Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

1. Pracownik Facebooka zakażony koronawirusem

Zakażenie dotyczy pracownika z Seattle. Tuż po potwierdzeniu diagnozy Facebook zapowiedział, że biuro zostanie zamknięte do 9 marca.

„U jednego z naszych pracowników z biura Stadium East zdiagnozowano COVID-19” - czytamy w oświadczenie rzeczniczki dla Reutersa.

Facebook poinformował również wszystkich pracowników, zachęcając ich jednocześnie do pracy zdalnej do końca miesiąca.

Reuters dodaje, że w Seattle w stanie Waszyngton odnotowano największą liczbę przypadków koronawirusa potwierdzoną do tej pory w Stanach Zjednoczonych.

2. Techland: Iść na giełdę czy nie iść?

Wrocławski Techland, twórca kasowej gry “Dying Light”, który szykuje się do premiery drugiej części przeboju, ponownie rozważa wejście na giełdę. Firma w tej chwili skupia się na dokończeniu gry (której premierę na bliżej nieokreślony termin przesunięto w styczniu) i “profesjonalizowaniu firmy”. - Jest to kierunek zbieżny, gdybyśmy chcieli kiedyś wejść na giełdę - mówił Paweł Marchewka, prezes Techlandu, podczas otwarcia nowej siedziby.

Pierwszą część “Dying Light” kupiło ponad 16 mln osób. W 2018 r. firma zanotowała 182 mln zł przychodu (nakłady na powstanie gry miały wynieść ok. 50 mln zł). Od tamtej pory nieustannie mówi się o wejściu Techlandu na giełdę. 

“Warto jednak pamiętać, że w zeszłym roku prezes Paweł Marchewka stwierdził, że 'rozpoznają teren' i giełda jest jedną z opcji” - pisał w 2019 r. portal Strefa Inwestorów. Paweł Marchewka tłumaczył później w oficjalnym oświadczeniu, że "w Techlandzie nie toczą się obecnie żadne prace związane z wejściem firmy na giełdę”. Prezes wrocławskiego studia trafił na 10. miejsce rankingu najbogatszych Polaków przygotowanego przez magazyn “Forbes”. Jego majątek został wyceniony na 3 mld zł.

3. Koronawirus groźny również w sieci

Eksperci z ESET ostrzegają: cyberprzestępcy na pewno będą chcieli wykorzystać koronawirusa do własnych celów. Według nich potencjalną ofiarą epidemii może być każdy internauta. 

- Typowy mechanizm oszustwa „na koronawirusa” polega na umieszczeniu na wybranym portalu ogłoszeniowym oferty sprzedaży np. maseczek higienicznych, które stały się towarem deficytowym. Ofiara, widząc, że wybranego towaru nie można kupić w sklepie, zdecyduje się na jego zakup po mocno zawyżonej cenie, często u niesprawdzonego sprzedawcy. Koniec końców zostaje bez maseczek i bez pieniędzy - wyjaśnia Kamil Sadkowski, starszy analityk zagrożeń w ESET.

Koronawirus staje się także coraz częstszym motywem kampanii phishingowych, przed czym przestrzega m.in. Światowa Organizacja Zdrowia. Przestępcy wysyłają wiadomości e-mail, w których nakłaniają do kliknięcia w podejrzany link lub podania swoich wrażliwych danych, podszywając się pod globalne lub lokalne organizacje zajmujące się ochroną zdrowia. Działający tu mechanizm jest bardzo podobny jak w przypadku opisanych wcześniej oszustw – w obawie o stan zdrowia swój oraz swoich bliskich wiele osób staje się nieostrożnych i są gotowi podać swoje dane bez odpowiedniej weryfikacji.

- Trzeba pamiętać, że wirus i epidemia nie są dla przestępców żadnym tabu. Jeśli mogą wykorzystać je do wyłudzenia danych użytkowników, na pewno to zrobią. Należy o tym pamiętać i zachować wzmożoną ostrożność – radzi Kamil Sadkowski z ESET.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.