Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Trudności mnie mobilizują. Jestem upartym rolnikiem i wciąż uważam, że na Błoniach powinny się odbywać imprezy promujące markę ziem Małopolski - mówi Soska, który jesienią (tuż przed wyborami, w których startował bez powodzenia do Senatu) zorganizował na Błoniach redyk, a wcześniej wystąpił o unijne dopłaty do tego terenu. Mimo kontrowersji, jakie wzbudziła jego inicjatywa, Soska się nie poddaje i imprezę chce powtarzać co roku. Twierdzi, że w ten sposób udowodni, iż wypas owiec organizuje bez względu na wybory i zgodnie z prawem. Na razie wystąpił o dotację do marszałka małopolskiego.

Owce na Błoniach (wideo: Tomasz Kaleta)

- Skoro w projekcie budżetu województwa zapisano prawie 300 tys. zł na dofinansowanie kilku imprez rolniczych, między innymi wystawy zwierząt hodowlanych czy Święta Fasoli, warto dodać do tego 100 tys. zł na kulturowy wypas baranów, a także promocję konia małopolskiego. Ta ostatnia pozycja to nie tylko gonitwa wokół Błoń, ale też między innymi rozwój hipoterapii czy innych form wykorzystania naszego konia małopolskiego - tłumaczy radny.

Czy poprawka Soski, działacza Polskiego Stronnictwa Ludowego, podzieli rządzącą małopolską koalicję? Kazimierz Czekaj (Platforma Obywatelska), szef komisji budżetowej: - Ta sprawa budzi duże emocje! Mamy skromny budżet i nie wiemy, ile pieniędzy otrzymamy dzięki udziałowi w podatku od firm. Poza tym nie można dewastować Błoń!

Soska: - W 2010 roku na trzydniowy wypas owiec na Bielanach z budżetu województwa wydano jeszcze więcej, bo 169 tys. zł! Decydował o tym między innymi pan Czekaj!

Czekaj: - Wtedy był to dofinansowany z Unii Europejskiej projekt Akademii Rolniczej, w którym województwo tylko uczestniczyło.

W sprawie tegorocznego wypasu owiec i wyścigów konnych decydująca będzie jednak nie tylko dotacja z województwa, ale i stanowisko miasta, które jest właścicielem Błoń.

Filip Szatanik, rzecznik krakowskiego magistratu, jest zaskoczony wizją powrotu owiec na Błonia. - Nic nie wiemy na ten temat. Pan Soska może oczywiście złożyć wniosek o dzierżawę Błoń. Będziemy go uważnie analizować, tym bardziej że ubiegłoroczna współpraca nie przebiegała bezproblemowo. Trzeba też pamiętać, że w tym roku na Błoniach powstanie strefa kibica podczas Euro 2012 - tłumaczy Szatanik.

Soska odpowiada, że podczas rozmowy z prezydentem Jackiem Majchrowskim i ministrem rolnictwa Markiem Sawickim ustalili, że pierwszy redyk miał mieć charakter pilotażowy, a kontynuację uzależniono od opinii krakowian.

- Nawet jeśli tylko 10 procent mieszkańców chciałoby powrotu owiec, należałoby spełnić ich życzenie. W sondażu prowadzonym na stronie krakow.gazeta.pl wypas podobał się ponad połowie głosujących - twierdzi Soska.

Radny w tym tygodniu spotka się z podhalańskimi bacami, by dowiedzieć się, którzy z nich są zainteresowani tegorocznym wypasem w Krakowie. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że chcieliby rozpocząć redyk jeszcze w drugiej połowie sierpnia - mówi Soska. Nie wyklucza, że ponownie wystąpi o dopłaty unijne do tych terenów. Za swoją prywatną misję uważa bowiem udowodnienie, że unijne dopłaty bezpośrednie przysługują rolnikom, którzy użytkują ziemię, a nie jej właścicielom. - W świat poszła opinia, że chciałem wyłudzić 80 tys. zł dopłat za Błonia. Tymczasem ja bardzo dobrze znam prawo unijne. Zgodnie z wyrokiem europejskiego Trybunału Sprawiedliwości rolnik nie musi przedstawiać żadnych pisemnych umów dzierżawy czy posiadania terenu. Wystarczy, że prowadzi tam działalność rolniczą! Dopłaty unijne przysługują nawet wówczas, gdy działalność rolnicza nie jest działalnością podstawową - przekonuje Soska.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.