Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W środę koszykarka została przewieziona najpierw do rejonowej komendy milicji w Mińsku, a następnie do rejonowego oddziału ministerstwa spraw wewnętrznych na ulicy Okrestina w stolicy Białorusi. Jej telefon został wyłączony - donosi portal Nasza Niwa (Nashaniva.by).

Zawodniczka zdążyła zawiadomić o zatrzymaniu swojego prawnika Michaiła Kiriluka. Dzięki temu milicja tylko krótko zaprzeczała, że doszło do zatrzymania. Nasza Niwa podaje, że Lewczenko aresztowano za udział w nielegalnych zgromadzeniach, „imprezach masowych”.

Lewczenko na protestach

W czwartek okazało się, że zawodniczka zaczęła odbywać karę 15 dni aresztu. Sportowcy są oburzeni. Portal tut.by publikuje wypowiedzi najbardziej znanych sportowców o zatrzymaniu zebranych z Radia Svaboda i pressball. Jeden z klubów piłki ręcznej - Vitaz Leon z Mińska - odmówił gry w dzisiejszym meczu ligi białoruskiej w akcie solidarności z Lewczenką. 

Jelena faktycznie aktywnie działała w obywatelskiej opozycji, uczestniczyła w coniedzielnych protestach. Łatwo ją było zauważyć w tłumie. Ma 196 cm wzrostu. Zresztą nigdy nie chowała się za plecy innych. Raczej szła na czele marszów.

Jelena Lewczenko na marszu protestacyjnym w Mińsku. Na transparencie napis: 'Sportowcy z Narodem'Jelena Lewczenko na marszu protestacyjnym w Mińsku. Na transparencie napis: 'Sportowcy z Narodem' instagram

Wypowiadała się przeciw przemocy milicji i OMON-u, podpisała w tej sprawie list do władz i milicji, a także weszła w skład Wolnego Związku Sportowców Białorusi. Mówiła m.in.: - Skąd taka brutalność sił bezpieczeństwa? Władza stosuje stare metody represjonowania, zastraszania, bicia. Wszystko po to, aby ludzie schowali się w dziurach i byli cicho, aby to była jedyna rzecz, jaką mogą zrobić. Ale ducha narodu zabić się nie uda. Dziś jesteśmy zupełnie innymi ludźmi.

Kim jest Jelena Lewczenko

37-letnia Jelena Lewczenko (Leuczanka) jest jedną z najbardziej znanych białoruskich koszykarek, a kiedyś jedną z najlepszych na świecie. Zdobyła tytuł mistrzyni Polski z Wisłą Kraków w 2011 r. i została wybrana na MVP finałów, a także wywalczyła tytuł mistrzyni Litwy, dwukrotnie mistrzyni Rosji i dwukrotnie zdobyła Puchar Rosji. Jej drużyny trzykrotnie zajęły trzecie miejsce w Eurolidze. Jako reprezentantka Białorusi - od 2001 r. - jest też brązową medalistką mistrzostw Europy i dwukrotną olimpijką.

W 2010 roku zagrała w finale WNBA i została uznana za najlepszą centerkę.

Sportowcy też nie chcą Łukaszenki

Wielu sportowców jest oburzonych zatrzymaniem Lewczenko. - Nie złamie to jej ducha - mówi portalowi Tut.by jej wieloletnia partnerka z reprezentacji, kapitan drużyny Jekaterina Snytina. - Lena wiedziała, o co toczy się gra i co jej grozi. Dlatego podpisała umowę z adwokatem. Jej zatrzymanie zwiększy nasz opór.

Koszykarz Nikita Meszczeriakow, jeden z liderów sportowców, napisał na swoim koncie na Instagramie: „Chcą zamknąć w więzieniach najwartościowszych ludzi Białorusi. Sportowcy, czas okazać naszą solidarność. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!”. Na jego koncie jest apel o zgromadzenie się na Okrestinie i zamanifestowanie solidarności z koszykarką.

Sportowcy na Białorusi zawsze byli oczkiem w głowie „ostatniego dyktatora Europy” Aleksandra Łukaszenki. Są też największymi narodowymi bohaterami. Reżim hołubił ich, łożył ogromne sumy na ich szkolenie, przymykał oko na dopingowanie się, bronił, gdy wpadli, a teraz chce zwrotu inwestycji. A jednak wielu sportowców solidaryzuje się z opozycją, a nawet aktywnie uczestniczy w protestach. W lipcu napisali list otwarty, w którym wzywają do zorganizowania nowych, uczciwych wyborów.

Dekret ministra Kowalczuka: Mordy w kubeł!

Dlatego niedawno minister sportu Białorusi Sarhiej Kowalczuk podpisał prezydencki dekret o zakazie krytycznego wypowiadania się sportowców. Sportowcy mogą występować w mediach tylko za zgodą swoich klubowych przełożonych, nie mogą w nich prezentować jakichkolwiek symboli przyjętych przez opozycję za swoje - jak biało-czerwono-białej flagi czy herbu Pogoni.

Reżim wymienia niepewne osoby w sportowych władzach i nie ma przy tym skrupułów. Ostatnio szefem białoruskiego związku lekkoatletycznego został młociarz i dopingowicz recydywista Iwan Cichan. Jest wierny Łukaszence jak Szarik. Zastąpił zresztą innego dopingowicza recydywistę Wadima Dziewiatowskiego, który zaczął mieć wątpliwości. Dał im wyraz we wpisie na koncie facebookowym: „Łukaszenka nie jest moim prezydentem”.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.