Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polska i inne kraje stoją przed dylematem - na czyim sprzęcie powinna być budowana sieć nowej generacji 5G. Chiński Huawei jest na cenzurowanym, podejrzewany przez USA o szpiegowanie na rzecz Pekinu. W tej dyskusji coraz mocniej wybrzmiewa argument: usunięcie Huawei będzie nas kosztować. Ograniczy konkurencję na rynku, przełoży się na wzrost cen komponentów (w domyśle: koszt ten zostanie przerzucony na konsumentów) i opóźni modernizację naszej infrastruktury. Polska gospodarka w efekcie - straszą Huawei i nasze telekomy - spóźni się na cyfrową rewolucję. Ile z tego to mity?

Polscy operatorzy i ich europejscy odpowiednicy wychodzą z założenia, że dopóki sprzęt Huawei jest dozwolony i najtańszy, to przy budowie sieci 5G chcą się kierować rachunkiem ekonomicznym. Powód? Mocno już zależą od chińskiego giganta i mimo oskarżeń, że jego komponenty mogą stanowić zagrożenie dla cyberbezpieczeństwa, wolą tylko modernizować infrastrukturę, niż ją w całości wymieniać.

Według raportu duńskiej firmy Strand Consult istniejąca już infrastruktura 4G Play jest w ok. 90 proc. oparta na komponentach Huawei, a Orange i T-Mobile - w 70 proc. Tylko sieć Plusa jest wolna od chińskiego sprzętu i korzysta z nadajników Ericssona.

Polska zależna od Huawei?

Cała infrastruktura komórkowa w Polsce jest w 60 proc. postawiona na sprzęcie Huawei. W przeliczeniu na liczbę konsumentów, których telefony łączą się z internetem za pośrednictwem nadajników chińskiego producenta, jesteśmy na drugim miejscu w Europie - zaraz za Niemcami.

 - Bazą dla sieci piątej generacji są istniejące instalacje 4G. Szkopuł w tym, że na sieciach 4G Huawei nie da się zbudować 5G na podstawie rozwiązań innego dostawcy, dlatego ewentualne ograniczenie możliwości wykorzystania naszych technologii skutkowałoby tym, że operatorzy byliby zmuszeni również do wymiany części obecnej infrastruktury 4G. Byłaby to bardzo skomplikowana, czasochłonna i kosztowna operacja. Zaburzyłaby konkurencyjność rynku i podniosła ceny usług dla konsumentów - mówi Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii i komunikacji Huawei Polska.

Huawei: będzie was to kosztowało 15 mld zł

Potencjalny koszt wymiany sprzętu Huawei w Polsce firma szacuje na ok. 15 mld zł. A to jedynie cena zakupu nowych urządzeń. 

- Po dodaniu kosztów pobocznych i strat generowanych przez przestoje kwota wzrasta do kilkudziesięciu miliardów złotych. Budżety operatorów z pewnością nie są na to gotowe, szczególnie że w Polsce ceny usług mobilnych należą do najniższych w Europie (przy jednoczesnej bardzo wysokiej ich jakości) - dodaje Hordyński.

Według badania finansowanego przez Huawei w skali całej Europy usunięcie sprzętu chińskiego giganta mogłoby łącznie kosztować nasz region 55 mld euro (ok. 242 mld zł) i opóźnić adopcję sieci nowej generacji o 18 miesięcy.

Operatorzy: Polska będzie zapóźniona

Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska, tłumaczy, że ograniczanie konkurencji na rynku, na którym ze względu na specyfikę działa jedynie kilka podmiotów, może się przełożyć na wzrost cen sprzętu. - Co za tym idzie - na tempo i zakres inwestycji operatorów - dodaje.

- Taka decyzja doprowadziłaby do opóźnienia wdrożenia sieci 5G w Polsce, co postawiłoby nasz kraj w znacznie gorszej pozycji względem innych państw europejskich i zmniejszyłoby szanse na dogonienie w rozwoju gospodarczym państw Zachodu - mówi z kolei Ewa Sankowska-Sieniek z biura prasowego Play.

“Ograniczenie Huawei nie zaszkodzi operatorom”

Analitycy duńskiej firmy konsultingowej Strand Consult twierdzą, że decyzja o ograniczeniu Huawei dotknie przede wszystkim tych operatorów, którzy podpisali z chińskim gigantem umowy na przyszłe lata.

W raporcie “The real cost to rip and replace of Chinese equipment in telecom networks” kwestionują szacowane koszty wymiany chińskiego sprzętu - ich zdaniem wyniosą znacznie mniej: zaledwie 3,5 mld dol. w całej Europie, czyli 7 dol. na każdego abonenta sieci komórkowej. Bo telekomy i tak czeka modernizacja - Strand Consult szacuje, że 70-80 proc. obecnej europejskiej infrastruktury ma 3-10 lat i powinna być już wymieniana.

“Ograniczenie Huawei i ZTE nie zaszkodzi europejskim operatorom telefonii komórkowej, nie ograniczy znacząco konkurencji ani nie opóźni wdrożenia sieci. Do tego usunięcie chińskiego sprzętu z sieci może znacznie poprawić jej bezpieczeństwo” - czytamy w raporcie. Eksperci dodają, że sprzęt wszystkich dostawców jest konkurencyjny cenowo, a wymiana sprzętu odbywa się bezboleśnie.

Zdaniem Strand Consult zakaz używania chińskiego sprzętu nie spowoduje też wzrostu cen komponentów w Europie. Nie stało się tak ani w Australii, ani w USA, które wykluczyły Huawei i ZTE i które są teraz w światowej czołówce w rozwoju 5G.

Według analityków wybranie innych dostawców nie naruszy też konkurencji. Rywale Chińczyków - przede wszystkim Nokia, Ericsson i Samsung - działają na globalnym rynku, w którym udział Europy jest nieduży. Nasi europejscy operatorzy będą więc dalej płacić globalne ceny za sprzęt.

Ekspertka: Po sankcjach USA pozycja Huawei trudniejsza

Zdaniem ekspertki ds. cyberbezpieczeństwa dr Joanny Świątkowskiej z Akademii Górniczo-Hutniczej z punktu widzenia istniejącego “dziedzictwa technologicznego” rezygnacja z komponentów Huawei może być kosztowna. - Na przykład niemiecki Deutsche Telekom szacuje, że wykluczenie chińskiego dostawcy to koszt ok. 3 mld euro w ciągu pięciu lat. W Polsce ta technologiczna zależność też jest spora i ewentualna zmiana także nie będzie tania. Ale od sieci 5G zależeć będzie zarówno rozwój ekonomiczny, jak i bezpieczeństwo narodowe. Pojawia się coraz więcej instrumentów, które mocniej nakładają na operatorów obowiązek dbania o bezpieczeństwo sieci. Nie inaczej jest w Polsce, operatorzy zajmują centralne miejsce z punktu widzenia bezpieczeństwa i w dzisiejszych czasach muszą traktować je priorytetowo - dodaje dr Świątkowska.

Ale odpowiedź na pytanie, czy ograniczenie roli chińskich firm zaburzy konkurencję po niedawnych sankcjach nałożonych na Huawei przez USA, stała się złożona. - Chodzi głównie o dostęp do półprzewodników. Nie jest wcale pewne, że w długim okresie będą oni zupełnie rzetelnym dostawcą. Trudności związane z dostępem do technologii mogą się przełożyć na terminowe dostarczanie ich produktów i usług. Ich pozycja stała się trudniejsza. Ponadto trzeba pamiętać, że istnieje bardzo dobra oferta innych dostawców, którzy mogą wypełnić lukę - mówi ekspertka.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.