?Trzeba jej drugiego kulasa połamać? - takie wpisy czyta o sobie działaczka walcząca o konie w Morskim Oku, której na jednym z protestów uszkodzono nogę. To już druga osoba, która czuje się zastraszana przez sprawę, o którą walczy. Zakopiańscy stróże prawa takie zgłoszenia ignorują.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Trzeba jej drugiego kulasa połamać", "zajmij się czym innym to damy ci spokój", "zdzielmy ją batem" - to tylko niektóre z wpisów, jakie pod swoim blogiem od kilku tygodni czyta Beata Czerska, działaczka Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, która walczy o likwidację przeciążeń koni w Morskim Oku. Groźby w internecie to nie wszystko. - Dostaję obraźliwe SMS-y, zdarzają się lawiny nękających mnie telefonów, np. o północy. Doszło do tego, że nie mogę spokojnie iść do sklepu, bo za chwilę w internecie ktoś komentuje co kupuję i gdzie. To zwyczajna nagonka i zaszczuwanie - opowiada kobieta.

Działacze zablokowali trasę

Atmosfera wokół transportu konnego na trasie Palenica Białczańska - Włosienica zagęszcza się od dawna, ale konflikt na linii fiakrzy - działacze broniący zwierząt wzmógł się jesienią. Wówczas Viva! i inne stowarzyszenia walczące o prawa koni straciły cierpliwość do działań władz powiatu tatrzańskiego. Pierwszy głośny przypadek zgonu konia ciągnącego wóz na trasie do Morskiego Oka miał miejsce w 2009 roku - padł Jordek. Przez następne lata turyści patrzyli na śmierć Bohuna czy Jukona, który padł w sierpniu ubiegłego roku. Jednak nadal fasiongiem może podróżować 12 turystów wraz z bagażami.

Działacze postanowili postąpić bardziej radykalnie i zablokować trasę. Fiakrzy odpowiedzieli agresją. Od tego czasu działacze czują się zagrożeni. - Podczas blokady fiakrzy taranowali nas końmi i wjeżdżali w grupę rozpędzonymi wozami. Pękła pewna bariera. Na oczach policji doszło do przemocy wobec nas, ludzie doznali obrażeń. Ja mam uszkodzenia wiązadeł kolanowych, stąd groźby uszkodzenia mi drugiej nogi. Do czego są zdolni ci ludzie? - pyta Beata Czerska.

Zawiadomienie o groźbach karalnych

Kobieta zawiadomiła kilka dni temu prokuraturę o stalkingu. To już drugie zawiadomienie od działaczy z Morskiego Oka, jakie trafiło do podhalańskich śledczych. Pierwsze wpłynęło od innej działaczki, członkini fundacji Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt Viva! Anny Plaszczyk.

- Mężczyzna, który przychodził na nasze protesty z nożem, pisał do mnie m.in., "żebym przyszła na marsz, to mnie usunie". Ponieważ był agresywny także wobec innych i ja byłam tego świadkiem, złożyłam zawiadomienie o groźbach karalnych. Zgodnie z przepisem mam takie prawo, jeśli czuję, że groźba zostanie spełniona - mówi Anna Plaszczyk z Vivy! Prokuratura odmówiła jednak wszczęcia śledztwa. - To działanie nie wyczerpywało znamion przestępstwa - mówi krótko Zbigniew Lis, prokurator rejonowy w Zakopanem. Więcej nie powie, bo jeszcze nie minął czas na złożenie zażalenia na tę decyzję do sądu.

Zapytaliśmy dr. Piotra Kładocznego z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, co może zrobić osoba, która czuje się zagrożona. - Zawsze może zwrócić się o przyznanie ochrony, rozpatruje je policja - wyjaśnia dr Kładoczny.

KOMENTARZ

Policja pytana przez nas, czy zdrowie i życie działaczek jest zagrożone, zaprzecza. Nie wiemy, czy wobec górali, którzy podczas blokady wjeżdżali wozami w działaczy broniących zwierząt, toczy się postępowanie - na odpowiedzi od policji nie możemy się doczekać. Nie wiemy też, czemu podczas blokady w Morskim Oku to grupę działaczy wezwano do rozejścia się, a fiakrów i osoby ich wspierające - było ich więcej, mieli transparenty i kapelę - już nie. Oba zgromadzenia nie zostały zgłoszone, dlaczego więc tylko jedno uznano za nielegalne? Odpowiedzi na te pytania są ważne, bo aktywiści, którzy starają się pomagać czworonogom, czują się przez organy ścigania nierówno traktowani.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Znowu pazerne zakopiańakie góralstwo? Nihil novi sub sole, takim nawet atomówka nie da rady, chyba że rozpuści dutki.
    już oceniałe(a)ś
    43
    4
    chcecie dobrze, a wychodzi jak zawsze. manifestacja obrońców zwierząt BYŁA ZGŁOSZONA. to z innego waszego artykułu: "Zgromadzenie publiczne "Życie dla koni z Morskiego Oka" zostało zgłoszone zgodnie z obowiązującymi przepisami. Organizator w zawiadomieniu zadeklarował, że będzie to zgromadzenie pokojowe, ochraniane przez służby porządkowe. Dodatkowo zawnioskował o ochronę policyjną i otrzymał pisemne potwierdzenie, że Komenda Powiatowa Policji w Zakopanem zapewni obecność funkcjonariuszy"
    już oceniałe(a)ś
    5
    2