Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tekst opublikowany w magazynie „Tylko dla dorosłych” 15 marca 2012 roku

Załóż obręcz wokół bioder i zacznij szybko nimi kręcić, starając się złapać odpowiedni rytm. Gdy poczujesz, że spada - przyspiesz. Rytmicznie przestępuj z jednej nogi na drugą.

Jeśli obręcz i tak spada, nasyp do środka trochę ryżu albo nalej wody - wtedy nie będzie opuszczać się tak szybko.

To najważniejsze i właściwie jedyne wskazówki dla tych, którzy próbują ujarzmić hula-hoop. Warto, bo hula-hoop modeluje sylwetkę, pomaga na kręgosłup, serce i... depresję.

Z tą kultową zabawką kojarzą się dwie lekcje biznesu. Pierwsza: jak wylansować jako nowość coś, co jest wszystkim znane. Druga to przestroga: jak zarobić w rekordowym tempie ponad sto milionów dolarów i jeszcze szybciej prawie wszystko stracić.

Richard Knerr i Arthur "Spud" Melin założyli swoją firmę zabawkarską w 1948 roku w Pasadenie. Zaczęli od produkowania proc. Nazwa firmy Wham-O jest onomatopeją naśladującą dźwięk, jaki wydaje wystrzelony z procy pocisk.

Hula-hoopy ściągnęli z Australii, gdzie od 1957 roku firma Toltoys produkowała i sprzedawała obręcze do ćwiczeń gimnastycznych. Robiła je wpierw z bambusa, potem z prymitywnego plastiku. Przez rok sprzedała ich zaledwie 400 tysięcy.

Knerr i "Spud" uznali, że jeśli kółko trochę podrasować i wymyślić mu ideę, w USA przyjmie się dużo lepiej. Co to była za idea? Prawdopodobnie skojarzenie z ruchami ciała, jakie wykonuje się podczas tańczenia rock’n’rolla. A w Stanach tańczyli go wtedy wszyscy.

W 1958 roku Wham-O zaczęło produkować własną wersję kółka, które od australijskiego różniło się tylko tym, że było wykonane z nowego - bardziej elastycznego - plastiku, popularnego dzisiaj HDPE.

Producenci zaatakowali szkoły. Ale nie nauczycieli wuefu. Rozdali obręcze dzieciom i powiedzieli, że jeśli nauczą się nimi obracać tak, by nie spadły, będą mogły zabawkę zatrzymać. Pracownicy firmy obowiązkowo zabierali hula-hoopy na podkłady samolotów jako bagaż podręczny. Organizowali pokazy na ulicach, sam Knerr tańczył publicznie z kółkiem. Rozdawali obręcze na prawo i lewo po to, by wkrótce sprzedawać je za niewygórowaną kwotę 1,98 dol. No i się zaczęło.

W ciągu czterech miesięcy sprzedało się 25 milionów. W ciągu roku 40 milionów. Do końca 1960 roku - 100 milionów. Knerr wypromował wtedy słówko "wow". Według niego opisuje ono sytuację, gdy pokazujesz coś, a wszyscy pytają: "Co to? Co to takiego?". Kiedy sprzedaż osiągnęła poziom nieosiągnięty przez żadną zabawkę w historii, popyt siadł. Knerr i "Spud" zostali z magazynami pełnymi hula-hoopów, których nikt nie kupował. Diabeł tkwił w nieszczęsnym HDPE - polietylenie wysokiej gęstości. Zrobione z niego hula-hoopy były niezniszczalne. Wiele rodzin miało już po dwa, trzy i nie potrzebowało więcej. Na pierwszej i największej fali szaleństwa Wham-O zarobiło 10 tysięcy dolarów.

Wham-O nie opatentowało hula-hoop, bo pomysł nie był oryginalny. Obręcz do turlania lub obracania za pomocą różnych części ciała - może to być też noga lub szyja - znana była już w starożytności. Mali Egipcjanie obracali je wokół bioder. W Luwrze stoi waza z V wieku p.n.e., na której Ganimedes popycha dłonią obręcz. W XIV wieku angielscy lekarze zalecali kręcenie obręczą osobom po zawałach. Ludzie od wieków wykonywali je z trzciny, drewna i pędów winorośli.

Wham-O udało się co prawda zastrzec w USA nazwę "Hula-Hoop", ale i ona nie jest wynalazkiem Knerra. Raczej brytyjskich żeglarzy, którym na początku XIX wieku ruchy wykonywane przy ćwiczeniach z "hoop" (po angielsku obręcz) skojarzyły się z tańcem hula znanym im z Hawajów.

W latach 60. Richard Knerr próbował z powodzeniem ożywić zainteresowanie hula-hoopem, instalując w środku kółka kuleczkę, która przy ćwiczeniach wydawała ciekawy odgłos. Niewypałem był pomysł uatrakcyjnienia obręczy w latach 80. wydobywającym się przy kręceniu miętowym zapachem.

Zainicjowane w latach 60. przez Richarda Knerra zawody hula-hoop inspirują do pobijania coraz to ciekawszych rekordów. Największym nazwiskiem w tej dyscyplinie jest Paul "Dizzy Hips" Blair, który ustanowił rekord w biegu na 10 kilometrów przy równoczesnym obracaniu hula-hoopem (1 godz. i 6 min). Nikt nie pobił też jego rekordu w liczbie kręconych obręczy naraz - czyli 132. Oczywiście na różnych częściach ciała.

7 lipca 2007 roku organizacja World Hoop Day zorganizowała pierwszy światowy Dzień Hula-Hoop - dzieci i dorośli na sześciu kontynentach zebrali się na hulahooping, następnie obdarowali obręczami sierocińce i domy starców. Kolejny Dzień Hula-Hoop miał miejsce 8 sierpnia 2008. W 2011 roku wzięło w nim udział 100 miast. Nie było wśród nich żadnego z Polski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.