TomTom to międzynarodowy gigant na rynku map i nawigacji. Należy do wielkiej trójki producentów – jego mapy konkurują z Google i Here. Firma pochodzi z Holandii. Za założycieli spółki, jaką znamy dziś, uznaje się Petera-Fransa Pauwelsa, Pietera Geelena, Harolda Goddijna i Corinne Vigreux. Obecnie TomTom zatrudnia na całym świecie ok. 4,7 tys. pracowników. W Polsce firma ma trzy oddziały – w Warszawie, Łodzi i najmłodszy – w Poznaniu. Ten ostatni oficjalnie zostanie otwarty w grudniu tego roku. TomTom oferuje swoje produkty nie tylko konsumentom indywidualnym. Jednym z jego klientów jest firma Apple, która wykorzystuje mapy holenderskiego producenta na swoich urządzeniach. Logo TomTom opatrywane są również takie produkty jak kamery sportowe czy zegarki dla osób prowadzących aktywny tryb życia.

Piotr Fijałkowski: GPS opracowano na potrzeby wojska, by skutecznie nawigować jednostkami i ogniem. TomTom wykorzystał tę samą technologię, by rodziny jadąc na wakacje nie pozabijały się w samochodach kłócąc się o to, czy jadą dobrą drogą.

Grzegorz Leopold, dyrektor poznańskiego biura TomTom: TomTom powstał w Holandii. Działamy na rynku od 1991 roku. Jako pierwsza firma na świecie zaoferowaliśmy usługi lokalizacyjne w formie nawigacji samochodowej użytkownikom cywilnym. Od tamtego momentu bez przerwy inwestujemy w prace badawczo-rozwojowe oraz budowę zespołów. Chcemy sprostać nowym wyzwaniom i nadążyć za zmieniającymi się potrzebami klientów. Dziś nawigacje samochodowe to wciąż jeden z filarów w naszej działalności, jednak dziś mówimy o szerszym spektrum produktów i usług, u podstaw których leży tzw. Location Technology.

Czyli co?

– Bazowym produktem, jaki tworzymy, jest mapa drogowa świata. Jej powstawanie to bardzo złożony proces. Wymaga gromadzenia i integrowania danych z wielu źródeł, które przez lata podlegają ciągłemu poszerzaniu i aktualizacji. Obecnie nasz główny system przechowuje około 48 mln kilometrów dróg. W naszych bazach danych znajdują się informacje o trasach w 163 krajach na całym świecie. Ale liczy się nie tylko ilość danych, ale i ich jakość. Składa się na nią kilka czynników – aktualność informacji, precyzja pomiarów i nasycenie właściwymi informacjami.

Popularne są historie o nawigacjach prowadzących kierowców wprost do rzek.

– Mam nadzieję że kierowcom, którzy posiadają aktualne mapy, już się to nie zdarza. Dzisiaj żaden kierowca nie zaakceptuje sytuacji, by jego nawigacja posługiwała się mapą sprzed roku. Oczekiwania są raczej takie, że aktualizacje będą pojawiały się praktycznie z dnia na dzień. Takie oczekiwania to dla firm zajmujących się tworzeniem map wielkie wyzwanie. TomTom poświęca mu większość energii, stara się, by czas, który upływa pomiędzy zmianą w świecie rzeczywistym a informacją udostępnioną w aplikacjach końcowych (m.in. w nawigacjach samochodowych), był jak najkrótszy. W dodatku tworzymy unikalną w skali świata mapę HD, za produkcją której stoi zespół inżynierów z Polski.

Jak wygląda przygotowywanie takiej mapy?

– Zbieramy dane m.in. dedykowanymi samochodami pomiarowymi wyposażonymi w specjalistyczne kamery, sensory i lidary. Lidar to urządzenie przypominające w działaniu radar, tyle że wykorzystuje światło lasera zamiast fal radiowych. Zarówno MoMa, bo tak nazywamy nasz samochód pomiarowy, jak i algorytmy przetwarzania danych, są dziełem polskich inżynierów. Dzięki tym pracom jesteśmy w stanie osiągnąć precyzję pomiaru dochodzącą do 10 centymetrów. Starsze technologie miały dokładność do 5 metrów. Dodatkowo wykonujemy fuzję danych z wielu innych źródeł.

