Białoruska biegaczka narciarska Daria Dalidowicz uciekła do Polski, gdy reżim "zdeaktywował" ją jako zawodniczkę i zakazał jej wyjazdu na igrzyska w Pekinie za krytykę reżimu Aleksandra Łukaszenki przez jej ojca.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Status 17-letniej biegaczki w bazie Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) – cyfrowy kod nadawany sportowcom zgłoszonym przez narodowe związki do międzynarodowej rywalizacji – zmienił się w grudniu na „nieaktywna". A to oznacza, że nie jest już sportowcem, który może startować w międzynarodowych zawodach pod egidą federacji. Zmiana statusu zawodniczki uniemożliwiła jej start na igrzyskach w Pekinie . Daria jest jedną z najlepszych białoruskich juniorek.

Po zmianie kodu w FIS Dalidowicz powiedziała agencji Reuters, że decyzja musiała zostać podjęta po oskarżeniu jej rodziny o wspieranie opozycji. FIS interweniuje w Białoruskim Związku Narciarskim w sprawie zawodniczki, ale dotąd nie otrzymał żadnej odpowiedzi.

Za to, że ojciec krytykował Łukaszenkę

Ojcem i trenerem Darii jest Siarhiej Dalidowicz, siedmiokrotny olimpijczyk, wielokrotnie wypowiadający się krytycznie o reżimie Łukaszenki. Siarhiej brał udział w masowych protestach, jakie przetoczyły się przez kraj w związku z fałszerstwem w wyborach w 2020 r., po których Łukaszenka wciąż uważa się za prezydenta.

Daria potwierdziła, że jej rodzina przeniosła się do Polski. – Jeszcze trzy, cztery miesiące temu nie mogłabym sobie wyobrazić koszmaru, w którym opuszczam swój kraj. Czuję się tak, jakbym miała wsiąść w samolot albo samochód i wrócić choćby jutro – powiedziała zawodniczka. – Planowałam w tym roku zakończyć szkołę na Białorusi, ale moi rodzice powiedzieli mi, że się przenosimy. Myślę, że to najlepsze dla mojego taty, ale oczywiście jestem rozczarowana.

Siarhiej Dalidowicz powiedział agencji Reuters, że rodzina była nękana przez władze z powodów politycznych. – Darii odebrano prawo do sportu i do startów. Nie wyobrażam sobie, że mogłaby kontynuować swoją karierę na Białorusi, nie byłaby w stanie robić tego, co kocha, i spełniać marzenia. Mogliby nas na Białorusi oskarżyć o cokolwiek, udział w demonstracjach, wykrzykiwanie haseł i za to wsadzić do więzienia – powiedział ojciec zawodniczki.

Daria Dalidowicz jest w zacnych gronie

Daria jest w grupie kilku-kilkunastu białoruskich sportowców, którzy zostali wykluczeni ze sportu lub zostali zmuszeni do opuszczenia kraju za krytykę reżimu Łukaszenki. Wśród nich jest koleżanka Darii, 22-letnia biegaczka narciarska Swiatłana Andryiuk, którą też sportowi działacze reżimowi „zdeaktywowali" (choć ona swoje poglądy polityczne deklaruje jako neutralne). I ona chce przenieść się do Polski. Wreszcie jest najbardziej znany przypadek – sprinterka Kryscina Cimanouska , która w dramatycznych okolicznościach uciekła z igrzysk w Tokio, by na końcu drogi otrzymać wizę humanitarną w Polsce. Cimanouska kontynuuje karierę w Polsce. Na to samo liczą Dalidowicz i Andryiuk.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Czytaj teraz

Przydatne linki

Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
A Kaczor to glupsza wersja Lukaszenki.
@hardy
tak, ale jak go własne partia (część) przegłosowała odrzucając jego ustawę covidową - to żadnego posła nie aresztował, ani nie rozstrzelał, co najwyżej może ich nie wpisać na listę wyborczą do nast wyborów ....