Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pandemia koronawirusa wywołała wojny. Toczyły się w czterech ścianach, między domownikami, o niewidoczny cel: łącze internetowe. Liczył się każdy megabajt. Potrzebowali go pracujący zdalnie rodzice i uczący się zdalnie dzieci. Pandemia uświadomiła nam, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od szybkiego internetu. – Od połowy marca obserwujemy, jak bardzo szybkich i niezawodnych łączy internetowych potrzebują firmy – mówi Jakub Probola, dyrektor Departamentu Rozwoju Usług Międzynarodowych T-Mobile Polska.

Z Polski do Grecji bez przekraczania granic

Szybkiego łącza potrzebowali nie tylko pracownicy biur wysłani do pracy w domach. Firmy szukały możliwości m.in. naprawy sprzętu na odległość. Co zrobić, kiedy znajdujący się tysiąc kilometrów od bazy wypożyczony sprzęt wymaga konserwacji? Wykwalifikowani inżynierowie nie mogą podróżować, granice są zamknięte, a sytuacja sanitarna jest ryzykowna. – Dzięki rozwiązaniom 4G i AR (augmented reality – rozszerzona rzeczywistość) serwisanci łodzi motorowych w Grecji mogli skorzystać z wiedzy ekspertów znajdujących się w centrali firmy. Serwisant zakładał okulary AR z wbudowaną kamerą, które przesyłały obraz urządzenia wymagającego naprawy w czasie rzeczywistym do znajdującego się daleko inżyniera. W drugą stronę przekazywały serwisantowi wskazówki podsuwane przez inżyniera. Dzięki temu ekspert mógł na bieżąco sterować procesem konserwacji zdalnie – dodaje Probola.

Jutronauci
CZYTAJ WIĘCEJ

Cyfrowa przebudowa łańcuchów dostaw

Innej firmie cyfryzacja pozwoliła uruchomić zdalnie całą linię produkcyjną. – Kiedy ekonomiści mówili o przemodelowaniu łańcuchów dostaw, które ze względu na lokalizację produkcji daleko od rynków zbytu okazały się w czasach pandemii tak zawodne, my sięgnęliśmy po przebudowę – mówi Jerzy Glinkowski, dyrektor łańcucha dostaw na Polskę i kraje bałtyckie w Unilever. Włoscy inżynierowie, uwięzieni w epicentrum pandemii, do polskiej fabryki przyjechać nie mogli, ale dzięki technologii mogli zainstalować linię produkcyjną zdalnie. – Nasi inżynierowie przeprowadzili instalację z wirtualnym udziałem instalatorów z Włoch. Wszystko widzieli online w czasie rzeczywistym i tak samo kontaktowali się z naszymi operatorami i przekazywali instrukcje – dodaje Glinkowski.

W przemyśle 4.0 urządzenia coraz częściej komunikują się między sobą i podejmują część decyzji bez udziału człowieka. Na bieżąco rejestrują dane na temat temperatury, prędkości pracy silników i innych parametrów. Dzięki tej technologii można szybko dokonywać zmian i planować pracę fabryki.

Nowym impulsem dla cyfryzacji przemysłu będzie technologia 5G, która pozwoli przesyłać znacznie więcej danych ze znacznie większą prędkością. Na razie mamy do czynienia z jej testowymi wdrożeniami, a jedno z nich przeprowadzono w niemieckiej fabryce Osram. – 4G oferuje podobne rozwiązania, choć wydajność tej sieci jest oczywiście mniejsza niż 5G – mówi Wojciech Pawlak, ekspert hubraum, technologicznego inkubatora Deutsche Telekom (T-Mobile). Jego zdaniem zapewnienie ultrawysokich prędkości jest ważniejsze dla dużych osiedli, podczas gdy dla przemysłu kluczem jest niezawodność, bo nieprzewidziany zastój linii produkcyjnej oznacza straty.

Robot złoży ci maseczkę

Jak ważne w fabryce jest niskie ryzyko awaryjności sieci, wiedzą ci, którzy zainwestowali w roboty. Maszyny ze względu na słabą sieć nie zawsze łapią zasięg i wylogowują się z niej. Tym samym spowalniają produkcję.

– Zgłaszają się do nas firmy, którym zależy na bezprzewodowej transmisji właśnie po to, by uniknąć przestojów w pracy robotów. Nasza infrastruktura nie wymaga okablowania, co jest dodatkowym atutem w przypadku modernizacji fabryki i jej przebudowy – przekonuje Jakub Probola.