Co dalej dzieje się z zebranymi danymi?

– Zajmują się nimi nasze algorytmy, w tym nowoczesne podejścia uwzględniające uczenie maszynowe (Machine Learning). To specjalne programy, które wraz z przetwarzaniem kolejnych porcji informacji stają się coraz lepsze w ich analizie i generowaniu wyników. Stosujemy je choćby w obszarze rozpoznawania znaków drogowych. Uczymy je m.in. tego, by odróżniały znak stojący przy drodze od takiego, który widnieje na tyle ciężarówki. Dajemy im też informacje pochodzące z kilku źródeł, dzięki czemu są w stanie z większą dokładnością opracować dany fragment mapy.

Ale by takie inteligentne programy mogły się uczyć, potrzebują gigabajtów danych.

– Tym akurat nie musimy się martwić. Można stwierdzić, że w naszej firmie stworzyliśmy dla fanów BigData [przetwarzanie ogromnych ilości danych – red.] i Machine Learning coś w rodzaju basenu, w którym mogą oni bez ograniczeń popływać. Nasze bazy zawierają petabajty danych [petabajt to tysiąc terabajtów – red.]. Tygodniowe przyrosty liczymy w terabajtach. Do przetworzenia tak dużej liczby danych wykorzystujemy infrastrukturę chmurową firmy Amazon. Jej wielkość czyni z TomToma jednego z największych na świecie klientów tej firmy.

 

Czyli komputery całkowicie zastąpiły człowieka?

– Jeszcze nie. Systemy, które stworzyliśmy, są naprawdę świetne i zdecydowanie przyspieszają opracowywanie danych, ale obecnie na końcu tego łańcucha wciąż jest człowiek – kartograf edytujący mapy, który w określonych przypadkach musi podjąć ostateczną decyzję, czy zidentyfikowana przez algorytm informacja, np. znak drogowy, jest poprawna czy nie. Codziennie setki osób analizują, edytują i zatwierdzają przypadki, które są niejednoznaczne lub naruszają określone przez nas reguły. Chcemy jednak w dalszym ciągu automatyzować ten proces.

To znaczy?

– Liczba spływających danych i oczekiwanie, że mapy będą aktualizowane praktycznie w czasie rzeczywistym stale rosną. Musimy więc pracować nad tym, by również komputery w coraz większym stopniu przejmowały zadania ludzi. Tym m.in. zajmuje się niedawno otwarty oddział w Poznaniu. To tu implementowane są mechanizmy automatyzacji, które w przyszłości przyspieszą lub istotnie zminimalizują ręczną edycję map. Spodziewany efekt końcowy to minimalizacja pracy manualnej przy jednoczesnym skróceniu czasu odzwierciedlenia zmian, które zaszły w infrastrukturze drogowej i obiektach powiązanych. Pełna automatyzacja pozwoliłaby nam domknąć obieg informacji. Zmiany, które zostały zarejestrowane w świecie rzeczywistym, w tym te pochodzące od użytkowników smartfonów i aplikacji mobilnych będą mogły zostać przetworzone na platformie TomTom i powrócić do użytkowników w formie aktualnej mapy udostępnianej przez aplikacje na tychże urządzeniach.

TomTomTomTom mat. prasowe

Już teraz taka technologia jest wykorzystywana m. in. w przypadku informacji o korkach.

– Możemy to nazwać modelem prosumenckim, gdyż użytkownik jest zarówno producentem danych, jak i ich konsumentem. Nie trzeba dodawać, że tego typu model przekłada się na zadowolonego podróżującego, który bez zbędnych perturbacji zawsze dotrze do wyznaczonego celu.

Pomoc w dotarciu do celu przez kierowców – ludzi to jedno. Ale TomTom zaangażowany jest też w projekty związane z pojazdami autonomicznymi.

