Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czwartek na Białorusi został zatrzymany Wiktor Babariko, który przez 20 lat był prezesem Biełgazprombanku, białoruskiego banku Gazpromu, a w maju z dnia na dzień rzucił tę posadę, by konkurować w wyborach prezydenckich o fotel prezydenta. Wraz z Babariką został zatrzymany jego syn Eduard, kierujący kampanią wyborczą ojca. A już pod koniec zeszłego tygodnia białoruscy śledczy zatrzymali 15 wysokiej rangi menedżerów banku Gazpromu, oskarżając ich o malwersacje podatkowe i pranie pieniędzy. 

Wiktora Babariko białoruscy śledczy oskarżyli o stworzenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą w Biełgazprombanku. Szef białoruskiej Komisji Kontroli Państwowej Iwan Tertel publicznie stwierdził przy tym, że Babariko był tylko marionetką w rękach wysokiej rangi menedżerów Gazpromu.

„Wiemy, że lalkarze stojący za jego [Babariki] działalnością, obawiają się, że nasze działania doprowadzą do uzyskania danych potwierdzających ich udział w tej nielegalnej działalności. Takimi osobami według naszej wiedzy są wielcy naczelnicy w Gazpromie, być może także wyżej” – powiedział Tertel. 

Kremlowski parasol nad Gazpromem

W piątek Moskwa zażądała od Mińska, by uzasadnił zarzuty wobec menedżerów Gazpromu. 

„Podobne oskarżenia pod adresem poważanej międzynarodowej spółki nie mogą być gołosłowne, powinny być podparte argumentami” – powiedział dziennikarzom rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Dodał, że „interesy rosyjskich spółek, a tym bardziej gigantów ekonomicznych, zawsze znajdują się pod ochroną rosyjskiego państwa”. 

Jednocześnie Pieskow nie chciał bezpośrednio skomentować zarzutów wobec Wiktora Babariko i Biełgazprombanku. Stwierdził, że to wewnętrzne sprawy Białorusi. 

Na początku tego tygodnia w sieciach społecznościowych pojawiły się spekulacje, że od lipca Gazprom może Białorusi zakręcić kurek z gazem. Ale tym doniesieniom oficjalnie zaprzeczył ambasador Rosji w Mińsku. 

Łukaszenka: plan destabilizacji Białorusi

W piątek zatrzymanie Wiktora Babariko skomentował też Aleksander Łukaszenka. 

– Udało nam się wykonać kilka wyprzedzających kroków i zerwać wielkiej skali plan destabilizacji Białorusi (to nie żart ani straszenie) i doprowadzenia kraju do jakiegoś majdanu. Taki był cel – powiedział Łukaszenka, nawiązując do obalenia prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza po demonstracjach, które zaczęły się na kijowskim Majdanie. 

– Zerwano maski nie tylko marionetkom, które mieliśmy, ale także lalkarzom, którzy siedzą za granicą Białorusi – dodał Łukaszenka. 

W piątek Łukaszenka rozmawiał też przez telefon z Putinem. – Nie rozmawiano o banku Gazpromu. Ten temat nie był omawiany – stwierdziła Natalia Ejsmont, rzeczniczka prezydenta Białorusi. Według jej oświadczenia rozmowa miała dotyczyć współpracy w walce z epidemią koronawirusa. Łukaszenka potwierdził też, że wraz z synami przyjedzie w najbliższą środę na paradę z okazji 75. rocznicy pokonania Niemiec w czasie II wojny światowej. Miała się odbyć 9 maja, w 75. rocznicę podpisania przez Niemcy kapitulacji ze Związkiem Sowieckim. Jednak z powodu koronawirusa ceremonię przełożono na 24 czerwca, czyli 75. rocznicę Parady Zwycięstwa, zorganizowanej przez Stalina dla uczczenia w Moskwie zwycięstwa nad Niemcami. 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.