Pozytywne skutki pandemii odczuła także firma FANUC, wiodący producent robotów przemysłowych. – Zamówienia, które miały zostać zrealizowane w marcu, klienci przesunęli na kwiecień. Decyzje inwestycyjne początkowo były wstrzymywane z uwagi na zamrożenie gospodarki, a także niepewność dotyczącą rozwoju sytuacji na rynku, ale później były realizowane nawet w szerszym zakresie, niż planowano – mówi Jędrzej Kowalczyk, prezes zarządu firmy FANUC Polska.

Na automatyzację i robotyzację produkcji postawili przedsiębiorcy z wielu branż, m.in. medycznej, spożywczej, producenci środków czystości czy części metalowych. – Można powiedzieć, że te strategiczne sektory skorzystały na pandemii. Dywersyfikacja łańcuchów dostaw poszerzyła grono klientów, bo ich odbiorcy postanowili zrezygnować z dostaw z Chin na rzecz producentów europejskich – wyjaśnia prezes Kowalczyk. W branży medycznej wzrosło zapotrzebowanie na roboty do obsługi maszyn. Dzięki temu, że są one szybkie i bezpieczne, mogły sprawnie składać maseczki ochronne, wkładać do nich filtry i pakować do osobnego opakowania, jedynie pod nadzorem człowieka.

W Szwajcarii roboty marki FANUC obsługują centra testowe typu „drive through”, gdzie w sposób całkowicie bezkontaktowy pobierają próbki materiału genetycznego, sortują fiolki i przygotowują je do transportu do laboratorium, gdzie mogą być szybko przebadane w kierunku obecności koronawirusa.

Opakowanie na kanapki od robota

W Polsce roboty marki FANUC wykorzystywano m.in. w procesach wytwarzania dysz zderzeniowych, służących do rozpylania środków do dezynfekcji podczas pandemii. Innym przykładem jest produkcja opakowań z tworzyw sztucznych. Producenci takich artykułów zamawiali zintegrowane aplikacje, tj. wtryskarki w komplecie z robotami, w celu automatyzacji procesów obróbki tworzyw sztucznych oraz kontroli jakości. W jednym z wdrożonych ostatnio systemów robot wkłada specjalne tworzywo w formie granulatu do wtryskarki i po kilku chwilach wyjmuje z niej opakowanie do kanapek.

– Te opakowania kupuje od polskiego producenta szwedzka firma. Wcześniej zaopatrywała się w Chinach, ale teraz woli bezpieczniejsze rozwiązania – zapewniają przedstawiciele polskiego oddziału FANUC.

Także firmy motoryzacyjne zainwestowały w kolejne roboty. – Przez wiele lat producenci z tego sektora nie mieli problemu z popytem. Dlatego koncentrowali się na realizacji planów produkcyjnych, a nie na udoskonalaniu procesów. Dziś popyt zmalał, ale ta branża wie, że wzrost zamówień powróci, dlatego warto wykorzystać ten czas na modernizację linii. W efekcie notujemy zamówienia na roboty do spawania, obsługi maszyn, np. załadunku i rozładunku obrabiarek – wylicza Jędrzej Kowalczyk.

– Możliwość podłączenia wszystkich urządzeń do sieci oraz ich monitoring pozwala producentom wykorzystywać dane do optymalizacji procesów. To daje szanse na lepsze wykorzystanie kadr, istotną redukcję odpadów, dbanie o środowisko, a w efekcie także generowanie oszczędności i wyższych zysków z produkcji – twierdzi prezes FANUC Polska.

Jutronauci 2020: świat po pandemii. Edycja specjalna

Nowa rzeczywistość nie musi być koszmarem, może być pełna szans. Nad tym będziemy się zastanawiać w tym wyjątkowym roku i zaczynamy nasz program wyjątkowo wcześnie. Do współpracy zapraszamy jutronautów z poprzednich trzech edycji – niezwykłe osoby z pozornie odległych od siebie światów – którzy tłumaczą przyszłość czytelnikom „Wyborczej”. Zapraszamy też innych ekspertów, którzy chcą się dzielić z nami swoimi prognozami.

To już czwarta edycja programu „Jutronauci”, którego partnerem strategicznym jest Sebastian Kulczyk.

Więcej o przyszłości: Wyborcza.pl/jutronauci

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.