Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Organizacje pozarządowe apelują do prezydenta Bronisława Komorowskiego , aby zakazać udziału w polowaniach osobom niepełnoletnim. Oceniają, że co roku w Polsce uczestniczy w nich nawet kilkadziesiąt tysięcy dzieci i młodzieży. Nie tylko maluchów, które tatusiowie myśliwi chcą zarazić swoją pasją i sfotografować z martwym jeleniem, lecz także młodzieży biorącej udział w nagonkach czy dzieci, które asystują w myśliwskich obrzędach już po zakończeniu strzelania.

Warto zwrócić uwagę, że z apelem występują organizacje nie obrońców zwierząt, ale te broniące praw dziecka i chroniące dzieci przed przemocą: Komitet Ochrony Praw Dziecka, fundacja Dzieci Niczyje, UNICEF Polska czy stowarzyszenie Niebieska Linia. Podkreślają, że udział dzieci w "wątpliwych etycznie rytuałach" niszczy ich wrażliwość i zdolność do współczucia. No i może to być niebezpieczne. Często słyszymy o pomyłkach na polowaniach i przypadkowych postrzeleniach ich uczestników lub osób postronnych.

Apel organizacji zapewne ma związek z ujawnionymi w ostatnich miesiącach w internecie nagraniami - widać na nich, jak myśliwi znęcają się nad zwierzętami, na które polują . Czarno na białym zobaczyliśmy, że polowania to nie szlachetna pasja, o czym przekonują nas myśliwi. Że polowanie to ból, krew i niesamowite emocje, z którymi nie potrafią sobie poradzić nawet dorośli mężczyźni.

Apel jest celnie skierowany. Prezydent Bronisław Komorowski polował z pasją. Przed ostatnimi wyborami pod naciskiem opinii publicznej zadeklarował, że przestaje to robić. Jego przeciwnicy w kampanii wyborczej będą zapewne rozliczać go z tej deklaracji.

Czy jest szansa na realizację apelu? Nie wiadomo, bo choć opinia publiczna jest wobec myśliwych krytyczna, to w Sejmie mocne jest myśliwskie lobby, które często podobne propozycje utrąca. Ale - właściwie czemu nie? W interesie myśliwych powinno być ucywilizowanie ich pasji.

Rodzice myśliwi często chwalą się zdjęciami z polowań, na których obok zabitego zwierzęcia jest ich dziecko. Przekonują, że to szlachetne zajęcie, uczy dzieci kontaktu z przyrodą i szacunku dla niej. Myślę, że takiego szacunku dzieci równie dobrze mogą nauczyć się podczas bezkrwawych łowów z lornetką i aparatem fotograficznym.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.