Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Wyjechałam na Saharę i utonęłam w rzece" - przeczytałem w liście od Ireny Cieślińskiej, wicedyrektorki Centrum Nauki "Kopernik" i autorki ciekawej książki "Pomyleni". Uznałem, że chyba się jej popsuła klawiatura w komputerze. Sahara to przecież największa pustynia świata i utonąć tam można co najwyżej w piachu. Trochę przestraszony zadzwoniłem do niej i spytałem, jak mam rozumieć ten list. Dowiedziałem się, że dosłownie. Wraz z mężem naprawdę wyjechała na Saharę i naprawdę dokładnie w tym czasie miało miejsce jedno z najrzadszych zdarzeń na tej pustyni - ulewny deszcz. Ogromne ilości wody zapełniły wszelkie nierówności Sahary i cała wyprawa nagle znalazła się na płaskowyżu otoczonym przez wielkie jezioro i rzeki. Aby ich uratować przed utonięciem, musiał przylecieć helikopter z zespołem nurków. Na Saharze!

Gdy więc kilka dni później poprosiła, bym znalazł odpowiedź na jej pytanie, nie śmiałem odmówić. W tej rubryce, zgodnie z jej nazwą, pierwszeństwo zawsze daję małym ludziom. Ale dla osoby, która niemal zdołała na Saharze utonąć w rzece, postanowiłem jednak - w drodze absolutnego wyjątku - złamać tę zasadę.

- Bo mnie dręczy taka kwestia: kiedy mój pies zrobi kupę, to natychmiast wykonuje ruchy pozorujące jej zakopywanie. Dlaczego? - pytała Irena Cieślińska. I dodała: - Tylko proszę mnie nie przekonywać, że ukrywa swoją obecność. Bo czemu na spacerze ciągle znaczy teren moczem?

Tak, sprawa w pierwszej chwili wyglądała na beznadziejnie trudną do rozwiązania. Na szczęście udało mi się skontaktować z Agatą Sowińską, która jest lekarzem weterynarii i psychologiem. Dzięki temu naprawdę dużo wie o rozmaitych dziwnych zachowaniach psów i kotów. - Dawniej rzeczywiście uważano, że pies, podobnie jak kot, zakopuje swoje odchody. Miała to być pozostałość po dzikich przodkach - wyjaśniała mi Agata Sowińska. - Potem jednak się okazało, że współczesne wilki wcale nie zakopują swoich nieczystości. Teoria o wspólnym przodku, który oddawałby się takiemu zajęciu, okazała się więc mocno naciągana.

Wielkie pytania małych ludzi: Dlaczego muchy lubią kupę?

 

Bliższa analiza zachowania psów jeszcze bardziej potwierdziła te wątpliwości. Kot na przykład, który chce zakopać odchody, wykonuje pracę dość dokładnie. Rzuca piach czy ziemię na swoją kupę, tak że staje się ona mniej widoczna. Tymczasem pies zachowuje się dokładnie na odwrót. Grzebie tylnymi łapami tak beztrosko, że zamiast zagrzebać swoje odchody, rozrzuca je dookoła. - Dzisiaj się sądzi, że psy robią tak właśnie po to, by zostawić informację węchową zawartą w odchodach oraz w wydzielinie gruczołów położonych wokół psiego odbytu - mówi Agata Sowińska. - Nie bez znaczenia jest też to, że kał rozrzucany jest łapami. To jest jedyne miejsce na ciele psa, gdzie znajdują się gruczoły potowe. Pot nawet dla ludzi, którzy mają o wiele słabszy węch, niesie sporo informacji o innych przedstawicielach własnego gatunku. Dla psa zatem musi być źródłem nieskończenie większej ilości danych.

Można więc powiedzieć, że pies się stara, by informacja, którą chce przekazać, trafiła do jak największego grona odbiorców. Z moczem nie musi wyczyniać takich harców. Może przecież popuścić trochę to pod krzaczkiem, to pod słupkiem, to pod drzewkiem. Ma pewność, że wiadomość dotrze dzięki temu do wszystkich okolicznych psów.

Wszystkie te zachody wynikają z tego, że psy, w przeciwieństwie do nas, odbierają świat głównie węchem. Ich wzrok jest znacznie słabszy od naszego. Widzą tylko dwa podstawowe kolory, podczas gdy my - trzy. Natomiast węch mają podobno aż 100 tys. razy lepszy niż ludzie!

Wielkie pytania małych ludzi: Skąd się biorą bąki śmierdziuchy?

 

A w kolejnym felietonie, obiecuję, będę już odpowiadać na pytanie małego, a nie dużego człowieka.

Piszcie na adres:

 

WielkiePytania@agora.pl

W ''Piątku Ekstra'' czytaj też:

 

Bestsellery 2014 roku. Jeśli już w Polsce czytamy, to...

 

Król Miłoszewski, mafia od środka, życie po życiu oraz dzieci, ale te resortowe - tak w skrócie można ująć ostatni rok na listach sprzedaży wydanych u nas książek

Śmierdząca sprawa. Uwaga, tekst zawiera fekalne treści!

 

Naukowcy od lat grzmią, że sterylność i antybiotykomania mogą doprowadzić do katastrofy. Doktorant z Massachusetts Institute of Technology postanowił ratować przed nią świat za pomocą produktu naszych jelit z zamrażarki

Urodziny Olbrychskiego: Jędruś, ran twoich nie godniśmy całować!

 

Daniel Olbrychski, wielki polski aktor, kończy dziś 70 lat. Zapewne każdy czytający te słowa ma swoje powody, dla których go ceni, ja spróbuję je ująć tak

Miłość i zoologia. Kim był Gerd Heinrich?

 

Co jest emocjonującego w badaniu owadów? W tej opowieści są romanse, wojny, przygody, dzika przyroda i głośne odkrycia polskiej nauki

Jak pies z kotem. Jest kot, jest news?

 

Kiedy zaczęłam pisać felietony o domowych zwierzakach, ktoś zarzucił mi, że piszę, bo koty "dobrze się sprzedają". Najwyraźniej "Wyborcza" nie ma już poważniejszych tematów. Cóż, czasami mam wrażenie, że ma ich aż za dużo, ale zostawmy to

Sankowski i Świąder w stereo

 

Prezentujemy płytowe nowości tygodnia: Carl Barat And The Jackals, Wovoka i Igor Spolski & The Dudes

Wilq naukowy

 

Skutki nadawania amebom imion zamiast numerów

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.