Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wydawało się, że po tym, jak dwa lata temu trzech młodych mężczyzn z Orawy urwało głowę psu, ciągnąc go na linie za samochodem, trudno będzie znaleźć przykład większego bestialstwa wobec zwierząt. Sprawcy zostali skazani na kary bezwzględnego więzienia od 10 do 12 miesięcy.

Teraz nowotarska prokuratura bada okoliczności powieszenia psa w Szaflarach. Zrobił to z zimną krwią 15-letni Daniel. Matka miała mu powiedzieć, że jeśli chce mieć nowego czworonoga, to musi zabić dotychczasowego pupila, który już mu się znudził. Śmierć zwierzęcia widział młodszy o rok kolega chłopca, który o zdarzeniu opowiedział rówieśnikom w szkole. Historię przypadkowo usłyszał nauczyciel i powiadomił Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, to zaś policję. Zarzuty może teraz usłyszeć nie tylko 15-latek, ale i jego matka.

- Ta sprawa pokazuje, że kary za znęcanie się nad zwierzętami wciąż nie odstraszają - ocenia Beata Czerska z TTOnZ.

Zapisy zapisami, a statystyki są jednoznaczne

Przed rokiem prezydent Bronisław Komorowski podpisał - obowiązującą od stycznia - nowelę Ustawy o ochronie zwierząt. Zwiększa ona kary za znęcanie się nad zwierzętami do dwóch lat ograniczenia lub pozbawienia wolności (wcześniej był to rok), a za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem - do trzech lat (wcześniej dwa lata). Osoba znęcająca się nad zwierzęciem może stracić prawo do jego posiadania na okres od roku do 10 lat.

W przypadku skazania sąd ma prawo orzec przepadek zwierzęcia, jeśli sprawca był jego właścicielem. Sąd może zakazać także wykonywania określonego zawodu, prowadzenia działalności lub wykonywania czynności wymagających zezwolenia, które są związane z wykorzystywaniem zwierząt. Można również zasądzić nawiązkę w wysokości od 500 zł do 100 tys. zł na cel związany z ochroną zwierząt, wskazany przez sąd (wcześniej mogła to być kwota od 25 zł do 2,5 tys. zł).

Zapisy prawne zapisami, tymczasem statystyki są jednoznaczne: większość spraw o znęcanie się nad zwierzętami jest umarzana lub sprawcy dostają wyroki w zawieszeniu. W ubiegłym roku Ministerstwo Sprawiedliwości badało tę kwestię. Spośród 199 spraw, które zarejestrował Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, 132 zakończyły się umorzeniem lub odmową wszczęcia postępowania. Zapadło prawie 60 wyroków, ale jedynie w czterech orzeczono bezwzględną karę więzienia. - Głównym argumentem umorzeń jest uznanie niskiej szkodliwości czynu - przyznaje poseł Platformy Obywatelskiej Marek Krząkała, który w poprzedniej kadencji zabiegał o zaostrzenia kar dla oprawców zwierząt.

Zmiana przepisu nie wystarczy

Zdaniem ekspertów sama zmiana przepisu nie wystarczy, by przeciwdziałać zjawisku okrucieństwa. - Od dawna wiadomo, że najskuteczniej od dokonania przestępstwa odstrasza nie wysokość kary, lecz jej nieuchronność. Czyli zdecydowane i nieuchronne działania podejmowane przez policję, prokuraturę i sądy - tłumaczy prawnik Agnieszka Gruszczyńska. - Należałoby też przygotować program resocjalizacyjny, który mógłby objąć osoby nie tylko osadzone w więzieniu, ale też te, w których przypadku zostało zawieszone wykonanie kary na czas próby lub warunkowo postępowanie umorzono, a także takie, wobec których orzeczono inną karę niż pozbawienie wolności - proponuje.

- Bez działań edukacyjnych nie zmienimy mentalności społeczeństwa, które potrafi w tak nieludzki sposób traktować zwierzęta - dodaje Beata Czerska.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.