Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Maja Włoszczowska, mistrzyni świata i dwukrotna wicemistrzyni olimpijska w kolarstwie górskim, jedna z najpopularniejszych polskich sportsmenek, 7 kwietnia o godzinie 19 będzie gościem Centrum Premier Czerska 8/10.
Zapisy: Roweremnaszczyt.evenea.pl, zgłoszenia telefoniczne pod numerem 22 555 54 55.

Książkę „Rowerem na szczyt. Trenuj z Majką” można zamawiać na stronie KulturalnySklep.pl

embed

Zawodniczki MTB po raz pierwszy ścigały się w Stellenbosch (choć oczywiście nie pierwszy raz w RPA), pięknej miejscowości zagłębia winnego, i wyścig był wyjątkowo zażarty na ostatnim okrążeniu trasy. Była ona sucha, z momentami stromych ścianek, gdzie niektóre dziewczyny schodziły z rowerów, i bez strasznie trudnych technicznie odcinków. Maja Włoszczowska i jej partnerka z zespołu Kross Szwajcarka Jolanda Neff nie żałowały więc, że nie mają tzw. fulla, czyli roweru z pełną amortyzacją, tak oczekiwanego w ekipie. Zapewne nowe zabawki dotrą do Novego Mesta, gdzie zostaną rozegrane ostatnie w maju zawody Pucharu Świata, na strasznie wertepiastej trasie, zresztą jednej z ulubionych przez Maję.

Już niedługo spotkanie z Mają Włoszczowską w Centrum Premier Czerska.Już niedługo spotkanie z Mają Włoszczowską w Centrum Premier Czerska. fot. Adam Klimek / bikestudio.eu

Maja w Stellenbosch była piąta, jej partnerka z zespołu szósta, ale na ostatnim okrążeniu obie wykręciły maksymalne tempo – drugi i trzeci wynik dnia. Maja ostatnią rundę miała zabójczą – dogoniła Neff i Kanadyjkę Catharine Pendrel, ale obie zawodniczki Krossa zostały zaskoczone przez Niemkę Helen Grobert, która miała najlepszy wynik okrążenia i wróciła zza kadru, aby na ostatnich 50 metrach szalonego sprintu wyprzedzić i Polkę, i Szwajcarkę.

Wygrała Annika Langvad, co nie powinno nikogo zaskoczyć – Dunka zwyciężyła w zawodach otwarcia sezonu PŚ po raz czwarty z rzędu.

To, co godne dodatkowego szacunku w przypadku Neff – niedługo przed zawodami złamała obojczyk. Miała przerwę w treningach, ale wróciła po urazie zaskakująco mocno. Dzięki piątemu i szóstemu miejscu zespół Krossa jest liderem w klasyfikacji drużynowej Pucharu Świata.

Włoszczowska wróciła ze Stellenbosch do Europy – na treningi w Hiszpanii, potem na pierwsze od lat Święta Wielkanocne w domu w Jeleniej Górze. Najbliższe zawody PŚ w Lošinj w Chorwacji.

34-letnia Włoszczowska jest w idealnym wieku do osiągania sukcesów w MTB, ale międzynarodowa unia kolarska (UCI) nie zamierza doświadczonym zawodniczkom tego ułatwiać. Już w zawodach PŚ w Albstadt w Niemczech w połowie maja zostanie wprowadzony tzw. wyścig krótki. Polega na przejechaniu jednego okrążenia trasy. Jest to coś w rodzaju kwalifikacji w Formule 1. Zdobywa się punkty do klasyfikacji generalnej PŚ, ale również wyniki prologu decydują o miejscu na starcie głównego wyścigu. Jest to kolejny wyczerpujący punkt weekendu wyścigowego. Starszym zawodniczkom – takim, które sukcesy w coraz większej mierze zawdzięczają doświadczeniu i racjonalnej gospodarce siłami, a w coraz mniejszej młodzieńczej energii i żywotności – będzie trudniej.

Ale to, co najważniejsze w tym sezonie, stanie się we wrześniu w Lenzerheide w Szwajcarii – na mistrzostwach świata. W zeszłym roku w tropikalnej bramie dla płetwonurków do Wielkiej Rafy Koralowej – Cairns w Australii – mistrzynią została Neff, zwana przez Maję pieszczotliwie Jolką. W ojczyźnie Jolka będzie jeszcze silniejsza. I bardzo się na wrzesień szykuje. Nie ryzykuje – o ile da się nie ryzykować w MTB. To dlatego obie zawodniczki zrezygnowały z osławionego wyścigu wieloetapowego Cape Epic w RPA, zaraz po zawodach w Stellenbosch. Neff wolała oszczędzać obojczyk.

W Cape Epic – Maja marzy, aby wygrać legendarną próbę – triumfowała Langvad (w zespole z Kate Courtney).

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.