Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W piątek w Mińsku odbyło się nadzwyczajne spotkanie zarządców rurociągów Rosji, Białorusi, Polski i Ukrainy w sprawie rozwiązania problemów dostaw zanieczyszczonej ropy naftowej z Rosji.

W środę Polska wstrzymała odbiór ropy naftowej z Rosji przesyłanej tranzytem przez Białoruś, gdyż wykryto w niej chlorki organiczne w stężeniach kilkadziesiąt razy przekraczających normy. W takim stężeniu te związki mogą niszczyć kosztowne instalacje rafinerii i rurociągów.

Rosyjska ropa zagroziła rafineriom Europy

O wykryciu tych zanieczyszczeń już przed tygodniem ogłosiła Białoruś, gdzie szkodliwe domieszki do ropy miały uszkodzić instalacje w rafinerii w Mozyrzu, najnowocześniejszym takim zakładzie na Białorusi.

Wstrzymując odbiór ropy z Rosji, Polska wstrzymała także jej tranzyt do dwóch rafinerii w Niemczech.

W czwartek o wstrzymaniu tranzytu rosyjskiej ropy przesyłanej przez Białoruś ogłosiła ukraińska firma Ukrtransnafta. Podała ona, że ropy niespełniającej wymogów jakościowych nie chciał odbierać zarządca rurociągów na Słowacji i nie dało się jej przesyłać także na Węgry. Słowacka prasa podała, że w czwartek firma Transpetrol zarządzająca tamtejszymi rurociągami wstrzymała tranzyt zanieczyszczonej rosyjskiej ropy do rafinerii w Bratysławie i czeskich rafinerii Orlenu.

Orlen dopiero w piątek po południu przyznał, że także jego rafinerie w Czechach nie dostają już rosyjskiej ropy naftowej za pośrednictwem tranzytowych rurociągów. Orlen zapewnił jednak, że mają one zapewnione dostawy surowca. Z nieznanych powodów Orlen zapewnił też o stabilnej pracy swojej rafinerii w Możejkach na Litwie. Zakład na Litwie od 2006 r. nie sprowadza rosyjskiej ropy rurociągiem z powodu tajemniczej awarii rury na terenie Rosji, której Rosjanie nie naprawili i nie pozwolili zrobić tego Litwinom.

Firmy handlujące ropą w Europie poinformowały agencję Reuters, że z Rosji wysłano na eksport co najmniej pięć tankowców ze szkodliwą dla rafinerii zanieczyszczoną ropą.

Tajemniczy sposób

Na spotkaniu w Mińsku opracowano sposób na rozwiązanie problemu zanieczyszczonej ropy z Rosji, jak poinformowała polska firma PERN zarządzająca rurociągami w naszym kraju.

„W trakcie spotkania wypracowano rozwiązanie, które analizowane jest pod kątem technologicznym, a następnie zostanie przedstawione klientom. Po uzgodnieniu ze wszystkimi zainteresowanymi stronami nastąpi jego wdrożenie i wznowienie pracy rurociągu” – poinformowała rzeczniczka PERN Katarzyna Krasińska. Nie podała żadnych konkretów na temat tego rozwiązania.

O znalezieniu takiego rozwiązania poinformował też Mykoła Gawrilenko, dyrektor generalny firmy Ukrnafta, zarządzającej rurociągami na Ukrainie. On także nie ujawnił konkretów tego rozwiązania.

„Myślę, że dosłownie w pierwszej dekadzie maja co najmniej na południowym kierunku rurociągu Przyjaźń zostanie wznowiony stabilny przesył [rosyjskiej] ropy naftowej Urals do odbierających ją zakładów” – powiedział Gawrilenko, cytowany przez agencję prasową Interfax.

Odszkodowania od Rosji

Gawrilenko powiedział, że na piątkowym spotkaniu w Mińsku nie omawiano kwestii odszkodowania od Rosji za dostawy zanieczyszczonej ropy naftowej. Według szefa Ukrtransnafta na razie skupiono się na rozwiązaniu kwestii technicznych, a sprawy finansowe będą omawiane później.

Gawrilenko dodał, że w przypadku Ukrtransnafty ewentualne odszkodowania mogą dotyczyć utraconych przychodów z opłat za tranzyt rosyjskiej ropy przez terytorium Ukrainy do rafinerii w Czechach, Słowacji i na Węgrzech.

Białoruś już oceniła, że straciła co najmniej 100 mln dol., gdyż z powodu zanieczyszczeń ropy z Rosji musiała ograniczyć produkcję i eksport paliw.

Przedsiębiorstwa z innych państw, w których dostawy zanieczyszczonej ropy z Rosji wywołały problemy, na razie milczą o swoich roszczeniach.

Rosja mówi o sabotażu

W piątek po południu rosyjska państwowa firma rurociągowa Transnieft ogłosiła, że wszczęto śledztwo w sprawie celowego zanieczyszczenia ropy. 

"Obecnie można stwierdzić, że wrzutu chlorków organicznych dokonywano w węźle rozliczeniowym, który należy do prywatnej firmy Samaratransnieft-Terminal, zajmującej się odbiory ropy naftowej i kontrolą jej jakości od kilku małych producentów" - powiedział dziennikarzom w Moskwie Igor Diemin, rzecznik prasowy firmy Transnieft. 

Diemin nie wyjaśnił, dlaczego ta prywatna firma miałaby celowo zanieczyszczać ropę eksportowaną z Rosji do Europy Środkowej, a tankowcami - na cały świat. To tłumaczenie przerzuca  jednak winę za ten skandal z państwowej rosyjskiej firmy Transnieft na niewielką prywatną spółkę. 

Tłumaczenie Diemina sugeruje też, że za zanieczyszczenie ropy odpowiadają niewielkie rosyjskie firmy naftowe, zwykle prywatne. Wcześniej dziennik "Wiedomosti" pisał, że zanieczyszczona ropa mogła pochodzić ze złóż, które eksploatują największe rosyjskie kompanie naftowe - prywatna Łukoil i państwowa Rosnieft. 

Koncern Rosnieft jest głównym dostawcą ropy naftowej do Polski i na Węgry. Jest też udziałowcem rafinerii w niemieckim mieście Schwedt, która dostaje surowiec z Rosji tranzytowymi rurami przez Polskę i Białoruś. 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.