Na świątecznych kiermaszach można kupić ciasta, drób, ryby i wyroby garmażeryjne. O lepszej wędlinie nie ma co marzyć. Chyba że jest to szynka - kilogram za 130 tys. zł.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 22 grudnia 1989 r.

Takie wędliny można kupić w warszawskim "Supersamie" od poniedziałku 18 grudnia. Pokrojone w plasterki,, w szczelnych foliowych opakowaniach po 100 g. Wybór jest duży - oprócz szynki, rolada ozorkowa (85 tys. kg), boczek (104 tys.), mortadela (80 tys.), itd. Dyrektorka "Supersamu" twierdzi, że niewielką ilość tych wędlin (40 opakowań szynki, 40 rolady, 30 salami) wzięła w komis od firmy polonijnej. Jeśli nie zostaną sprzedane do końca roku (a brak zainteresowania ze strony klientów na to wskazuje), wrócą do właściciela.

Oblężone są natomiast stoiska z wędliną krajową. Tyle że można tam kupić wyłącznie kiełbasę toruńską, krakowską i parówki. Pisaliśmy już, że zakłady mięsne zaopatrują głównie własne sklepy, sieć społemowską traktując jako zło konieczne. Poza tym w tym roku nie ma żadnych zapasów, które zawsze uruchamiano przed świętami. Zakładom mięsnym brakuje pieniędzy na ich utrzymanie (kredyty są wysoko oprocentowane), do sklepów idzie tylko bieżąca produkcja.

1992 r, Warszawa
1992 r, Warszawa  Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem