Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polacy w obawie przed epidemią koronawirusa rzucili się do sklepów, by robić zapasy. W ciągu ostatniego tygodnia lutego kupili prawie 480 tys. żeli antybakteryjnych. Kupowaliśmy więcej suchych produktów spożywczych: mąki (wzrost sprzedaży o 84 proc.), ryżu (o 95 proc.) czy makaronu (65 proc.). Wartość całego koszyka artykułów spożywczych, proszków i kosmetyków wzrosła o 17 proc. 

Dostawy dla seniorów, długi czas oczekiwania

Sprzedaż produktów pierwszej potrzeby wzrosła w sieci trzykrotnie. Część branży zaczyna już dostawać zadyszki - na stronie Frisco.pl można było dzisiaj przeczytać: "Ze względu na bardzo duże zainteresowanie zakupami w naszym sklepie najbliższe terminy dostaw mogą być odległe. Wpływa to również na dostępność asortymentu na stronie”.

- Z jednej strony konsumenci postępują zgodnie z zaleceniami instytucji sanitarnych, ale czasem reagują również nadmiernie i gromadzą wybrany artykułu pierwszej potrzeby. Wzrost świadomości i większe zapotrzebowanie na środki higieny to z pewnością pozytywny sygnał, jednak na pewno warto zachować spokój - mówiła Karolina Zajdel-Pawlak, dyrektor zarządzająca Nielsen Connect w Polsce.

Firma Szopi.pl postanowiła wykorzystać sytuację i ogłosiła darmowe dostawy zakupów spożywczych dla osób powyżej 60. roku życia, czyli tych najbardziej narażonych na powikłania z powodu COVID-19.

Białe kołnierzyki do domu, dostawcy na ulicę

Wraz z rozprzestrzenianiem się koronawirusa zainteresowanie zakupami online będzie rosnąć. W ubiegły czwartek serwis Instacart, amerykański odpowiednik Szopi i Frisco, odnotował dziesięciokrotny wzrost zamówień w porównaniu z tygodniem poprzednim. 

Dziennikarka Kia Kokalitcheva na łamach portalu Axios pisze, że potencjalnie bardziej narażeni na skutki epidemii koronawirusa są dostawcy i kurierzy platform: "Podczas gdy rosnąca liczba białych kołnierzyków prosi pracodawców o możliwość pracy zdalnej, wydaje się, że firmy z sektora tzw. gig economy robią niewiele, żeby chronić swoich pracowników przed koronawirusem. Inżynierowie i menedżerowie w firmach takich jak Uber i Lyft mogą przenieść swoje laptopy do domu i mają dostęp do prywatnej opieki zdrowotnej, ale niezależni podwykonawcy, którzy przewożą pasażerów, dowożą ciepłe posiłki i artykuły spożywcze, nie mają takiego luksusu".

- Nasi szoperzy realizują zamówienia jak zwykle. Śledzimy doniesienia medialne i stronę Głównego Inspektora Sanitarnego, staramy się dbać o ich zdrowie i poczucie bezpieczeństwa. M.in. z tego powodu płacić szoperom można tylko bezgotówkowo - mówi cytowana w komunikacie firmy Anna Podkowińska, dyrektor zarządzający Supertmercato24 w Polsce.

Szoperzy to osoby, które dostarczają zakupy do domów użytkowników serwisu. Szopi.pl zapewnia, że pracujący dla niego szoperzy zatrudnieni są na umowach cywilnoprawnych i są objęci ubezpieczeniem zdrowotnym.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.