- Jedno mi się w panu prezydencie podoba. Ja też lubię jeździć na nartach - żartował w Zduńskiej Woli Trzaskowski. 

Na wiecu w Zduńskiej Woli dominowały jednak poważne tematy.  - Pan mówi o oświacie? Gdzie pan był, jak atakowano nauczycieli? Jak atakowano osoby z niepełnosprawnościami? - pytał Andrzeja Dudę Trzaskowski. - Epoka starych polityków się kończy. Polacy chcą zmiany. Cała dziesiątka kandydatów chce rozmawiać o programie - mówił. 

- Pan mnie zaprasza znowu na ustawkę do TVP. O co będą mnie pytać, o dżem? - ironizował kandydat KO. 

W piątek, 3 lipca, kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Polski spotkał się m.in. z mieszkańcami Skierniewic i Łodzi. 

W tym drugim mieście mówił: - Ciągłe podburzanie i manipulowanie mają swoje konsekwencje. Jeżeli TVP będzie to kontynuowała, to może nie każdy ochłonie na czas. 

Nawiązał do incydentu, jaki wydarzył się w Starych Budach. Mężczyzna zaatakował mieszkankę tej wsi, która powiesiła na swoim ogrodzeniu plakat Trzaskowskiego. -  - Spalę ci dom, ty k... jeb...! Będziesz miała Trzaskowskiego! Dzieci będziesz pedaliła? Twoje dzieci będą pedały! - krzyczał. Potem groził, że spali jej dom. Po tym, jak spłynęła na niego fala hejtu, za swoje zachowanie przeprosił. - Nie wiem, co we mnie wstąpiło, to nie byłem ja - mówił. Pani Katarzyna Baumiller przeprosiny przyjęła, o czym opowiedziała "Wyborczej". 

Podczas wizyty w Łodzi Rafał Trzaskowski przyznał, że rozmawiał z zaatakowaną kobietą, a jej postawa mocno mu zaimponowała. - To incydent bardzo bulwersujący. Ta osoba była niesłychanie wzbudzona. Wzbudzona kłamstwami telewizji publicznej - ocenił Trzaskowski. - Ten człowiek przeprosił tę panią. Mówił, że miał zszargane nerwy. Prawdopodobnie właśnie oglądaniem tych wszystkich kłamstw i manipulacji - mówił kandydat.