Śląsk to nie tylko kopalnie, huty i zniszczone środowisko. To często też niesamowita przyroda wciśnięta między tory, drogi, hałdy oraz gęsto zabudowane osiedla, na których trudno o kawałek zieleni. Tak też jest z tym miejscem i tym zwierzątkiem. Chodzi mi o chomika.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ale nie o chomika syryjskiego, czyli takiego, których miliony żyją jako maskotki w różnych klatkach i terrariach w naszych domach, tylko o chomika europejskiego. Moim zdaniem o wiele ładniejszego od swego syryjskiego kuzyna, bo trójbarwnego.

Nasz chomik jest czarno-biało-rudy, i te trzy kolory są gustownie rozłożone. Poza tym - co tu dużo gadać - jest to śliczne zwierzątko, którego nie będę opisywał, bo wystarczy popatrzeć na zdjęcie. Do tego nasz chomik rodzimy jest sporym zwierzątkiem i wielkością zbliżonym raczej do świnki morskiej niż do swego bardziej znanego pobratymca. Wreszcie różni się też charakterem.

Chomik europejski raczej nie daje się oswoić i nie nadaje się na maskotkę. Wręcz przeciwnie - jest zwierzątkiem niezwykle walecznym, potrafiącym bronić się dzielnie przed napastnikiem takim jak lis, kot, pies albo człowiek. Choć wielokrotnie mniejszy, potrafi stanąć na tylnych łapkach na wprost jakiegoś wielkiego przeciwnika i wydając głos przypominający szczekanie, próbować go przestraszyć. Przez ten głos chomiki często nazywane są ziemnymi pieskami. Niektóre atakują, skacząc przy tym i gryząc. Nietrudno się domyślić, że w wielu wypadkach taki atak dla chomika kończy się źle, ale czasami atakujący jest na tyle zaskoczony determinacją trójkolorowego zwierzątka, że ustępuje. Oczywiście, jak przystało na chomika, również ten chomikuje. Jest niezwykle dokładny i zapobiegliwy.

W okolicach swojej norki potrafi wyzbierać ziarna zboża do ostatniego. Wiem o tym, bo właśnie takiego podstępu używałem, gdy je fotografowałem na Lubelszczyźnie. Sypałem ziarno, a chomiki nie mogły przestać zbierać, dopóki ostatniego nie wyniosły do norki. Zapasy zgromadzone przez jednego dorosłego chomika ważą do 30, a czasami nawet 70 kg. Oczywiście to wszystko zwierzę składa w specjalnych pomieszczeniach znajdujących się w jego norach. Bo poza tym, że chomik zbierze zapasy niczym przezorny rolnik, to też potrafi fedrować niczym górnik.

 

Niektóre nory - poza poziomym wejściem, przy którym zwykle jest całkiem spora hałda wykopanej ziemi - mają też komory oraz kilka (czasami nawet osiem lub dwanaście - jak piszą w swej monografii badaczki chomików Joanna Ziomek i Agata Banaszak) pionowych szybów pozwalających się ewakuować z nory lub do nory w razie zagrożenia. Inne nory kopią młode, inne - samice w czasie rozrodu, a jeszcze inne - samce. Teraz, zimą, chomiki po prostu hibernują, a ze swych norek wyjdą w marcu lub kwietniu.

Kiedy kilka lat temu napisałem o żyjących w Polsce chomikach, dostałem całą masę listów czytelników zachwyconych i zaskoczonych tym, że w naszym kraju mieszka takie ciekawe zwierzątko. Pisałem głównie o chomikach mieszkających na Lubelszczyźnie, bo tam je obserwowałem, wspomniałem też o tych żyjących na ziemi sandomierskiej. Te dwa miejsca to główne obszary występowania tego gatunku w Polsce. Dostałem też kilka listów zupełnie nieoczekiwanych.

