Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- W tym roku zapewnimy zbiórkę i poddamy recyklingowi taką samą ilość plastiku, jaką wprowadzamy na rynek. To bez wątpienia kamień milowy dla firmy - mówi Frédéric Guichard, prezes Żywiec Zdrój. Podkreśla jednak, że obecny system gospodarowania odpadami i recyklingu w Polsce musi zostać szybko zreformowany.

Rozmowa z Frédérikiem Guichardem, prezesem firmy Żywiec Zdrój

Tomasz Czoik: Pandemia dała się we znaki firmom z wielu branż, także tym z szeroko pojętej branży spożywczej. Jak Żywiec Zdrój znosi ten okres?

Frédéric Guichard: – W zasadzie wszyscy producenci wody i napojów dość mocno odczuli pandemię i wynikające z niej obostrzenia. Z pewnością sporym problemem było wiosenne i ponowne – jesienne – zamknięcie hoteli, restauracji czy pubów, do których dostarczamy przecież nasze produkty.

Wiosną znacznie mniejszy był też poziom sprzedaży naszych produktów w małych sklepach spożywczych. Wynikało to z ograniczonej aktywności ludzi. Większość z nas zdecydowanie rzadziej wychodziła z domu do pracy, do znajomych czy na siłownię. W związku z tym można było zaobserwować znacznie mniej zakupów wykonywanych „przy okazji”, spontanicznie. To odbiło się na spadku sprzedaży małych butelek wody. Po większe opakowania najczęściej udajemy się do hipermarketów i większych dyskontów spożywczych i sprzedaż tego segmentu produktów utrzymała się na podobnym poziomie.

Wspomniane okoliczności spowodowały, że wiosną wpływy ze sprzedaży firmy Żywiec Zdrój spadły o 20 proc. Dobrą wiadomością jest to, że mimo to nasz udział w rynku zwiększył się w ostatnich miesiącach. Staraliśmy się przejść przez kryzys najlepiej jak się da. To pomogło nam przetrwać trudne miesiące i utrzymać wszystkie miejsca pracy w Polsce.

W trakcie pandemii udało nam się podjąć także inne ważne decyzje. Po raz pierwszy od 20 lat gruntownie zmodernizowaliśmy kształt i wygląd naszych butelek, pojawiła się też nowa identyfikacja wizualna Żywiec Zdrój. Wprowadziliśmy na rynek nowe produkty, m.in. napój Żywiec Zdrój ZERO CUKRU, który cieszy się sporą popularnością.

A czy nie jest tak, że w dobie pandemii szukamy oszczędności w różnych sferach życia i po prostu rezygnujemy z zakupu tych produktów, które nie są niezbędne? Znam osoby, które w ostatnich miesiącach np. zrezygnowały z wody butelkowej na rzecz kranówki.

– Nie jest to paradoksalnie trend wywołany pandemią. W ostatnich latach konsumpcja wody w Polsce rośnie znacznie szybciej niż w przypadku innych napojów. Wynika to z faktu, że coraz odważniej zmieniamy swoje nawyki żywieniowe. Ludzie zwracają coraz większą uwagę na to, co spożywają i piją. Konsumpcja wody „per capita” w Polsce jest na jednym z najwyższych poziomów w całej Unii Europejskiej. Przez wiele wcześniejszych lat Polacy wybierali ze sklepowych półek raczej słodzone napoje. Teraz to się zmienia, m.in. za sprawą pokolenia 20- i 30-latków, które ma zupełnie inną świadomość żywieniową niż chociażby ich rodzice. Ten trend będzie się umacniał.

Z tego zjawiska wynika wzrost popularności spożywania wody z kranu, choć ta grupa klientów, która zwraca uwagę przede wszystkim na jakość wody, nadal będzie wybierała jednak tę butelkowaną. Podobnie sytuacja się ma z konsumentami, którzy preferują wodę gazowaną czy produkty wyłącznie naturalnego pochodzenia.

Nic nie wskazuje więc na to, że woda butelkowana może stracić na popularności. Przewiduję wręcz, że obecna sytuacja jeszcze bardziej sprawi, że Polacy będą wybierali produkty naturalne i dobrej jakości. Częściej będą też sięgać po marki, które znają i którym ufają.

Sytuacja w ostatnich miesiącach sprzyja rozwojowi zakupów w internecie. Czy ten kanał sprzedaży sprawdza się także w kontekście produktów Żywiec Zdrój?

– Pandemia rzeczywiście sprzyja rozwojowi e-commerce. Ale mimo tego, że z powodu zamknięcia restauracji coraz więcej rzeczy konsumujemy w naszych domach, spożywcze zakupy internetowe nie są jednak jeszcze tak popularne jak w innych krajach. W przypadku wody odsetek w Polsce wynosi zaledwie 3 proc. Ten rynek ma jednak ogromny potencjał i z pewnością będzie się rozwijał w kolejnych miesiącach, tym bardziej że pandemia nie zniknie z dnia na dzień.

