Spektakl rozpoczął się po godz. 20 naszego czasu nad południowym Pacyfikiem na wschód od Nowej Zelandii. Tam najpierw cień Księżyca padł na powierzchnię Ziemi, a potem zaczął przesuwać się na wschód pasem o szerokości mniej więcej 200 km. Również na Pacyfiku wypadnie miejsce, gdzie całkowite zaćmienie będzie trwało najdłużej - 4 min i 33 s.

embed

Po godz. 22.30 naszego czasu cień Księżyca dotarł do wybrzeża Ameryki Południowej na wysokości miasta La Serena i zaczął przesuwać się nad kontynentem, przekroczył Andy i wszedł do Argentyny (przemknie m.in. nad miastami San Juan, Rio Cuarto i Junin). 

W maksymalnej fazie zjawiska nastaną kompletne ciemności. Wokół zasłoniętej tarczy Słońca podświetli się korona. Niebo stanie się ciemne i pojawią się na nim gwiazdy - inne niż te, które wiszą nad nami w Europie.

embed

Trzeba mieć dużo szczęścia, by nie ruszając się z miejsca, być świadkiem całkowitego zaćmienia. Obliczono, że powraca ono w to samo miejsce średnio raz na 370 lat. W Polsce najbliższe zdarzy się dopiero 7 października 2135 roku. A i tak mamy lepiej od Duńczyków, którzy - jeśli są leniwi i nie chcą się nigdzie ruszać - musieliby czekać aż do 2 sierpnia 2426 roku. Nie mówiąc o Haiti, gdzie najbliższe zaćmienie nastąpi dopiero 2 marca 2910 roku.

PRZECZYTAJ TEŻ: 7 zaćmień Słońca, które zapisały się w historii