Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Długo o tym myśleliśmy i postanowiliśmy nie wracać do Białorusi. Ku naszemu wielkiemu ubolewaniu teraz można tam stracić nie tylko wolność, ale także życie - napisała na Instagramie Jana Maksimawa dzień po tym, jak na policję w Japonii zgłosiła się Kryscina Cimanouska. Wytłumaczyła też, że wraz z mężem i córką zostają w Niemczech.

- Tutaj można odetchnąć pełną piersią i być jednym z tych, którzy walczą o wolność swoich ludzi, przyjaciół, krewnych. Na pewno wygramy - dodała sportsmenka.

Siedmioboistka ma za sobą już występy na igrzyskach w Pekinie w 2008 r. i w Londynie w 2012 r. Na igrzyskach w Tokio jej nie było, bo nie uzyskała kwalifikacji. Do kraju nie wróci też jej mąż Andrej Krauczanka, srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie.

Krauczanka był jednym z ponad 400 sportowców, którzy rok temu wystąpili oficjalnie przeciw reżimowi Łukaszenki. W sierpniu 2020 r. podpisał list otwarty potępiający fałszowanie wyników w wyborach prezydenckich oraz użycie siły podczas demonstracji. W konsekwencji został usunięty z narodowej kadry i trafił do więzienia. Nie wystąpił podczas igrzysk olimpijskich w Tokio.

- Mam nadzieję, że moja kariera sportowa będzie kontynuowana i będę miała okazję trenować i występować, przygotowywać się do kolejnych igrzysk olimpijskich - dodaje Jana Maksimawa.

 
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.