery telefonów do innych oszukanych w jego okolicy. Dzwonię, rozmawiam, spisuję historie. I dostaję namiary do kolejnych naciągniętych na niby-reklamy.

W pewnym momencie już tylko odbieram telefony.

– Pan Maciej? Słyszałem, że zajmuje się pan sprawą tej firmy TeleOpieka. Bo wie pan, u mnie też byli i też dałam się naciągnąć – opowiada jedna z pokrzywdzonych.

W pierwszym tygodniu sierpnia rozmawiam z kilkudziesięcioma poszkodowanymi. Pamiętam, że któregoś dnia właściwie przez cały dzień miałem telefon przy uchu. Dosłownie parzył skórę. Opowieściami przedsiębiorców zaczyna zapełniać się też moja skrzynka mailowa, bo na jednym z forów internetowych ktoś napisał, że przyglądam się sprawie.

„Jestem z Łubnic koło Wielunia. Dowiedziałam się, że pan zamierza robić artykuł o firmie Teleopieka24” – zaczyna list pani Jolanta.

„Jako przedsiębiorcy nie mamy żadnej możliwości ochrony. Są to małe przedsiębiorstwa, które nie zarabiają dużo, a zostały naciągnięte na duże kwoty (...). Mam nadzieję, że uda się państwu rozwiązać tę sprawę” – pisze pan Artur z Wrocławia.

Jedni opisują w e-mailach, jak zostali oszukani. Inni wolą rozmawiać. „Zostałem oszukany przez firmę Teleopieka, proszę o kontakt, mój numer...” – pisze pan Grzegorz. „Mam firmę w Lesznie. Jestem jedną z osób oszukanych na kuriera przez firmę Teleopieka24” – prosi o kontakt pan Józef.

Przedsiębiorcy wysyłają mi skany i zdjęcia podpisanych umów, raporty TeleOpieki z rzekomo wykonanych usług, zdjęcia akwizytorów nagranych przez kamery monitoringu. I kontakty do kolejnych oszukanych: „Pani Kamila, Jan – ten pan ma gabinet lekarski – pan z Zielonej Góry, Aneta, fryzjerka z Nowej Soli” – wylicza w mailu pani Renata, też oszukana.

Po tygodniu mam materiał na książkę. W tym czasie rozmawiam z przedstawicielami TeleOpieki, prawnikami, policjantami, rzecznikiem praw obywatelskich, Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów...

Naciągacze na czołówce „Wyborczej”

8 sierpnia 2017 r. na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” ukazuje się artykuł „Nabrani na opiekę”. Przedstawiciel firmy tłumaczył nam, że firma ma wielu zadowolonych klientów. Reakcja na artykuł? Dziesiątki maili i telefonów od kolejnych oszukanych. Ale piszą i dzwonią też osoby, z którymi wcześniej rozmawiałem. Dziękują. Mówią, że tekst w „Wyborczej” podniósł ich na duchu. Nie są sami z tym problemem.

Publikuję kolejne teksty.

Po naszych tekstach firma windykacyjna, która wysyłała do przedsiębiorców wezwania do zapłaty, postanowiła zerwać umowę z TeleOpieką. Pod koniec września Prokuratura Krajowa obiecuje przyjrzeć się sprawie. Postanawia włączyć wszystkie sprawy poszkodowanych przez TeleOpiekę do jednego postępowania. Prowadzi je Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze.

Na początku lutego zatrzymani są pierwsi przedstawiciele firmy. Prokuratura stawia im zarzuty popełnienia oszustw z art. 286 par. 1 kodeksu karnego: „Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd (...), podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

W sprawie prowadzonej przez jeleniogórską prokuraturę poszkodowanych jest łącznie 265 osób, choć wiem, że nie wszyscy się zgłosili.

Teraz przygotowuję się do zweryfikowania kolejnego sygnału od czytelnika (czytał moje teksty o TeleOpiece).

-------------------------------------------------------------------------

Czekamy na wasze historie, piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.