Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak wyjaśniają aktywiści Otwartych Klatek, drastyczne nagrania pochodzą z trzech ferm w Wielkopolsce i na Śląsku. Zostały zarejestrowane w listopadzie i grudniu 2015 r.

 

Na filmie widać obskurne warunki panujące na fermach futrzarskich. Pracownicy ferm zabijają lisy prądem na oczach innych zwierząt, w tych samych klatkach, w których tłoczą się przerażone zwierzęta. Obdarte ze skóry ciała lisów składowane są tuż obok klatek, w których trzymane są żywe zwierzęta. Te nagrania mają być dowodem dla prokuratury, że ubój odbywa się z pominięciem obowiązujących przepisów.

- Ukryte kamery pozwalają nam zobaczyć na własne oczy to, czego żaden hodowca nie pokazałby ani organizacjom ochrony zwierząt, ani mediom, ani Inspekcji Weterynaryjnej. Choć ustawa o ochronie zwierząt ma gwarantować zwierzętom humanitarny ubój, to nic takiego nie dzieje się na fermie futerkowej. Na nagraniach z jednej z ferm widać jenoty zabijane prądem w otoczeniu klatek z pozostałymi zwierzętami, które obserwują to, co się dzieje. Na kolejnej fermie jest jeszcze gorzej: lisy są zabijane wewnątrz klatki! W tej samej klatce przebywają inne lisy, które z bliska patrzą na śmierć swoich współtowarzyszy ostatnich miesięcy. Lisy, które zostają żywe w klatkach, widzą, jak ciała tych już zabitych są rzucane z miejsca na miejsce, zanim zostaną zabrane do miejsca skórowania - zwraca uwagę Paweł Rawicki, wiceprezes stowarzyszenia Otwarte Klatki.

Aktywiści mają nadzieję, że nagrania pokazujące okrutny ubój lisów i jenotów przyczynią się do wprowadzenia zakazu hodowli tych zwierząt w Polsce. Stowarzyszenie Otwarte Klatki zbiera podpisy pod petycją wzywającą posłów do podjęcia prac nad wprowadzeniem odpowiednich zmian w ustawie o ochronie zwierząt. W ciągu dwóch miesięcy petycję poparło już ponad 60 tys. osób.

W sprawie zakazu hodowli zwierząt na futra obrońcy wiązali nadzieję z prezydentem Andrzejem Dudą. Liczyli na niego, bo jeszcze w europarlamencie działał w grupie zajmującej się ochroną zwierząt, w dodatku w kampanii jego podejście do zwierząt kontrastowało z myśliwską pasją Bronisława Komorowskiego. Wizerunek kandydata PiS ocieplało m.in. zdjęcie z fretką oraz informacja, że po wyborach Fredzia zamieszka w Pałacu Prezydenckim.

Jak jednak pisaliśmy we wrześniu , ze stanowiska Kancelarii Prezydenta wynika, że nie jest to priorytet. Prezydent wielokrotnie wskazywał obszary priorytetowych prac legislacyjnych, takich jak między innymi obniżenie wieku emerytalnego czy kwota wolna od podatku - odpowiedzieli nam urzędnicy. Podkreślali też, że prezydent "nie składał deklaracji dotyczących podjęcia prac legislacyjnych związanych z likwidacją ferm futrzarskich lub zakazem hodowli zwierząt futerkowych".

Młode zwierzęta, które rodzą się na wiosnę, są zabijane w listopadzie i grudniu. W Europie hodowla zwierząt na futra została już zakazana m.in. w Wielkiej Brytanii, Holandii, Austrii, Słowenii, Chorwacji, częściowo również w Szwajcarii i Danii. Swoje fermy zamykają też Niemcy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.