Dwa lata temu zadeklarowaliście, że w 2020 roku chcecie zapewnić zbiórkę i poddać recyklingowi taką samą ilość plastiku, jaką wprowadzicie na rynek. Czy pandemia nie zmieniła tych planów?

– Ogłosiliśmy ten cel podczas Szczytu Klimatycznego COP24 w Katowicach i uda się go w tym roku osiągnąć. To bez wątpienia kamień milowy dla firmy Żywiec Zdrój. Udało nam to się zrealizować, mimo aktualnych wyzwań biznesowych i tego, że obecny system gospodarowania odpadami i recyklingu w Polsce ma wiele ograniczeń. Ale nie chcemy się tym przesadnie chwalić, przed nami wiele pracy do wykonania w tym aspekcie.

Jedyną możliwą drogą do zmiany obecnej sytuacji jest wprowadzenie w Polsce tzw. systemu depozytowego na opakowania PET. Na czym on polega? Klienci kupujący wodę i napoje w plastikowych butelkach otrzymywaliby pieniądze za zwrot pustych opakowań. To umożliwi przedsiębiorcom zwiększenie poziomu produkcji nowych butelek z tych już zebranych i poddanych recyklingowi. Obecnie poziom recyklingu PET w Polsce wynosi zaledwie ok. 50 proc. Doświadczenia innych krajów europejskich, w których system depozytowy został wprowadzony, jasno pokazują, że w krótkim czasie może on wzrosnąć nawet powyżej 90 proc., i to już nawet w dwa lata po wdrożeniu w życie takiej zmiany.

Polacy szybko przekonaliby się do takiego rozwiązania?

– Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Z badań wynika, że aż 96 proc. Polaków popiera wprowadzenie systemu depozytowego dla butelek po napojach, a 86 proc. uważa wręcz, że to rozwiązanie trzeba wcielić w życie jak najszybciej. Polacy są coraz bardziej świadomi tego, że o środowisko trzeba dbać. Widzę to w zasadzie na każdym kroku. Każda ekologiczna akcja Żywiec Zdrój wiąże się z bardzo pozytywnym odzewem społecznym. Coraz więcej Polaków chce mieć wpływ na losy naszej planety. Wiedzą doskonale, że zależą one od każdej, nawet najmniejszej decyzji.

Ale oprócz bezsprzecznych korzyści ekologicznych należy też na każdym kroku podkreślać, że wprowadzenie w Polsce systemu depozytowego przełoży się także na korzyści ekonomiczne. Z naszych wyliczeń wynika, że pozwoli on Polsce zmniejszyć nową, unijną opłatę od tworzyw sztucznych niepoddanych recyklingowi o 65 mln euro rocznie.

Pomysł wprowadzenia systemu depozytowego znalazł aprobatę polskiego rządu?

– Przedsiębiorcy z branży napojów, sieci handlowe, ale także stowarzyszenia i organizacje pozarządowe mówią jednym głosem w tej sprawie. Wspólnie chcielibyśmy przekonać osoby decyzyjne, aby system depozytowy miał w Polsce silne podstawy prawne.

Naszym zdaniem to rozwiązanie może wejść w Polsce życie już nawet w 2022-23 roku. Tak jak wspomniałem już wcześniej, to sprawiłoby z kolei, że w 2025 roku poziom recyklingu butelek PET w Polsce wyniósłby ponad 90 proc.

Co ważne, to my jako przedsiębiorcy jesteśmy gotowi ponieść koszty wprowadzenia systemu depozytowego. Rząd czy samorządy nie byłyby nim finansowo obciążone. Zarządzanie systemem także leżałoby po stronie przedsiębiorców z naszej branży, państwo jedynie by go nadzorowało. My, jako producenci, najlepiej znamy przecież specyfikę rynku i oczekiwania klientów i sieci handlowych. Najważniejsze jest jednak, żeby zwrot opakowań był łatwy i dostępny w wielu miejscach.

Tak naprawdę nic nie stoi dzisiaj na przeszkodzie, aby system depozytowy w Polsce został w najbliższych latach wdrożony. Wiemy, jak system depozytowy powinien być uregulowany prawnie, wiemy też, jak powinna wyglądać jego organizacja i finansowanie. Korzyści z jego wprowadzenia będą szybko widoczne dla każdego.

Frédéric Guichard – od października 2017 kieruje firmą Żywiec Zdrój SA jako prezes zarządu. W Polsce pełni również funkcję integratora spółek Danone. Z Danone związany jest od 1999 roku, w tym z branżą wód butelkowanych od 2009 roku. Karierę w tym segmencie rozpoczął jako dyrektor marketingu odpowiedzialny za wody niegazowane, a następnie również gazowane w ramach takich marek jak Evian czy Volvic. W 2014 roku objął stanowisko dyrektora generalnego w spółce Evian Volvic International. Ukończył studia inżynierskie w Ecole Nationale Superieure d'Arts et Metiers oraz marketing i komunikację w Ecole Supérieure de Commerce w Paryżu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.