Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W tym tygodniu wizytę w Mińsku planuje John Bolton, doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego - jak poinformował magazyn "Foreign Policy".

Bolton będzie najwyższej rangi przedstawicielem administracji USA, który w tym stuleciu złoży wizytę na Białorusi. Pod tym względem to ma być przełomowa wizyta w państwie, które jest jednym z głównych sojuszników Rosji.

Spory Mińska z Moskwą

Do wizyty Boltona na Białorusi ma dojść w okresie pogorszenia relacji między Mińskiem a Moskwą.

Białoruś od miesięcy domaga się od Rosji rekompensaty za tzw. manewr podatkowy, czyli zmiany w opodatkowaniu rosyjskiej branży naftowej. Dla Mińska oznaczają one wzrost wydatków na import ropy naftowej liczony nawet w miliardach dolarów przez najbliższe lata. A eksport paliw z białoruskich rafinerii to jedno z głównych źródeł twardej waluty dla Białorusi umożliwiające też utrzymywanie niskich cen paliw na własnym rynku.

Białoruś nie może się też doczekać ustalenia, ile od przyszłego roku będzie płacić za gaz importowany z Rosji. Zgodnie z wcześniejszymi porozumieniami cena rosyjskiego gazu dla Białorusi miała być ustalona do połowy tego roku. Jednak Moskwa nie wywiązała się z tych ustaleń. Negocjacje w sprawie nowych cen gazu idą jak po grudzie i ostatnio przedstawiciele władz Rosji zapowiadali, że rozstrzygnięcia zapadną dopiero pod koniec tego roku - po jesiennych wyborach parlamentarnych na Białorusi.

Mińsk nie doczekał się też nowego kredytu, jaki prezydentowi Białorusi Aleksandrowi Łukaszence obiecał prezydent Rosji Władimir Putin. W efekcie o dodatkową pożyczkę Białoruś zwróciła się do Chin.

Teraz Łukaszenka może wykorzystać wizję zbliżenia z USA do zmiękczania Putina.

Amerykańska ropa dla Mińska?

Planowana wizyta Boltona w Mińsku to kolejny w ostatnich dniach sygnał możliwego ocieplenia stosunków USA z Białorusią.

Pod koniec zeszłego tygodnia serwis Radia Wolna Europa/Radio Svoboda (RFE/RL) poinformował, że białoruski państwowy koncern paliwowy Biełnieftiechim wynajął znanego amerykańskiego lobbystę Davida Gencarellego.

Ma on zabiegać o zezwolenie Waszyngtonu na eksport amerykańskiej ropy naftowej do Białorusi, a także o trwałe zniesienie sankcji na koncern Biełnieftiechim. Te sankcje Waszyngton nałożył na białoruską firmę na początku obecnej dekady. W 2015 r. rząd USA je uchylił, ale tylko na okresy półroczne. To znaczy, że co pół roku białoruskiej firmie grozi przywrócenie sankcji – a to ogranicza możliwości eksportu paliw z Białorusi.

Polski pośrednik

Ze zgłoszenia lobbingowego złożonego w Departamencie Sprawiedliwości USA można się dowiedzieć, że amerykański lobbysta uzgodnił warunki swojego kontraktu z białoruską firmą podczas spotkania, które odbyło się pod koniec czerwca w Warszawie.

Z tego dokumentu można się też dowiedzieć, że działania amerykańskiego lobbysty na rzecz Biełnieftiechim koordynuje Adam Sikorski, prezes polskiej spółki Unimot SA.

Spółka ta zajmuje się handlem paliwami w Polsce i prowadzi własną sieć stacji benzynowych działających pod międzynarodową marką AVIA.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.