Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Posłowie Parlamentu Europejskiego domagają się wstrzymania uruchomienia białoruskiej elektrowni atomowej w Ostrowcu ze względu na poważne obawy dotyczące jej bezpieczeństwa" – głosi rezolucja uchwalona przytłaczającą większością głosów przez Parlament Europejski. Rezolucję poparło 642 europarlamentarzystów, przeciw było 29, a 21 wstrzymało się od głosu. 

"Elektrownia powstaje jako geopolityczny projekt Białorusi i Rosji, a jej budowa i przyszła eksploatacja stanowią źródło możliwego zagrożenia dla Unii Europejskiej i jej państw członkowskich pod względem bezpieczeństwa, zdrowia ludzi i ochrony środowiska naturalnego" – wskazano w rezolucji. 

Elektrownia atomowa w Ostrowcu. Pospieszny start 

W marcu Białoruś zamierza oddać do komercyjnej eksploatacji swoją pierwszą elektrownię atomową, zbudowaną przez rosyjską korporację Rosatom w miejscowości Ostrowiec przy granicy z Litwą, w odległości ok. 50 km od Wilna, a także niedaleko granic Polski, Łotwy i Estonii. 

Parlament Europejski wyraził ubolewanie z powodu planów tak pospiesznego uruchomienia elektrowni i podkreślił, że wcześniej powinny być wypełnione wszystkie zalecenia Europejskiej Grupy Regulatorów Bezpieczeństwa Nuklearnego (ENSREG). 

Europarlamentarzyści zaapelowali też do Komisji Europejskiej, aby we współpracy z władzami Białorusi opóźniła uruchomienie elektrowni do czasu przeprowadzenia wszystkich jej stress-testów zalecanych przez UE oraz podjęcia działań dla zapewnienia bezpiecznej eksploatacji elektrowni. 

Rezolucja wzywa też Mińsk do pełnego przestrzegania międzynarodowych standardów bezpieczeństwa atomowego i ekologicznego. Obecnie przy tej inwestycji Białoruś wybiórczo tylko stosuje standardy i rekomendacje Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (IAEA). 

Rozruch elektrowni w Ostrowcu zaczął się w listopadzie zeszłego roku i od tego czasu kilka już razy była ona awaryjnie wyłączana ze względu na defekty instalacji, dostarczonych z Rosji. A Litwa już wcześniej alarmowała, że w trakcie budowy siłowni w Ostrowcu doszło do uszkodzenia kilku jej urządzeń. 

Atomowe mocarstwo Łukaszenki

W listopadzie zeszłego roku podczas ceremonii rozruchu elektrowni w Ostrowcu przywódca białoruskiego reżimu Aleksander Łukaszenka ogłosił, że Białoruś weszła do grona mocarstw atomowych. 

Obecnie ma być oddany do komercyjnej eksploatacji pierwszy blok elektrowni w Ostrowcu o mocy 1200 MW, a kolejny taki blok ma być uruchomiony w przyszłym roku. Łukaszenka zapowiedział, że będzie rozmawiać z Rosją o budowie następnych elektrowni atomowych na Białorusi. 

Elektrownię w Ostrowcu buduje rosyjska firma Atomstrojeskport, wchodząca w skład korporacji Rosatom. Białoruś dostała też od rządu Rosji 10 mld dol. kredytu na pokrycie 90 proc. kosztów tej inwestycji, a prezydent Rosji Władimir Putin nazwał nawet elektrownię w Ostrowcu "rosyjską inwestycją" na Białorusi. 

Dostawy energii z pierwszej elektrowni atomowej na Białorusi będą przekraczać zapotrzebowanie tego państwa i Mińsk już interesował się eksportem energii z Ostrowca, aby zdobyć twardą walutę na spłatę kredytu zaciągniętego w Rosji na tę inwestycję. Zdecydowanie sprzeciwiły się temu państwa bałtyckie, zapowiadając blokadę importu energii z Białorusi.

Do połowy obecnej dekady Litwa, Łotwa i Estonia mają też zsynchronizować swoje systemy elektroenergetyczne z systemem UE, bo na razie są zintegrowane z systemem BREL stosowanym w Rosji i na Białorusi. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.