Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Białoruś i Rosja podpisały protokół o rekompensatach za dostarczoną wiosną zeszłego roku rosyjską ropę naftową zanieczyszczoną szkodliwymi dla rafinerii chlorkami organicznymi. 

„Podpisano protokół o tym, co rosyjska strona jest gotowa zrekompensować” – powiedział w Mińsku Uadzimir Sizow, wiceszef białoruskiego koncernu naftowego Biełnieftiechim. 

Sizow stwierdził, że odszkodowania dla Białorusi ustalono na analogicznej zasadzie, czyli jak „dla innych państw, które były wciągnięte w tę historię z brudną ropą - to kontrahenci w Polsce, Czechach, na Słowacji i Węgrzech”. 

„Z otwartych źródeł można się dowiedzieć, że dostali oni rekompensatę w wysokości 15 dol. za baryłkę dostarczonej ropy naftowej z podwyższoną zawartością chlorków organicznych” – dodał Sizow. Nie wyjaśnił, czy takiej samej wysokości odszkodowanie od Rosjan dostaną rafinerie w Niemczech. 

Rosyjskie warunki

Tymczasem to rosyjska firma rurociągowa Transnieft już w zeszłym roku postanowiła, że odszkodowania za zanieczyszczoną ropę wyniosą maksimum 15 dol. za baryłkę. Mińsk krytykował wtedy Moskwę, że sam określa wysokość odszkodowań za swoje winy. 

Natomiast Orlen i Lotos – wbrew twierdzeniom Sizowa – nie informowały dotychczas o otrzymaniu rekompensaty od rosyjskich koncernów za dostarczenie w zeszłym roku surowca zawierającego szkodliwe chlorki w stężeniach nawet kilkadziesiąt razy przekraczających dopuszczalne normy. 

Rosja nie ostrzegła polskich rafinerii przed tym zagrożeniem. A po wykryciu zanieczyszczeń na Białorusi pod koniec kwietnia Polska wstrzymała na 47 dni odbiór rosyjskiej ropy naftowej dostarczanej rurociągiem „Przyjaźń” do rafinerii w Polsce i Niemczech. Odbiór zanieczyszczonej ropy z Rosji wstrzymały też rafinerie czeskiej spółki Orlenu.

Do tej pory w magazynach polskiej firmy PERN znajdują się wielkie ilości zanieczyszczonego surowca z Rosji, który wtłoczono do Polski przed zakręceniem kurka na rurociągu. Można się go pozbyć, jedynie mieszając zanieczyszczony surowiec z „czystą” ropą. 

Wielkie straty Mińska

Parę godzin przed ogłoszeniem przez wiceszefa Biełnieftiechimu o podpisaniu protokołu w sprawie odszkodowań za zanieczyszczoną ropę wicepremier Białorusi Uadzimir Makiej poinformował, że w zeszłym roku wskutek tego skandalu Białoruś musiała ograniczyć eksport paliw i straciła na tym ponad 2 mld dol. 

Od początku roku białoruskie rafinerie nie dostają też ropy naftowej z Rosji z powodu sporów o jej cenę. Z tego powodu w styczniu i lutym białoruskie rafinerie wykorzystywały tylko połowę swojego potencjału produkcyjnego – jak we wtorek poinformował wicepremier Makiej. 

Szukając ratunku, w zeszłym miesiącu Białoruś pierwszy raz w historii kupiła tankowiec ropy naftowej z Norwegii, którą po rozładowaniu w litewskim porcie Kłajpeda dostarczono cysternami kolejowymi na Białoruś. 

Mińsk kupił też od międzynarodowych firm dwa tankowce z rosyjską ropą naftową, która w marcu za pośrednictwem Litwy ma trafić do Białoruskich rafinerii. Także w marcu białoruska rafineria w Mozyrzu ma dostać ropę naftową dostarczoną tankowcami za pośrednictwem ukraińskiego rurociągu „Odessa-Brody” – jak we wtorek zapowiedział wiceszef Biełnieftiechim. „To będzie kilka tankowców” – stwierdził Uadzimir Sizow. 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.