O spotkaniach z chomikami pisali mieszkańcy Śląska. Tak oto dotarła do mnie informacja, że to zwierzątko żyje również tam, gdzie się go nie spodziewałem. Okazuje się, że na Śląsku jest kilkanaście miejsc, w których chomiki mieszkają w małych, często odizolowanych populacjach. Tak też jest w Siemianowicach Śląskich. W tym mieście, na granicy z Piekarami, jest mała chomicza populacja, która przetrwała dzięki temu, że właśnie wciśnięte między przemysł i zabudowania ocalały tereny rolnicze i trochę nieużytków. Ale już wkrótce może ich nie być. Część tego obszaru ma zostać zabudowana. Mają tam powstać hale magazynowe.

Francuzi chcą wydać 3 mln euro na ratowanie chomika w Alzacji

A choć chomik jest zwierzęciem chronionym polskim i europejskim prawem, to nie zrobiono nic, by go uratować. Prezydent miasta oraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach nie uznały, że stosownie byłoby przeprowadzić chociażby ocenę oddziaływania inwestycji na środowisko. Po prostu organy powołane, by chronić tak cenny gatunek, udają, że chomika tam nie ma, a raczej, że nie wiadomo, czy jest. To o tyle dziwne, że szacowne instytucje, takie jak Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska, pokazują twarde dowody na to, że chomiki tam mieszkają. W zeszłym roku na tym terenie zrobiono fotografie świeżo wykopanych nor i ślady żerowania. Ktoś może powie: co tam chomiki. Śląsk ma ważniejsze problemy. Pewnie, tylko że tak właśnie ginie część przyrodniczej tożsamości tego regionu i tak właśnie następuje proces zwany wymieraniem. Rzadko jest to nagłe bum, po którym gatunek znika. Zwykle to rozciągnięte na lata niszczenie małych i z pozoru nieważnych populacji. Widać to świetnie właśnie na przykładzie polskich chomików. W większości miejsc, w których żyły kilkadziesiąt lat temu, już ich nie ma. Dlatego trzeba chronić chomiki w Siemianowicach Śląskich!

 

Zobacz też: Wygląda jak pączek na świerku, a tak naprawdę to niesamowity killer! Wajrak nadaje z puszczy o sóweczkach

W tym numerze "Piątku Ekstra" :

 

Od dziś w kinach oparte na prawdziwej historii "Carte blanche". Rok udawania całego życia

Rozmowa z Andrzejem Chyrą o "Carte blanche". - Dla nas to niewyobrażalne, że świat mógłby nam nagle zacząć znikać sprzed oczu. Cała moralność, etyka idą w takiej sytuacji w kąt.

Życie identyczne z naturalnym. Za kilkanaście lat komórki takiego koperku będą mogły wyprodukować nie tylko zdrowe posiłki, ale też telefon albo biopaliwo.

Złom w kosmosie. Na Księżyc zawiozły ludzi statki wyposażone w komputery o mocy programatorów do pralek automatycznych, a najnowsze wehikuły korzystają z procesorów sprzed kilkunastu lat

"Szkło kontaktowe" ma 10 lat. - Piszą do mnie, że "jestem pieprzonym PiS-owcem". To mnie nawet cieszy, że z obu stron dostaję nienawistne listy - mówi Grzegorz Miecugow.

Dziesięć faktów dotyczących polskich czytelników. 19 milionów Polaków nie miało w ostatnim roku w rękach ani jednej książki, 10 milionów nie ma ani jednej w domu.

Florence Nightingale - pionierka współczesnego pielęgniarstwa. Medyczne opowieści doktora Staśkiewicza.

Recenzje płyt tygodnia . Tym razem Mark Ronson, Panda Bear, The Decemberists i Małe Instrumenty.

Kurkiewicz w księgarni. Wstrząsająca "Mała zagłada" Anny Janko, wybitna powieść Szwedki Leny Andersson o jednostronnej miłości "Bez opamiętania", a dla dzieci - komiks z serii kryminalnej "Detektyw Miś Zbyś na tropie".

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem