Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W piątek przywódca białoruskiego reżimu Aleksander Łukaszenka zaproponował Aleksandrowi Drozdence, który jest gubernatorem obwodu leningradzkiego, budowę wspólnego portu do eksportu białoruskich towarów, głównie paliw.  

"Wszystko, co zaoszczędzimy na elektrowni atomowej, która jest budowana z kredytu z Rosji, jesteśmy gotowi wydać na port [w obwodzie leningradzkim]" - zaproponował Łukaszenka, cytowany przez białoruską rządową agencję prasową BiełTA. 

Na budowę elektrowni atomowej w Ostrowcu Białoruś dostała od rządu Rosji 10 mld dol. kredytu, co miało pokryć 90 proc. kosztów inwestycji. Jednak w zeszłym roku Łukaszenka ogłosił, że budowa elektrowni w Ostrowcu będzie kosztować tylko ok. 7 mld dol. 

Na złość Litwie

Pod koniec sierpnia Litwa, Łotwa i Estonia nałożyły sankcje wizowe na 30 urzędników reżimu Łukaszenki za przemoc wobec Białorusinów protestujących przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim. Na tę czarną listę państwa bałtyckie wpisały też samego Łukaszenkę. 

Państwa bałtyckie postanowiły też blokować import energii elektrycznej z Białorusi po uruchomieniu elektrowni atomowej budowanej tam przez Rosjan.

W odwecie przywódca białoruskiego reżimu zapowiedział, że przerzuci do portów Rosji eksport białoruskich towarów obsługiwany teraz przez porty państw bałtyckich, a przede wszystkim przez Kłajpedę na Litwie. Zgodnie z tym planem białoruskie paliwa byłyby eksportowane z portu Ust-Ługa pod Petersburgiem. Tę koncepcję Łukaszenka omawiał z prezydentem Rosji Władimirem Putinem i rosyjskim premierem Michaiłem Miszustinem. 

Białoruś strzeli sobie w stopę

Obecnie Białoruś eksportuje ok. 6 mln ton paliw rocznie przez porty państw bałtyckich. A ponadto przez port w Kłajpedzie wysyła w świat ok. 10 mln ton nawozów potasowych. 

Agencja Interfax podkreśliła, że to wynika z kalkulacji ekonomicznych. Bo stawki opłat za przeładunki w portach bałtyckich są ponad dwa razy niższe niż w portach Rosji. I przeładunek 1 tony paliwa w rosyjskim porcie Ust-Ługa kosztowałby Białoruś niemal 1 tys. dolarów drożej niż w portach bałtyckich. 

A eksport nawozów potasowych przez Kłajpedę jest jeszcze bardziej opłacalny dla Mińska, Białoruś ma bowiem 30 proc. udziałów w terminalu w tym litewskim porcie, który zajmuje się przeładunkami takich nawozów. 

O konkurencyjności bałtyckich portów świadczy to, że przez rosyjski port w Kaliningradzie Białoruś przesyła zaledwie 2 proc. swoich towarów w handlu zagranicznym. 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.