Paulinę W. łatwo można było rozpoznać na różnych pikietach. Często miała ze sobą transparent "Jestem zwierzęciem, myślę, czuję. Chcę żyć". Teraz aktywistka odpowie za znęcanie się nad adoptowaną suczką. Oddając ją, mówiła, że "pierdzi, śmierdzi, jest pazerna na jedzenie"
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Wydawało nam się, że osoba zaangażowana w akcje na rzecz zwierząt, biorąca udział w happeningach przeciwko hodowli zwierząt futerkowych, w akcjach wegetariańskich i wegańskich to wymarzony właściciel dla psa po przejściach, którego odebraliśmy z powodu złego traktowania. Szybko się przekonaliśmy, że nie mieliśmy racji - opowiada Mateusz Czmiel, rzecznik wrocławskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Dodę, czekoladową buldożkę francuską, inspektorzy odebrali podczas jednej z interwencji ponad dwa lata temu, potem wolontariusze szukali dla pieska nowego domu.

Zżarła nawet mydło

Adopcją zainteresowana była Paulina W. doskonale znana w świecie psiarzy aktywistka.

TOZ zgodził się na adopcję. - Przez pewien czas Paulina przysyłała do nas zdjęcia Dody i maile, w których pisała, że wszystko jest w porządku. Niepokoiło nas jednak, dlaczego w ciągu pół roku nie znalazła czasu na wysterylizowanie psa, co było jednym z warunków umowy adopcyjnej. Podawała wciąż nowe usprawiedliwienia - opowiada Czmiel. - W końcu zaczęła opowiadać nam, że nie daje sobie z psem rady, że ma z Dodą kłopoty. Byliśmy zdziwienie, zaproponowaliśmy, by przyjechała z psem.

Pod koniec 2013 roku Paulina W. rzeczywiście przywiozła suczkę do TOZ-u i była zdecydowana, by ją oddać. - Argumentowała to tym, że bulożka jest nieznośna. Mówiła, że Doda "pierdzi, śmierdzi, jest pazerna na jedzenie, ostatnio zżarła mydło. Demolowała dom i atakowała inne psy, trzymałam ją nawet w klatce kenelowej [mała klatka służąca do wyciszania psa - przyp. red.], ale to nie odniosło skutku" - relacjonuje słowa aktywistki rzecznik TOZ-u.

Oskarżenie o zagłodzenie

Inspektorzy, widząc Dodę, złapali się za głowę. Pies, którego przed pięcioma miesiącami adoptowała Paulina W., był zdrowy, dobrze odżywiony i pełen energii. - Za to oddawane zwierzę doprowadzono niemal do stanu agonalnego. Było skrajnie wyczerpane i odwodnione - mówi rzecznik TOZ-u. - Paulina W. nie potrafiła wytłumaczyć stanu buldożki. Mówiła, że chorowała, dlatego schudła. Tego samego dnia zrobiliśmy Dodzie badania krwi. Weterynarz wykluczył, by przyczyną złego stanu była choroba. Zdecydowanie chodziło o zaniedbania ze strony właściciela - mówi rzecznik.

Towarzystwo zdecydowało się powiadomić o całej sprawie policję i prokuraturę. Wcześniej jednak uprzedzili Paulinę W. - Skomentowała to jednym zdaniem: "jak chcecie iść na policję, to idźcie". To wszystko, co od niej usłyszeliśmy - mówi Mateusz Czmiel.

Sprawą zajęła się trzebnicka prokuratura rejonowa, bowiem Paulina W. jest mieszkanką tego powiatu. W akcie oskarżenia śledczy zarzucili jej, że utrzymywała psa "w stanie rażącego zaniedbania, powodując zagłodzenie psa i znaczną utratę jego masy ciała" i że doprowadziła do choroby skóry psa.

Właścicielka Dody nie przyznała się do winy. Grozi jej do dwóch lat pozbawienia wolności.

Wrocławski TOZ występuje w tej sprawie jako oskarżyciel posiłkowy.

Po tym, gdy TOZ złożył przeciwko Paulinie W. zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, dotychczasowa aktywistka wycofała się z publicznych wystąpień i udziału w happeningach. Zlikwidowała swoje konto na profilu społecznościowym i zmieniła numer telefonu. Próbowaliśmy się z nią skontaktować - bezskutecznie.

Tymczasem Doda została adoptowana przez kolejną rodzinę. Pies wrócił do zdrowia i formy. Nowi właściciele przekonują, że nie ma z nią żadnych problemów, nie bałagani i nie atakuje innych zwierząt.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Przysporzyć psu takich cierpień, straszne! Mam nadzieję, że sąd wymierzy jej chociaż karę w zawieszeniu.
    @mrmouse Ja mam nadzieję, że dostanie chociaż tydzień prawdziwej kary. Zawieszenia raczej nie odczuje.
    już oceniałe(a)ś
    14
    0
    Wspaniala sprawa chronic zwierzeta. Jednak to byla kolejna pozorantak, ktora zeby zaistniec zrobi wszystko stojac w pierwszym rzedzie.
    już oceniałe(a)ś
    21
    0
    To, że ktoś deklaruje się, iż jest miłośnikiem zwierząt, czy nawet obrońcą, to jeszcze o niczym nie świadczy, może nawet brać czynny udział z innymi w działaniach na rzecz zwierząt- to tez o niczym nie świadczy, nie znamy prawdziwych intencji i motywacji wszystkich. Tak jak broda mędrcem nie czyni, tak jak chodzenie do kościoła przyzwoitym wiernym nie czyni, tak samo w tym przypadku. I tylko głupiec osądzał by całe środowisko na podstawie zachowań jednostki.
    już oceniałe(a)ś
    18
    1
    jaki wstretny zaklamany czlowiek a psiak jaki musial byc glodny skorozjadl mydlo ,napewno mial problemy zelodkowe jak mozna byc tak nieludzkim .Kara powinna byc bardzo surowa
    już oceniałe(a)ś
    13
    0
    Klasyka. Byłem obiektem uporczywego nękania przez niezrównoważoną aktywistkę i działaczkę organizacji zajmującej się ochroną zwierząt, z powodu posiadania dzieci i psa. Podejście wypisz wymaluj jak u osobnika opisanego w artykule.
    @bicz_ze_sznurkow ale że co? to posiadanie i psa i dzieci jest karalne? albo jest jakims zagozeniem dla psa?
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    @wiola140872 Ojej, jak dzieciaki fajne, to na pewno je ktoś przygarnie:))))
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Moze "dzialaczka" cierpiala na jakies zaburzenia psychiczne? Mam nadzieje, ze suczka szybko wroci do formy.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    wykastrować to należałoby tą zdzirę....jak można głodzić psa?!?!?!?! i jeszcze go oddać. pusta hipokrytka!
    już oceniałe(a)ś
    2
    2
    Brała udział w akcjach wegetariańskich i wegańskich? To może wiele wyjaśniać... Nie zdziwiłabym się, gdyby baba próbowała nawracać psiaka na jakiegoś Krisznę, nawiedzonych nie brakuje.
    już oceniałe(a)ś
    57
    85