Chcesz kupić psa lub kota pod choinkę? Działacze na rzecz praw zwierząt alarmują - przemyśl to trzy razy. Fundacja Sarigato rusza z kampanią "Psie smutki", która ma uświadomić, co czuje porzucone zwierzę.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co roku mnóstwo osób dostaje na święta Bożego Narodzenia żywy prezent - zwierzęta. Najczęściej wręczamy psy, koty, chomiki, świnki morskie czy króliki, ale - jak mówią działacze na rzecz praw zwierząt - pomysłowość ludzka nie zna granic, dlatego zdarzają się nawet jeże, szopy pracze czy pancerniki.

Nie każdy prezent okazuje się trafiony. Na przeszkodzie w zaopiekowaniu się zwierzęciem staje brak czasu, cierpliwości, chęci czy umiejętności. W rezultacie zwierzęta w najlepszym razie zmieniają właściciela, a w najgorszym - trafiają do schroniska, są porzucane lub giną z powodu zaniedbania.

Zwierzę pod choinkę to przede wszystkim zobowiązanie

- Problem nie jest łatwy do uchwycenia, ponieważ tak naprawdę rozkłada się na wiele miesięcy, a zwierzęta nie trafiają do schronisk od razu po świętach - mówi Cezary Wyszyński, prezes fundacji Viva!, zajmującej się ochroną praw zwierząt. Jak tłumaczy, w okresie między świętami a Nowym Rokiem, gdy większość osób ma urlop, trwa fascynacja zwierzęciem.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dzień psa. Psów w polskich domach jest więcej, ale koty szybko skracają dystans [SONAR]

- Dopiero później, gdy zwierzę rośnie, a trzeba iść do pracy, dociera do nas proza życia: że trzeba z nim wychodzić na spacery, karmić, leczyć, że nie ma z kim zostawić zwierzęcia na wakacje, że to jednak duża odpowiedzialność i poświęcenie. Ludzie zaczynają się wtedy zastanawiać, czy to była dobra decyzja. Niestety, to za późno - dodaje Wyszyński.

Jak tłumaczy, problem dotyka także mniejszych zwierząt. - Chomiki czy świnki morskie są wbrew pozorom dosyć wrażliwe i przy złej opiece po prostu umierają. Bardzo często zdarza się, że rodzice kupują chomika dziecku, które nie potrafi się nim opiekować. Czasem dzieci zaniedbują karmienie zwierzęcia, przez przypadek na nim usiądą, pozwolą mu uciec czy przytrzasną drzwiami - tłumaczy.

Kampania społeczna „Psie smutki” – co czuje pies

Kampanię społeczną „Psie smutki”, skierowaną przeciw nieodpowiedzialnym adopcjom w okresie przedświątecznym, rozpoczyna krakowska fundacja Sarigato, która od 2011 r. działa na rzecz praw zwierząt. Na swojej stronie internetowej publikuje informacje o tym, jak powinna wyglądać przemyślana adopcja - tak by nie zakończyła się dla zwierzęcia tragedią. Na YouTubie opublikowała także spot, który pokazuje, co czuje porzucone zwierzę.

Głównym bohaterem trwającej półtora minuty animacji jest pies, który jako szczeniak trafił do rodziny w formie prezentu gwiazdkowego, a niedługo później został przez nią porzucony i spędził resztę życia w schronisku.

 

- Kiedyś byłem po drugiej stronie, Młody – mówi stary pies do swojego młodszego kolegi. - Było jak w niebie. Ale potem zabrali mnie na krótką przejażdżkę. Myślałem, że poszedł [właściciel.] do sklepu, jak zawsze, ale tym razem nie wrócił. Teraz jestem tutaj i po dziś dzień nie wiem, co się stało. Wiem tylko, że już jestem stary i zostanę chyba do końca w tym miejscu – kończy stary pies.

„Oddanie psa to jak zdrada ukochanego człowieka”

O tym, co przeżywa porzucony pies i jak ciężko mu potem na nowo zaufać człowiekowi, opowiada z kolei w innym spocie behawiorystka i trenerka psów Aneta Awtoniuk.

- Pies, który jest zwierzakiem stadnym, przywiązuje się do ludzi - dokładnie tak samo, jak przywiązują się do nas nasi bliscy - tłumaczy. - Oddanie psa to jak zdrada ukochanego człowieka.  Porzucony pies jest zdezorientowany, nie rozumie, co i dlaczego go spotkało. Nie jest w stanie abstrakcyjnie wytłumaczyć sobie takiego stanu rzeczy. Dla psa to koniec świata i naprawdę bardzo trudno poskładać ten świat z powrotem. Może to zrobić ktoś, kto takiego psa z powrotem przygarnie, ale to jest praca bardzo trudna – wyjaśnia.

 

Jak dodaje, psy w schronisku cierpią przede wszystkim emocjonalnie. – Na jednego opiekuna przypada tam mnóstwo zwierzaków. Taki psiak bardzo często jest niegłaskany przez wiele dni, a nawet miesięcy. Są psy, których nikt nie chce zaadoptować, bo są stare albo „brzydkie”. Dlatego zanim dasz komuś zwierzę pod choinkę, zastanów się trzy razy – apeluje Awtoniuk.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Dobra ta kampania, bo pod glupia choinke podarowuje sie duperele, a nie istoty zywe.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0