– Autonomiczne auta wymagają wysokiej jakości map i TomTom bierze udział w wielu projektach z tego obszaru. Uwagę opinii publicznej przykuwa w szczególności problem odpowiedzialności za ewentualny wypadek, którego „sprawcą” będzie samochód autonomiczny. Ten złożony problem ma swój wymiar etyczno-moralny i biznesowy. Z naszej perspektywy kluczowe jest bezpieczeństwo kierowcy oraz innych uczestników drogi. W tym kontekście najważniejsza wydaje się być jakość informacji, w oparciu o którą tego rodzaju pojazdy będą podejmowały decyzje. Wydaje się, że w tym obszarze typowe dla świata IT kompromisy, np. tolerowanie błędów na pewnym poziomie, będą nieakceptowalne, trudno bowiem wyobrazić sobie, by ktoś z uczestników ruchu drogowego zgodził się na rozwiązanie, w którym 1 promil aut będzie co jakiś czas popełniało błędy skutkujące poważnymi wypadkami. Stąd tak duży nacisk ze strony naszej firmy na jakość oferowanej mapy.

Do czego jeszcze można wykorzystać takie dane?

– Do poprawy zarządzania flotą samochodów, podróży wirtualnych z użyciem okularów VR czy rozwoju inteligentnych miast (Smart City). Wkład Location Technology w ten ostatni segment jest kluczowy i przekłada się m.in. na optymalizację wyboru i wykorzystania parkingów, sterowania światłami, lepszy rozkład natężenia ruchu. Już dzisiaj TomTom uczestniczy w tego rodzaju projektach m.in. w Berlinie.

Czy jest szansa na taką współpracę również w Poznaniu?

– Jesteśmy w Poznaniu od niedawna, więc nie mamy jeszcze wypracowanych ustaleń. Ale jestem przekonany, że do takiej współpracy dojdzie. Jesteśmy otwarci na rozmowy. Zresztą, chcemy w większym stopniu otworzyć się nie tylko na partnerów publicznych, ale i firmy prywatne.

To znaczy?

Strategia TomTom zakłada, że nasz system uzyska status platformy, z pomocą której inni dostawcy usług czy producenci aplikacji będą mogli w swoje produkty włączyć funkcje lokalizacyjne. Jeśli masz pomysł na stworzenie własnego produktu, który potrzebuje takiej funkcji, możesz pobrać od nas mapę i narzędzia do jej implementacji. Możesz również nanieść na mapę specyficzne dla twojego biznesu informacje. Dla przykładu obecnie takie usługi jak zarządzanie flotą i śledzenie pojazdów zapewnia dział TomTom Telematics, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby w przyszłości podobne rozwiązania powstawały poza nasza firmą. Mówimy tu zarówno o start-upach, średniej wielkości przedsiębiorcach, jak i globalnych gigantach. Takie firmy będą mogły integrować nasze usługi z zaprojektowanymi przez siebie produktami, np. platformami IoT [ang. internet of things, internet rzeczy – red.]. Stąd też nasze ostatnie działania nad darmowym udostępnieniem narzędzi dla programistów.

Wróćmy jeszcze na chwilę do Poznania. Biuro oficjalne zaczynacie działać od grudnia. Wciąż prowadzicie rekrutację?

– Mamy nowe biuro przy ul. Za Bramką 1 w Poznaniu. Angażujemy głównie wysoko wykwalifikowaną kadrę IT: architektów i programistów, ekspertów BigData i Machine Learning oraz inżynierów DevOps. W Poznaniu dopiero zaczynamy, więc faktycznie wciąż szukamy nowych ludzi. Podobnie jak w całej branży IT zapewniamy wysokie wynagrodzenie i komfortową przestrzeń pracy. Ale dajemy też coś jeszcze – autonomię projektową zespołu, realny wpływ na produkt i proces wytwórczy. Wspominałem też o tym, że nasze dane to prawdziwy basen dla osób, które chcą się zanurzyć w świecie Big Data i Sztucznej Inteligencji, a to oznacza ambitne wyzwania na dużą skalę.

TomTom SportsTomTom Sports mat. prasowe