Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tomasz Czoik: Rok 2020 jest rekordowy, jeśli chodzi o wyniki branży IT i gamingowej. To chyba jedna z niewielu branż, która może tak powiedzieć o ostatnich miesiącach.

Łukasz Łopuszyński, Country Manager Acer Polska: - Wydawało nam się, że będzie zupełnie odwrotnie. Z powodu koronawirusa fabryki w Chinach stanęły na kilka tygodni i sprzęt był dostarczany do Europy z opóźnieniem. To nie zwiastowało niczego dobrego. Kilka tygodni później SARS-CoV-2 dotarł do Europy. Tymczasem we Włoszech, po wprowadzeniu pierwszych obostrzeń, statystyki sprzedażowe wystrzeliły ostro w górę. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia.

Podobnie było w Polsce w marcu i kwietniu. Początek pandemii koronawirusa spowodował prawdziwy boom na sprzęty elektroniczne. Wszystko znikało z półek - komputery stacjonarne i laptopy, modele tańsze i droższe, te dla urzędników, graczy czy „przeciętnego Kowalskiego”. To samo dotyczyło akcesoriów czy innego sprzętu. W innych krajach Europy sytuacja wyglądała identycznie.

Po doskonałym kwietniu byliśmy niemal przekonani, że w maju sprzedaż wyhamuje. To zazwyczaj bardzo dobry miesiąc, m.in. ze względu na komunie, z okazji których dzieci często dostają komputery i inny sprzęt elektroniczny w prezencie. Teraz nastawialiśmy się jednak na regres. I co się okazało? Maj znów był wyśmienity. Latem sprzedaż nie zwalniała. Jeszcze lepszy był ostatni tydzień sierpnia i początek września, czyli okres tzw. „Back to school”.

Nawet się nie obejrzeliśmy, a już zaczęła się przedświąteczna gorączka. Popularność sprzętu IT nadal nie spada, a im bliżej Bożego Narodzenia, tym bardziej gorąco będzie na rynku. Ceny sprzętów w ostatnich, pandemicznych miesiącach poszły zdecydowanie w górę, ale i tak nie zniechęca to klientów do zakupów.

Mogłoby się wydawać, że w dobie pandemii i kryzysu gospodarczego stanowczo rezygnujemy z niektórych wydatków. Wiele osób zrezygnowało np. z zamawiania jedzenia w restauracjach. W tym kontekście sprzęt IT wydaje się wręcz dobrem luksusowym.

- Ostatnie miesiące dobitnie pokazały, że komputery i inne sprzęty elektroniczne stały się dobrem pierwszej potrzeby. Ogromny wpływ ma na to „narodowy” home office, wprowadzony z powodu pandemii. Aby usprawnić pracę zdalną, wiele osób zdecydowało się na wymianę sprzętu - zarówno firmy, jak i klienci indywidualni.

Kluczową kwestią było jednak wprowadzenie zdalnego nauczania w szkołach i na uczelniach. Wcześniej w wielu domach rodzice współdzielili z dziećmi jednego laptopa lub komputer stacjonarny. Tablety czy telefony komórkowe nie do końca są odpowiedzią na wymagania aplikacji koniecznych do zdalnego nauczania. Niemal z dnia na dzień rodzice musieli dokupić jeden, dwa a nawet trzy komputery. Wiązało się to z niemałym wydatkiem, ale był on traktowany po prostu jako konieczność.

Wiele rodzin decydowało się na zakup nowego sprzętu, ale wiele musiało się zadowolić komputerami używanymi. Okazało się, że program 500+ nie rozwiązał problemów finansowych w związku z tą okolicznością. Nie byliśmy przygotowani jako kraj na tę sytuację. Zabrakło jakiegokolwiek programu związanego z dostawą sprzętu, „centralnych” przetargów, które mogłyby wesprzeć ludzi. Można było zaplanować dostawy sprzętu komputerowego w większej skali na wrzesień. Ostatnie dofinansowanie nauczycieli kwotą 500 złotych na sprzęt do nauki zdalnej to tylko kropla w morzu potrzeb.

Najbliższe miesiące będą podobne, jeśli chodzi o popyt na sprzęt komputerowy?

- 2021 rok dla branży IT, mimo pandemii koronawirusa, która nie zniknie przecież z dnia na dzień, będzie najprawdopodobniej dobry. Popyt na sprzęt nie zniknie. Wiele firm uświadomi sobie na dobre, że nie ma już powrotu do stanu sprzed pandemii. Wiele z nich wprowadzi na stałe home office, co przełoży się na zakup sprzętów. Dzieci oczywiście wrócą do szkół po zakończeniu pandemii, ale już np. niektóre uczelnie czy placówki oferujące różne kursy, np. językowe, czy chociażby trenerzy personalni, w jakimś stopniu będą bazować na zajęciach online. Od tego trendu nie ma już odwrotu.

