Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Polsce wilki i niedźwiedzie objęte są ochroną. Inaczej jest na Słowacji, której rząd każdego roku wydaje zgodę na zabicie kilkudziesięciu niedźwiedzi i ponad 100 wilków. Polowania prowadzone są głównie na obszarze sieci przyrodniczej Natura 2000, choć Słowacy wyznaczyli ją właśnie ze względu na występowanie tych priorytetowych dla Unii Europejskiej zwierząt. Drapieżniki zabijane są także tuż przy granicy z Polską.

Na Słowacji żyje około 800 niedźwiedzi i 1500 wilków. W Polsce niedźwiedzi jest 10 razy mniej, a wilków o połowę. Problem odstrzału przez Słowaków zwierząt żyjących na pograniczu nasila się od kilku lat. Nasi południowi sąsiedzi twierdzą, że robią to w obawie o ludzkie życie. Słowacy zastrzelili na przykład po południowej stronie gór niedźwiedzia, który poturbował dwóch drwali. Wcześniej ten sam osobnik próbował zaatakować leśnych robotników po polskiej stronie, ale go przepłoszono. - Staramy się do niedźwiedzi nie strzelać, ale odstraszać je od ludzi. Wychodzimy z założenia, że Tatry są domem niedźwiedzia, a nie człowieka - tłumaczy Filip Zięba, który w Tatrzańskim Parku Narodowym prowadzi badania nad życiem tych zwierząt.

Dlatego Janusz Zaleski, główny konserwator przyrody w randze wiceministra, w liście do ministra środowiska naturalnego Republiki Słowackiej wskazuje, że odstrzał na Słowacji choćby jednego wilka bądź niedźwiedzia może negatywnie oddziaływać "na cele i przedmiot ochrony polskich obszarów Natura 2000". Podkreślił też, iż polowania na Słowacji mają "istotne znaczenie, zwłaszcza w przypadku niedźwiedzia, którego stan ochrony na terenie Polski, w raporcie przekazanym Komisji Europejskiej w trybie art. 17 Dyrektywy Siedliskowej, został oceniony jako niezadowalający".

Podobne zdanie mają ekolodzy z obu stron granicy. - Polskie Ministerstwo Środowiska podzieliło nasze obawy dotyczące wpływu prowadzonych na Słowacji polowań na chronione na terenie naszego kraju drapieżniki. Poparcie polskiego rządu jest kluczowe dla ich odpowiedniej ochrony. Wspólnie z organizacjami z Czech i Słowacji będziemy monitorować wdrażanie i postęp prac nad jej utworzeniem - mówi Radosław Ślusarczyk, prezes Stowarzyszenia "Pracownia na rzecz Wszystkich Istot".

Ekolodzy utworzyli międzynarodową koalicję organizacji przyrodniczych działających na rzecz ochrony dużych drapieżników. Każdy z jej członków złożył skargę na słowacki rząd do Komisji Europejskiej, podnosząc konieczność utworzenia transgranicznej strefy buforowej, wolnej od polowań na duże drapieżniki.

Na terenie Słowacji znajdują się już dwa takie obszary w przygranicznych rejonach pomiędzy Czechami a Słowacją (rejon Eadca) oraz pomiędzy Słowacją a Węgrami (Słowacki Kras). - Najwyższa pora, by takie obszary Słowacy utworzyli także przy granicy z Polską - uważa Ślusarczyk.

Podczas ubiegłorocznej krakowskiej konferencji Słowacy zapowiedzieli, że rozważą wprowadzenie stref buforowych także w okolicy Tatr. - Bez wątpienia konieczne jest wypracowanie spójnego stanowiska i kierunków pracy dotyczących zasad gospodarowania populacjami wilka i niedźwiedzia w regionie transgranicznym. Mamy czasem różne podejścia i rozwiązania w tych kwestiach, tym ważniejsza wydaje się wymiana doświadczeń i poglądów - oświadczył wtedy Rastislav Rybanic, dyrektor generalny w ministerstwie środowiska Republiki Słowackiej. Od tego czasu Słowacja nie zmieniła zasad odstrzału wilków i niedźwiedzi przy polskiej granicy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.