Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piłkarskiej ligi białoruskiej jako jedynej w Europie nie zawieszono. Mecze rozgrywa się jak zwykle, z kibicami na trybunach, co skrytykował m.in. Alaksandr Hleb, były zawodnik Arsenalu i Barcelony. Łukaszenka twierdzi jednak, że zaatakował zarazę sportem. I że liga białoruska zyskuje, bo coraz chętniej oglądają ją pozbawieni alternatywy obcokrajowcy.

Prezydent Białorusi, zapamiętały hokeista, też nie zrezygnował ze sportu. W sobotę wymachiwał kijem w amatorskim turnieju, który sam zorganizował i w którym rywalizuje się o trofeum przyznawane przez prezydenta. Gdy po wygranej jego drużyny 12:3 reporterka publicznej telewizji OHT podsunęła mu mikrofon, oznajmiając z uznaniem, że koronawirus „nie wpływa na jego aktywność”, polityk odparł, że „lepiej umrzeć na stojąco, niż żyć na kolanach”.

– Sport, a zwłaszcza hokej, to najlepsze lekarstwo. Widziała pani, żeby latały tutaj jakieś wirusy? Ja też nie. Na lodzie ich nie ma, na tafli jest jak w lodówce. To najlepsza rzecz na zdrowie – kontynuował rozbawiony.

Białoruski dyktator, który trzyma władzę od 1994 roku, od początku konsekwentnie lekceważy pandemię obwołaną przez Światową Organizację Zdrowia zagrożeniem dla ludzkości. Powtarza, że najważniejsze to nie panikować, i szydzi z innych krajów, które cierpią na niszczącą ich gospodarki psychozę. Podkreśla, że bez strachu puszcza syna Kolę do szkoły. Cały cywilizowany świat według Łukaszenki oszalał. Sam wzywa rodaków, by ciężko pracowali, zwłaszcza na wsi, bo traktory i harówka w polu ich uzdrowią. Doradza, by nie tylko myć ręce, ale jeszcze dezynfekować się doustnie, wlewając codziennie minimum 50 ml wódki. A po wyjściu z sauny, którą również zaleca się regularnie odwiedzać – podwoić dawkę, przyjąć setkę.

Na Białorusi wszystko działa normalnie, choć wielu ludzi woli siedzieć w domu i nie wszyscy rodzice wysyłają dzieci do szkoły, a uniwersytety przekładają zajęcia na popołudnie, by studenci unikali porannego tłoku w komunikacji miejskiej. Nie wszyscy wierzą też w oficjalne statystyki, według których zdiagnozowano dotąd około 100 zachorowań na COVID-19, a ofiar śmiertelnych nie było. Łukaszenka twierdzi, że badani są wszyscy przybywający z zagranicy. I ci, u których wykryto koronawirusa, poddają się kwarantannie.

Nie ufa mu jednak także Władimir Putin. Nakazał zamknąć granice z sąsiadem, z którym od dwóch dekad współtworzy Związek Rosji i Białorusi.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.