Problemem może się okazać brak towarów przy takim popycie. Firmy IT nie nadążają z produkcją sprzętu. Ta sytuacja zaczęła się na początku tego roku, od przerwanego przez pandemię łańcucha dostaw. Gdyby popyt w ostatnich miesiącach był na poziomie z ostatnich lat, fabryki szybko wróciłyby do normalnego poziomu produkcji. Podaż nie nadąża jednak za popytem. Stopień zatowarowania na całym świecie jest bardzo niski.

Acer od wielu lat angażuje się także w gaming i e-sport. Tę branże także ominął pandemiczny kryzys?

- Jeśli chodzi o gaming jako część globalnego biznesu rozrywkowego, to paradoksalnie pandemia przyspieszyła trend wymiany sprzętu dla graczy na bardziej wydajny, ponieważ spędzamy więcej czasu w domu i najczęściej właśnie grając w gry. Porównując rok do roku dostrzegamy zauważalny wzrost sprzedaży notebooków gamingowych i komputerów stacjonarnych. Według naszych szacunków w 2020 roku polscy gracze kupili blisko trzysta tysięcy laptopów gamingowych. Jest to wzrost o ok. 80 proc. w porównaniu do 2019 roku.

Można powiedzieć, że Acer był producentem co czwartego notebooka gamingowego kupowanego w Polsce w trzech pierwszych kwartałach tego roku. W czwartym kwartale oczekujemy delikatnego wyhamowania tego trendu ze względu na mniejszą dostępność sprzętu, ale dalej będzie to ogromny wzrost. Dla firmy Acer, jeśli chodzi o notebooki gamingowe, jesteśmy czwartym rynkiem w regionie EMEA. Pokonujemy niektóre europejskie kraje zamożniejsze od nas, jak np. Hiszpanię czy Włochy.

W kontekście branży e-sportowej wszystkie wydarzenia z publicznością, czy eventy musiały zmienić formułę na online, ale dalej cieszą się popularnością w sieci.

Od 21 października w Polsce dostępny jest energy drink PredatorShot. Skąd pomysł na rozpoczęcie produkcji takiego napoju przez Acer?

- Przede wszystkim zależało nam na dywersyfikacji biznesu. Co prawda, w ostatnich miesiącach firmy IT i gamingowe przeżywają ogromny wzrost sprzedaży z uwagi na pandemię, ale wcześniej była ona postrzegana raczej jako branża „zachodzącego Słońca”. Prognozy na 2020 rok z pewnością nie były tak optymistyczne. Nikt nie spodziewał się wyników najlepszych w całej dekadzie. Próba wyjścia poza branżę IT była więc naturalnym kierunkiem.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że gracze komputerowi dość często sięgają po energy drinki. W ostatnim czasie sprzedaż tych napojów dynamicznie wzrosła. Ma na to wpływ znacznie bardziej rozpowszechniona w ostatnich miesiącach praca zdalna, ale także to, że z powodu obostrzeń ludzie nie mogą wyjść do restauracji czy pubów. Jedną z alternatyw jest właśnie granie na komputerze czy konsoli. A to z kolei sprzyja spożywaniu energy drinków.

W 2019 roku w Polsce sprzedano ponad 170 milionów litrów energy drinków, czyli ok. 0,5 mld puszek. Dane te pokazują, jak potężny jest ten rynek.

Konkurencja jest ogromna. Co sprawi, że gracze sięgną akurat po PredatorShot?

- Owszem, po jednej stronie na polskim rynku mamy wiele przystępnych cenowo energy drinków, które są często markami własnymi sieci hipermarketów. Po drugiej stronie możemy znaleźć wiele znanych marek, z Red Bullem na czele. Punktem odniesienia dla PredatorShot jest zdecydowanie ta druga grupa. Chcemy być poważną konkurencją dla napojów energetyzujących z półki premium.

Marka to przede wszystkim emocje. Nazwa PredatorShot, jak i sam design puszki, rozpoznawalny na całym świecie, będą wywoływać wśród graczy oczywiste skojarzenia z grupą produktów Predator firmy Acer, wśród których możemy wymienić m.in. laptopy gamingowe z górnej półki, komputery stacjonarne, monitory, akcesoria, ale także turnieje e-sportowe. Napój energetyczny jest świetnym uzupełnieniem portfolio marki Predator. Pamiętajmy, że gry to coś więcej niż rozrywka, to tak naprawdę styl życia. Nasz energy drink jest odpowiedzią na potrzeby graczy, użytkowników naszych produktów i e-sportowców.

