Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W lipcu Białoruś zamierza rozpocząć rozruch swojej pierwszej elektrowni atomowej budowanej w mieście Ostrowiec. A we wrześniu lub październiku prąd z nowej siłowni popłynie do sieci przesyłowej - zapowiedział białoruski minister energetyki Wiktor Karankiewicz. 

Wcześniej białoruskie ministerstwo energetyki zapowiadało, że pierwszy reaktor elektrowni w Ostrowcu może być uruchomiony już w listopadzie zeszłego roku. Bo już w połowie września zeszłego roku inwestycja miała być zaawansowana w 97 proc., rozpoczęto przygotowania do rozruchu, a do tego praktycznie brakowało tylko paliwa nuklearnego z Rosji. Jednak w październiku zeszłego roku Mińsk przełożył termin uruchomienia elektrowni w "okolice stycznia 2020 r.".

Targi z Moskwą

Oficjalnie władze Mińska tłumaczyły, że nie ustalono terminu dostawy paliwa nuklearnego. Ale wiadomo też było, że Białoruś próbuje od Rosji wytargować obniżkę zapłaty za elektrownię w Ostrowcu. W tym tygodniu agencja Interfax napisała, że Rosja poszła w tej kwestii na ustępstwa wobec Białorusi i być może właśnie dlatego Mińsk mógł teraz podać termin uruchomienia siłowni. 

Złożoną z dwóch rosyjskich reaktorów o mocy po 1200 MW elektrownię w Ostrowcu buduje rosyjska państwowa firma Atomstrojeksport. A 90 proc. kosztów inwestycji miał pokryć kredyt w wysokości do 10 mld dol., który w 2011 r. przyznał Białorusi rząd Rosji. 

Do 1 kwietnia z tego kredytu wykorzystano 4,33 mld dol., a koszt całej inwestycji nie przekroczy 6 mld dol. - napisała agencja Interfax. Według jej doniesień rząd Rosji zgodził się wydłużyć termin na wykorzystanie kredytu do końca 2022 r., czyli o dwa lata - co jest logiczne, gdyż budowa drugiego reaktora w Ostrowcu ma się zakończyć w przyszłym roku. Rosja zgodziła się też na stałe oprocentowanie kredytu w wysokości 3,3 proc. rocznie, a także na przesunięcie terminu rozpoczęcia spłat kredytu do 1 kwietnia 2023 r., czyli o dwa lata. 

Teraz Białoruś musi poszukać nabywców energii z elektrowni w Ostrowcu, aby zarobić na spłatę rosyjskiego kredytu. Tych klientów Mińsk musi szukać za granicą, bo Białoruś nie potrzebuje tyle energii, ile będzie wytwarzać jej pierwsza atomówka. 

W dziurę po elektrowni Ostrołęka

W potrzeby Mińska i Moskwy wstrzeliła się firma analityczna Forum Prawo dla Rozwoju z Łodzi, która przedstawia się jako połączenie ośrodka analitycznego z firmą PR.

W zeszłym tygodniu Forum opublikowało tekst pt. "Energia jądrowa dla Polski", w którym stwierdza, że w związku z wyłączaniem elektrowni węglowych Polsce grozić będzie deficyt energii. Te niedobory może wypełnić energia z elektrowni atomowych. Ale budowie w Polsce elektrowni atomowej grozić mogą jeszcze większe poślizgi niż konwencjonalnych elektrowni, a uzasadnia to "negatywna ocena kompetencji zarządczych polskiej elity politycznej i kadry menedżerskiej" - uważa analityk Forum Konrad Henning, do jesieni zeszłego roku pracujący w Centrum Analiz Strategicznych w kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego. Jego zdaniem w takiej sytuacji alternatywą jest partnerstwo z krajem, który już ma doświadczenie w energetyce jądrowej. I wśród tych państw wymienia Białoruś, która jeszcze czeka na uruchomienie elektrowni atomowej zaprojektowanej i budowanej przez Rosję z zastosowaniem technologii i sprzętu z Rosji.

Henning przyznaje, że Polska i państwa bałtyckie już oficjalnie zadeklarowały, że nie są zainteresowane importem energii z elektrowni budowanej w Ostrowcu. Ale ten były urzędnik rządu PiS apeluje o rewizję tego stanowiska, wskazując przy tym na konsekwencje wstrzymania budowy nowej elektrowni węglowej Ostrołęka C przez koncern Energa w związku z jego przejęciem przez Orlen.

"Zakup prądu z elektrowni Ostrowiec byłby optymalnym uzupełnieniem luki w zaopatrzeniu odbiorców w Polsce północno-wschodniej po wstrzymaniu budowy Ostrołęki C, choć wymagałoby zawarcia politycznie wrażliwego porozumienia z władzami Litwy" - napisał Henning. 

Faktycznie to jednak scenariusz uzależnienia Polski północno-wschodniej od energii z elektrowni na Białorusi, która ciągle tworzy związek państwowy z Rosją (tzw. ZBiR) i należy do Unii Euroazjatyckiej, tworzonej pod egidą Rosji na terenach byłego Związku Sowieckiego. 

Nie wiadomo też, na jakich dokładnie warunkach rząd Rosji pożyczył pieniądze Białorusi na budowę elektrowni w Ostrowcu. Dlatego nie można wykluczyć, że w razie problemów finansowych Mińska tę elektrownię może przejąć rosyjska państwowa korporacja nuklearna Rosatom. A wtedy strategicznie wrażliwy obszar Polski północno-wschodniej, wraz z tzw. przesmykiem suwalskim, zostałby energetycznie uzależniony wprost od Rosji. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.