Pomysł biznesowy na energy drinka opiera się oczywiście na synergii z marką Predator. Docelowo PredatorShot jako produkt musi wygenerować odpowiednie przychody, nie będzie tylko dodatkiem promocyjnym do urządzeń.

Energy drinki uważane są za bardzo szkodliwe. Jak chcecie przekonać do nich np. rodziców nastoletnich graczy?

- Naszą grupą docelową są osoby nieco starsze, między 20. a 30. rokiem życia. W ich przypadku rozsądne spożycie PredatorShot z pewnością nie będzie miało negatywnego wpływu na zdrowie, tym bardziej że w składzie napoju znajduje się m.in. luteina, witaminy z grupy B czy kofeina, którą spożywamy na co dzień w kawie. Nie wykluczamy, że w niedalekiej przyszłości powstaną również inne wersje produktu: sugar free, smakowe energy drinki czy napoje dedykowane dzieciom i nastolatkom.

Od października PredatorShot dostępny jest w sprzedaży online. W najbliższym czasie trafi też do sklepów stacjonarnych?

- Oczywiście. Cel biznesowy to sprzedaż kilkudziesięciu milionów puszek rocznie. Pierwsze dane dotyczące sprzedaży PredatorShot, dostępnego od 21 października na platformie Frisco.pl, są obiecujące. Ale aby założony przez nas cel został osiągnięty, PredatorShot musi być dostępny także w innych miejscach.

Aktualnie wspólnie z Media Expertem przygotowujemy również dużą kampanię, którą uruchomimy 27 listopada, w Black Friday. PredatorShot będzie miał stoiska w 400 sklepach sieci. Niewykluczone, że nasz energy drink pojawi się także w sklepach innych dużych graczy na rynku sprzętu elektronicznego.

W najbliższym czasie planujemy także wprowadzenie PredatorShot do sprzedaży na stacjach benzynowych, w hipermarketach, supermarketach i sklepach małoformatowych. Trwają zaawansowane rozmowy w tej sprawie.

Wiele firm oferujących energy drinki prowadzi także szereg innych działań lifestylowych, inwestując np. w sport. PredatorShot też pójdzie tą drogą?

- Z pewnością ma ogromny potencjał. Chcemy podążać w tym kierunku, pojawiać się z kolejnymi produktami Acer lub Predator w kolejnych sferach życia. Rozważamy np. stworzenie kolekcji odzieżowej. Prowadzimy również rozmowy z bardzo znanym polskim sportowcem, który mógłby zostać twarzą PredatorShot. Najbliższe tygodnie i miesiące będą kluczowe w tej kwestii. Z pewnością nie zamierzamy poprzestać tylko na energy drinku.

Acer

Firma Acer, założona w 1976 roku jest obecnie jedną z wiodących firm ICT na świecie i jest obecna w ponad 160 krajach. Spoglądając w przyszłość, Acer koncentruje się na stworzeniu świata, w którym sprzęt, oprogramowanie i usługi, będą się ze sobą łączyć, otwierając nowe możliwości dla konsumentów, jak i dla firm. Od technologii zorientowanych na usługi, po internet przedmiotów, gry i rzeczywistość wirtualną - ponad 7 tys. pracowników Acer zajmuje się badaniami, projektowaniem, marketingiem, sprzedażą i wsparciem produktów i rozwiązań, które przełamują bariery między ludźmi a technologią. Więcej informacji na stronie www.acer.com <http://www.acer.com/>.

Łukasz Łopuszyński

Country manager w Acer Polska. Ukończył studia MBA na Franklin University oraz Ekonomię Menedżerską na Uniwersytecie Wrocławskim. Z Acer związany od 2009 roku. W 2014 roku objął funkcję dyrektora generalnego spółki Asplex, która odpowiada za naprawę urządzeń oraz dystrybucję części zamiennych Acer w całym regionie EMEA. Wcześniej zajmował w firmie m.in. stanowisko financial managera. Od początku 2016 roku, jako country manager, jest odpowiedzialny za wspieranie i koordynowanie rozwoju marki w Polsce, planowanie i egzekucję strategii oraz utrzymywanie długofalowych relacji biznesowych z partnerami firmy.

Czas wolny najchętniej spędza na aktywnych formach wypoczynku, m.in. jeżdżąc na rowerze.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.